Czarno biały świat iluzji i oszustwa.
Nikt nie lubi być oszukiwany, gdyż to zagraża jego stabilności życia.
Ale świat jest tak urządzony, że oszustwa i prawda mieszają się ze
sobą. Nie zawsze wiadomo, co jest kiedy i gdzie zastosowane. Kłamstwa
lecą z telewizora, a ludzie przyjmują je za prawdę. Niezależne telewizje
próbują wskazywać manipulację władzy i wielkich korporacji, ale ludzie
biorą to za fałsz.
Jak odróżnić prawdę od fałszu i nie pozwalać się zmanipulować?
Drogą do tego jest wejście w ciemność i ujrzenie ukrytych tam rzeczy z przeszłości, wklejonych jako programy rodowe i karma.
Ciemność jest związana z nieświadomym życiem. Przeciętny człowiek żyje w
97% nieświadomie i można nim manipulować, bo nie widzi, że jest
okłamywany. Nie wie co tam ma zawarte, gdyż nie zagląda do swojej jaźni
podświadomej. Kiedy zaś człowiek dochodzi do stanu totalnej manipulacji,
wówczas życie zmusza go do zajrzenia tam, skąd pochodzą jego tragiczne w
skutkach wydarzenia.
To jak brudna woda starych emocji, wylewająca się z przepełnionego
dzbana. Jest to dobry moment, aby zajrzeć do dzbana, kto go napełnia, że
on nie wytrzymuje naporu ciśnienia. W ten sposób człowiek znajduje dla
siebie rozwiązania i próbuje zatrzymać wylewające się z ciała emocje,
negatywnych wibracji.
Ten dobry moment odwraca totalnie proces oszustwa i człowiek zaczyna
odkrywać swoją prawdę o sobie i świecie. Podobnie jak informatyk zagląda
do zepsutego komputera i patrzy co spowodowało, że on nie działa.
Wskazuje klientowi jaką część należy wymienić a co naprawić.
Wszyscy jesteśmy informatykami własnego biologicznego komputera,
jakim jest umysł człowieka. To w nim zapisane są programy, według
których dany człowiek żyje, doświadcza uczuć, emocji oraz stanu
posiadania. Jeśli coś w tych sferach nie działa, to potrzebny jest
informatyk od biologicznego komputera, aby naprawić usterkę.
Informatyk może wskazać drogę naprawy, ale sam zrobić tego za kogoś
nie jest w stanie. Właścicielem umysłu jest każdy człowiek i tylko on
sam jest zdolny usunąć swoją błędną, dla niego informację. Przy tej
okazji uczy się życia. Widzi jak ono wygląda z ukrycia, z pozycji
ciemności.
Im więcej ciemności odkryje, tym więcej światła do niej wprowadzi.
Tym bardziej żyje świadomie, gdyż może sterować swoim życiowym procesem.
Punktem zwrotnym w odkrywaniu siebie, jest zazwyczaj totalna rozsypka
życia. Wówczas sam człowiek szuka wyjścia z manipulacyjnej pułapki.
Natomiast ludzie, którym w miarę wszystko się układa, nie zaglądają w
swoją podświadomość. Nie chcą burzyć iluzji w której przyszło im się
dobrze bawić, na pokaz dla innych. Czasem ta zabawa jest ucieczką od
siebie, podobnie jak narkotyki czy alkohol.
Nikt z ludzi nie jest wolny od manipulacji i oprogramowania z
przeszłości. Można spotkać tam wzorce z zachowań dzikich zwierząt czy
domowych pupili, które zamontowano w odległej przeszłości, jako pogląd
na życie.
W mojej praktyce terapeutycznej spotykam węzły karmiczne z bardzo
odległych czasów i różnych rejonów świata, z programem zniewalania
kobiet i ich wykorzystywania. Polega to na tym, że podobne wydarzenia są
przenoszone do obecnego wcielenia w relacjach z tą samą duszą, aby to
naprawić.
Obecny czas tak bardzo naciska na rozwiązywanie węzłów karmy, gdyż
jad goryczy składany przez pokolenia, wylewa się z ciała. Nie ma
ucieczki w żadną stronę i człowiek jest postawiony pod murem, aby
rozwiązał problem z przeszłości.
Jeden chce to zrobić i szuka rozwiązania, a drugi ucieka w
samobójstwo czy ciężką chorobę, aby utrzymywać dalej zawiązany węzeł
karmiczny, emocjonalnych problemów. Oczywiście, że każdy ma wolną wolę i
własny wybór. Decyduje sam, kiedy chce zatrzymać cierpienie i ułożyć
sobie życie od nowa.
Rozpadające się związki, to często brak uzdrowienia wspólnej
przeszłości. Nowe wcale nie są lepsze od starych związków partnerskich,
gdyż programy są w umysłach i dalej pokazują nie rozwiązany problem.
Dla ludzi ciekawych świata, jest to świetna zabawa, związana z
wyrzucaniem śmieci z umysłu i programowaniem nowego życia. Cóż może być
lepszego niż bycie programistą dla swojego umysłu. Można wówczas bawić
się życiem, ale nie z nadmiaru pieniędzy, lecz świadomie tworząc lepszy
świat dla siebie i dla innych.
Programowanie od zawsze mnie interesowało, gdyż czułam w tym
rozwiązanie swoich osobistych problemów. Jestem na tej drodze, gdzie
odkrywam zapisy w podświadomym umyśle, według obrazów jakimi posługuje
się ten umysł. To świetna zabawa dla mnie i dla klienta, aby on mógł
zmieniać życie w sposób zamierzony.
Przy tej okazji każdy z nas poznaje oszustwa w umyśle, które są
zamontowane, aby człowiek dawał swoją energię obcym programistą i
manipulatorom. To diabelskie sztuczki, które są skrzętnie ukrywane przez
wieki. Diabeł, chochliki, smoki i jaszczury w prosty sposób zabawiają
się ludźmi, którzy mają niski poziom świadomości.
Pytanie jest takie: czy chcesz aby ktoś wyznaczał ci życie, czy chcesz żyć po swojemu?
Decyzja należy do ciebie. Możemy razem się zabawić i przeprogramować
życie, porzucając stare oprogramowanie. Oszustwa już nie będą tobą
rządzić. Staniesz się dorosły do życia, według swoich zamierzeń.
Tego Ci życzę na Święta Bożego Narodzenia, gdyż to pomnaża majątek
duchowy i materialny dla Ciebie i Twojej rodziny oraz bliskich. Radość
niech zapanuje we wszystkich domach z udanego życia, nowo narodzonego
człowieka.
niedziela, 20 grudnia 2015
piątek, 11 grudnia 2015
Ewolucja ludzkości – zmiany DNA, energia Kundalini i projektowanie rzeczywistości siłą umysłu
December 7, 2015
Wprowadzając
się w stan oświecenia i łącząc z Unitarnym Polem Informacyjnym,
zmieniamy własny zapis DNA, dzięki czemu poprzez świadomość i łączność z
Absolutem możemy wpływać na odczyt zapisu informacyjnego o
rzeczywistości, a więc wpływać na procesy samoleczenia, psychotroniki i
projektować rzeczywistość niczym grę komputerową. Wiedzieli o tym
starożytni mistycy, którzy nawiązywali do energii kundalini i wiedzą o
tym naukowcy specjalizujący się w dziedzinie fizyki kwantowej, genetyki
czy biologii. Bruc Lipton wykazuje, że siłą myśli możemy się uzdrawiać i
zmieniać DNA, a zdaniem dr Berrendy Vox zmiany DNA odpowiadają za
rozwój umiejętności PSI i prowadzą do ewolucji gatunku. Na poziomie
fizyki kwantowej zależność tą opisują chociażby David Bohm czy Rich
Trell - rzeczywistość jest składową interakcji umysłu i wolnej woli ze
skalarnym polem informacyjnym.
Kundalini – mistyczna moc twórczej energii kosmicznej
Słowo
kundalini symbolizuje „skręconego ognistego węża”, który wedle mistyki
stanowi magazyn dla energii śpiącej w ciele człowieka u podstawy jego
kręgosłupa. Jego przebudzenie oznacza wypełnienie człowieka ognistą
energią kreatywnej mocy twórczej potęgi i uaktywnienie wyższej
świadomości oraz oświecenia będącego wynikiem splątania z energią
kosmosu czy Absolutem. Symboliczne wznoszenie się węża w ciele to
uaktywnienie ośrodków energetycznych nazywanych czakrami i rozchodzenie
się energii kosmicznej poprzez meridany. Moc wewnętrzna budzi się w
ośrodku korzeniowym zwanym muladharą (kość ogonowa), a następnie porusza
się w kanale (nadi) przebijając kolejne czakry i wznosi ponad szczyt
głowy do ośrodka sahasrara, gdzie znajduje ujście prowadząc do
zjednoczenia z kosmosem. Czakry przedstawiają budowę człowieka, który
stworzony na wzór kosmosu i dualności świata, składa się zarówno z tego,
co fizyczne, jak i metafizyczne. Ośrodki te transformują i manipulują
energią, zarówno tą pochodzącą z ciała fizycznego, jak i innych źródeł.
Wznoszenie się kundalini jest alchemicznym procesem spirytualnym, który
uaktywnia świadomość człowieka wobec Praw Kosmicznych rozwijając
ludzkie. Ogień Kundalini wypala i transformuje ciało na wyższy stopień
ewolucji rozszerzając umysł.
Kundalini
to energia mistyczna, która objawia się dualnie – zarówno w aspekcie
oświecenia jak i bodźców fizycznych. Praktycy opisujący swoje doznania w
tej dziedzinie wskazując, że jej przebudzenie wiąże się z bólem
fizycznym wynikającym z przepływu przez ciało człowieka potężnej fali
wibracji o wysokich częstotliwościach oraz bólem emocjonalnym, gdyż
wznoszące się kundalini powoduje, że energia otwiera nowe partie w mózgu
i w całym układzie nerwowym przez co mocniej odbieramy własne emocje.
Można ją odczuwać jako słup wody lub ognia pulsujący w naszym ciele,
który rodzi nowe postrzeganie rzeczywistości i może nam się zdawać, że
jesteśmy zawieszeni w czasoprzestrzeni bo nadmiar bodźców powoduje, że
czasoprzestrzeń zaczyna wydawać się czymś niewystarczalnym i sztucznym.
Zgodnie z poglądami G.S. Arundale, obala ona bariery świadomości w
znaczeniu materii, a człowiek wypełniony tą energią wzrasta ponad
rzeczywistość swym filozoficznym rozumem i staje się odmienną jednostką,
która będąc człowiekiem, zasadniczo różni się od całej ludzkości.
Fenomen ten nazywa się Qualia, co oznacza odmienną część całości, a jej
mianem opisuje się sylwetki mistyków, naukowców przewyższających rozumem
epoki, w których żyli i świętych, którzy posiadali odmienne atrybuty
życiowe i zdolności jak chociażby Ojciec Pio słynący ze zdolności
bilokacji.
Prekursorem badań
nad kundalini był Ithak Bentov, który energię badał za pomocą EEG,
jednak to Herbert Froblich, że kiedy mózg osiąga wysoka energię
zmieniają się molekuły . Energia Kundalini rozchodzi się od kości
krzyżowej, a następnie przechodzi przez kręgosłup i wypełnia obie
półkule mózgowe. Gdy osiąga najwyższy poziom powstaje fala gamma między
półkulami, a następnie energia wraca do kości krzyżowej i proces
powtarza się cyklicznie, co odczuwa się jako drgania. Doświadczenia
prowadzące do oświecenia, radykalnej zmiany osobowości poprzez
balansowanie między świadomością, a nieświadomością opisywał też
szwajcarski psychiatra, C.G. Jung, wykazując, że poprzez świadomość
odkrycia archetypowego rdzenia, nasze życie wyniesione zostaje do
kosmicznych proporcji a egzystencja zaczyna wykraczać poza granice
umysłu, gdyż nasza myśl wykracza poza klatkę formy ciała uczestnicząc w
procesach ogólnoludzkich, a doświadczenie to prowadzi do odrodzenia
osobowości i zmiany wszelkich wartości. Nieograniczona moc świadomości
pozwala naginać rzeczywistość poprzez interakcję świadomości z materią
czyli poprzez wpływ metafizyczny na fizyczne otoczenie, co opisujemy
jako właściwości psi. Parapsycholodzy wyróżniają różne typy tej
właściwości jak telekineza (przesuwanie przedmiotów siłą umysłu);
lewitacja (unoszenie); teleportacja (przenoszenie drogą czwartego
wymiaru); pirokineza (zwiększenie częstotliwości drgań cząsteczek i
temperatury); elektrokineza (ocieranie się o siebie molekuł i tworzenie
błyskawic); hydrokineza (powielenia cząsteczek zawartych w ciele ciekłym
i manipulacja nim); biokineza (modyfikowanie kodu DNA); witakineza
(samoleczenie); chronokineza (kontrola nad przepływem czasu) i wiele
innych. Opis kundalini jako potężnej energii kosmicznej bazuje na
założeniu, że cała materia składa się z atomów, a ich wibracje tworzą
różnego rodzaju energie.
Programowanie myślami rzeczywistości i ewolucja DNA jako następstwo połączenia wolnej woli z Unitarnym Polem Informacyjnym
Szukając
wyjaśnienia fenomenu ludzkiej psychiki i jej wpływu na rzeczywistość na
poziomie kwantowym można dojść do wniosku, że natura jest programowana,
zaś ludzkie myśli kooperując z energią wszechświata mają wpływ na
projektowanie nas samych i otaczającego nas świata. Rzeczywistość
wypełniona jest falami elektromagnetycznymi, które wpływają na siebie,
pokrywają się i kooperują ze sobą. Cała przestrzeń i rzeczywistość
łącznie z ludzką świadomością składają się z informacji. Wszystko jest
konstrukcjami informacyjnymi na wyższych poziomach złożoności, a pogląd,
że rzeczywistość jest składową interakcji umysłu i wolnej woli ze
skalarnym polem informacyjnym można zauważyć chociażby u fizyka Davida
Bohma. Również wybitny naukowiec pracujący dla NASA Rich Terrell jest
zdania, że rzeczywistość jest składową interakcji ludzkich myśli ze
skalarnym polem, co inaczej można nazwać jako składową połączenia
świadomości zbiorowej z Absolutem, unitarnym polem informacyjnym,
przestrzenią astralną czy przestrzenią kwantową. Rzeczywistość jest
kreacją stworzoną przez ludzkie wyobrażenia i staje się taką jaką widzą
ją obserwatorzy wpływając na nią swoimi myślami, które są połączone z
unitarnym polem informacyjnym, w którym znajduje się wszystko – nasze
myśli, stany kwantowe, zapis DNA jak i każdy inny zapis i informacja.
Zdaniem
Bruca Liptona specjalizującego się w inżynierii genetycznej poprzez
odpowiednie kodowanie się mentalne wpływamy na zapis DNA dzięki czemu
możemy uzdrawiać się z każdej choroby. Bazując na założeniach, że
wszystko jest zapisem informacyjnym, a my sami jesteśmy bio-zapisami
informacyjnymi umieszczonymi w zaprogramowanej rzeczywistości, która
jest wypadkową kooperacji naszych myśli, wyobrażeń i odczytu końcowego,
to i siebie też możemy dowolnie przeprogramowywać siła myśli. Jeśli to,
czym jesteśmy, jacy jesteśmy i na co chorujemy jest wynikiem zapisu
informacji w genach, to i zapis DNA może ulec przeprogramowaniu. Podobne
założenia można zauważyć u polskich autorytetów z dziedziny
samo-leczenia i medycyny holistycznej. Jednym z takich autorytetów może
być chociażby Antoni Przechrzta – Prezes Polskiego Stowarzyszenia
Duchowych Uzdrowicieli, który udokumentował niejeden przypadek, gdzie
siła mentalna i wiara w wyzdrowienie było mocniejsze niż śmiertelna
diagnoza lekarska i nieuleczalna choroba. Jego zdaniem istnieje
oddziaływanie między myślami i emocjami, a zdrowiem somatycznym, bo
nawet krótkotrwały stres czy strach sprawia, że nagle siwiejemy lub
wytwarzamy w żołądku wrzody.
Dr
Berrenda Vox poprzez badania krwi udowodniła, że niektórzy ludzie mają
znacznie bardziej rozwinięte dodatkowe pasmo DNA. Podczas, gdy większość
ludzi ma podwójna helisę, znajdują się przypadki z dodatkowymi. Jej
zdaniem zmiany na poziomie struktur komórkowych zaczęły się pojawiać u
ludzi na szerszą skalę od 20 lat, a cała ludzka ewolucja dąży do
rozwinięcia dwunastu helis. Badane przez nią dzieci posiadające 3 helisy
mają zdolności telepatyczne i potrafią teleportować przedmioty, a
dzieje się tak ponieważ jej zdaniem planeta Ziemia i każda żyjąca tutaj
Istota podwyższa swoje wibracje, ponieważ we Wszechświecie wszystko jest
jednością. Ciała najnowszych noworodków są magnetycznie lżejsze, a
ludzkość mutuje genetycznie. Dorośli, którzy wytworzyli u siebie zmiany,
zdobywają nową strukturę myślenia, a zmiany na początku powodują u nich
uczucie choroby, zmęczenia i niebytu ponieważ komórki ciała zmieniają
się do nowego bytu. Również biofizyk i molekularny biolog Piotr
Garjajev są zdania, że przebudzenie DNA otwiera człowieka na fenomeny
natury mistycznej takie jak rozwinięcie intuicji, jasnowidzenie,
spontaniczne uzdrawianie czy widzenie aury.
PAULINA MATYSIAK - PISARKA I PUBLICYSTKA
Na podstawie:
Druki zwarte:
Bruc Lipton „Biologia Przekonań” 2005, wyd. Tu i Teraz
Joseph Campbell “The Evolution of Joseph Campbell. Kundalini Awareness” , Gene Kieffer 1988
Sigmunt Freud, tłum. Robert Reszke, „Psychologia Nieświadomości”, wyd. KR, 2007
C. G. Jung, „Archetypy i nieświadomość zbiorowa”, Wydawnictwo KR, 2011
G. S. Arundale „Kundalini. An Occult Experience” [w:] http://www.mrooczlandia.com/magia/publikacje/kundalini/
Paulina Matysiak, “Traktat o Istocie Magii”, 2013
Artykuły:
„Kundalini w świecie nauki” [w:] http://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_kundalini_w_swiecie_nauki.html
„Symptomy podczas zmian DNA” [w:] https://soulowicz.wordpress.com/2012/07/23/symptomy-podczas-zmian-w-dna/
„Ewolucja DNA” [w:] http://davidicke.pl/index.php/artykuly/45-ewolucja/73-ewolucja1.html
Fizyczna transmutacja – co się dzieje z naszymi ciałami
dr Berrenda Fox
Chciałbym
poruszyć temat, który w mojej ocenie jest niesamowicie ważny. Postaram
skupić się na opisie zmian, które obecnie się w ludziach dokonują, z
wyodrębnieniem różnych poziomów, na których one zachodzą. Smutną rzeczą
jest widok zabieganych, pochłoniętych konsumpcjonizmem ludzi, którzy
zupełnie nie zdają sobie sprawy co się obecnie z nimi dzieje. W moim
odczuciu prawdziwą oznaką odpowiedzialności, dojrzałości i mądrości
człowieka jest nadanie w swoim życiu najwyższego priorytetu szeroko
pojętemu rozwojowi własnej świadomości, polegającego głównie na
wyzwoleniu się z dyktatury własnego ego. Oczywiście na rozwój składa się
wiele różnych czynników. Jednak przyspieszenie energetyczne, które
nastąpi w przyszłym oraz w 2017 roku sprawi, że pomiędzy częstotliwością
Planety a częstotliwością ludzi, którzy nie pracują nad podwyższaniem i
oczyszczaniem własnej wibracji, będzie występować coraz większy
dysonans, który zacznie coraz bardziej uniemożliwiać harmonijne
istnienie na wszystkim poziomach – m.in fizycznym i psychicznym. Dlatego
już w niedalekim czasie ludzi, którzy są całkowicie skupieni na swoich
zewnętrznych celach – karierach, nabywaniem dóbr materialnych zobaczą i
zrozumieją jak bardzo do tej pory byli zaślepieni w swojej ignorancji.
Chciałbym zaapelować do każdego komu wewnętrzny głos, czyli intuicja
podpowiada, aby poświęcić więcej czasu dla własnego ciała oraz aby
mocniej zając się rozwojem własnej świadomości. Nadajcie tym rzeczom w
nadchodzącym roku najwyższy priorytet, a zobaczycie na koniec przyszłego
roku, że dokonaliście najmądrzejszego wyboru.
TRANSMUTACJA CIAŁA FIZYCZNEGO
Częścią obecnie postępującej transformacji planetarnej jest
transformacja, która odbywa się w nas samych. Równolegle do wielkich
zmian i przeobrażeń na światowej scenie politycznej, ekonomicznej,
gospodarczej, naukowej, medycznej itd dokonuje się ( i będzie się
wykładniczo nasilać) wielka transformacja człowieka, który przeobraża
się obecnie na wszystkich swoim poziomach – fizycznym, energetycznym,
psychicznym, emocjonalnym. Wraz ze zmianą wibracyjną Planety zmienia się
struktura wibracyjna człowieka. Tak naprawdę wszytko w nas podlega
obecnie zmianie. Zaczynając od ciała kończąc na naszej świadomości.
Postanowiłem każdemu z tych poziomów poświęcić trochę czasu – w tym
poście skupię się na aspekcie fizycznym.Nasze ciała podlegają obecnie transmutacji. Zmieniają swoją strukturę opartą dotychczas na węglu, w strukturę kryształową, zbudowaną na bazie krzemu. Dzięki temu będziemy mogli przyjmować i magazynować w sobie więcej światła. Zmiana ta zachodzi na poziomie struktur komórkowych, ewolucji podlega nasze DNA, a konkretnie aktywowana zostaje dotychczas uśpiona część DNA. Jest to potężna zmiana ewolucyjna, która dotąd nie miała miejsca, lecz jest ona niezbędna abyśmy mogli egzystować w nadchodzącej, pomału wyłaniającej się energetycznej rzeczywistości, która będzie wynikiem wibracyjnego przestrojenia się naszej Planety. W nowej, wysokowibracyjnej rzeczywistości nastąpi wielkie otwarcie na wyższe wymiary istnienia, dzięki czemu my ludzie, którzy jesteśmy istotami elektromagnetycznymi będziemy mogli doświadczać wielowymiarowości życia. Dlatego nasze ciała obecnie transmutują w kierunku krystalicznego bytu, ponieważ tylko krystaliczne struktury mogą egzystować na wyżej wymiarowych poziomach. Zmiany te spowodują, że nasze ciała staną się lżejsze, jaśniejsze i przepełnione światłem. Jest to przepiękna perspektywa, a możliwości, które staną się dzięki temu dostępne człowiekowi są niesamowite. Myślę, że w przyszłości, w dalszej części rozwoju swojego bloga będę na ten temat pisał bardzo dużo. Warto zaznaczyć, że już teraz przychodzą na świat dzieci, których DNA jest bardziej zaawansowanej fazie ewolucji. Dzieci te są darem dla naszego świata. Nasze dotychczasowe ciała oparte w swej budowie na węglu są tak jakby „za ciężkie”, zupełnie niekompatybilne dla nowej wysokowibracyjnej rzeczywistości. Nie tylko człowiek podlega obecnie tym ewolucyjnym zmianom w DNA. Wszystkie organizmy żywe znajdujące się na Ziemi także są w trakcie tej zmiany. Jest to oczywiste ponieważ transformacji dokonuje sama Planeta, więc siłą to samo dzieje się ze wszystkim co znajduje się na niej.
EPIGENETYKA NA TROPIE ZMIAN
Temat ten badany jest już obecnie przez wielu naukowców na świecie.
Polecam zajrzeć do publikacji m.in dr Vladimira Poponina, biologa
molekularnego Piotra Garjajeva, dr Berrendy Fox, a także Bruca Liptona.
Wiemy już, że naukowcy udowodnili poprzez liczne eksperymenty, że DNA
jest czułe i podatne na linie energetyczne tworzące światło i energię,
tak więc teoria o wpływie zewnętrznego promieniowania na nasze DNA jest
już poparta naukowa. W ostatnich latach w świecie medycyny wielkiego
wstrząsu dokonała koncepcja kontroli epigenetycznej, czyli epigenetyki.
Epigenetyka mówi nam o tym, że nasze geny nie są czymś co zostało na
stałe zdeterminowane w momencie naszego urodzenia. Ludzki kod genetyczny
można przeprogramowywać i zmieniać, a skutecznie mogą tego dokonać
zarówno czynniki zewnętrzne – m.in wpływ
środowiska oraz przede wszystkim ludzka świadomość – za pośrednictwem
emocji, myśli i przekonań. Więcej informacji na temat epigentyki jest
zawartych w recenzji książki „Przeskok ewolucyjny”.https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2015/05/28/przeskok-ewolucyjny-bruce-lipton-steve-bhaerman/

FIZYCZNE SYMPTOMY I OBJAWY
Aby zobrazować fazę ewolucyjną, której
doświadcza teraz ludzkość pomocna jest analogia do gąsienicy i motyla.
Jesteśmy teraz na etapie gdzie podlegamy genetycznej mutacji, dzięki
której staniemy się istotami wielowymiarowymi, wyposażonymi w nowe
funkcje i możliwości. To co się dzieje obecnie z naszymi ciałami
przypomina etap gdy gąsienica przemienia się w poczwarkę – kolejne
stadium w drodze do zostania motylem. Na pierwszy rzut oka proces ten
wydaje się mieć charakter destrukcyjny, lecz w rzeczywistości jest
zupełnie inaczej.
Wśród wielu objawów naszej transmutacji
najczęstszymi wydają się być notoryczne osłabienie i zmęczenie (często
po wykonaniu nawet małego wysiłku), migrenowe bóle głowy, bóle mięśni,
bóle kończyn i kości, kołatanie serca, podwyższenie ciśnienia krwi,
szumy w uszach (ja mam je niemal codziennie), zawroty głowy, wibrowanie
ciała (często samych kończyn), problemy ze swobodnym regularnym
oddychaniem, utrzymujące się przez jakiś czas objawy grypy, katar,
problemy z systemem immunologicznym i limfatycznym, potrzeba większej
ilości snu, bezsenność, budzenie się w środku nocy, brak siły i chęci na
poranne wyjście z łóżka, otępienie, kłopoty z pamięcią i koncentracją –
często trudno nam sobie przypomnieć co wykonywaliśmy wczoraj, a także
tracimy orientacje jeśli chodzi o wyczucie godziny czy dnia tygodnia.
Skupiłem się w tym poście tylko na objawach
fizycznych, lecz trzeba pamiętać, że wielkie zmiany dotyczą także sfery
naszej psychiki i emocji ( o tym w innym poście). Zaznaczę tylko
jedynie, że najczęstszym symptomem jest pojawienie się depresji, brak
motywacji i woli życia, wysoki poziom stresu i rozdrażnienie. Człowiek
czuje się jakby był przejechany przez walec – brak mu energii na
działanie oraz chęci i motywacji. Również pojawiają się duże kłopoty z
pamięcią i koncentracją – często trudno nam sobie przypomnieć co
wykonywaliśmy wczoraj, a także tracimy orientacje jeśli chodzi o
wyczucie godziny czy dnia tygodnia. Bardzo ciężko jest utrzymać wysoki
poziom koncentracji podczas wykonywania jednej czynności.
Większość z tych zmian może utrzymywać się
przez długi czas, niektóre z nich po kilku dniach znikają, po czym za
jakiś czas ponownie wracają. Ludzie często szukają pomocy u lekarzy,
lecz współczesna medycyna akademicka nie potrafi rozpoznać co się
naprawdę dzieje, ponieważ ciało energetyczne nie leży w zakresie ich
kompetencji. Ich diagnoza przeważnie będzie się opierała na
stwierdzeniu, że wszystko jest w porządku. Każdy człowiek przechodzi w
indywidualnym tempie przez proces ewolucji, więc u jednych mogą niektóre
symptomy pojawić się dużo wcześniej, a u innych w późniejszym okresie.
ŚWIADOME PRZEJŚCIE PRZEZ ZMIANY
Świadomość tego co się dzieje obecnie z
naszymi ciałami pozwala nam przede wszystkim wyzbyć się lęku związanego z
występowaniem wyżej wymienionych objawów. Powinniśmy zrozumieć, że jest
to naturalna część procesu. Tym na czym powinniśmy się skupić jest
świadome wspieranie naszego ciała w dokonaniu przeskoku na
wysokowibracyjne egzystowanie. Oczywiście główna praca polega na rozwoju
naszej świadomości – przede wszystkim wzniesieniu się ponad
uwarunkowania egotycznego umysłu, oczyszczeniu z negatywnych przekonań,
wzorców i programów mentalnych, które przez ostatnie tysiąclecia
ściągały i utrzymywały ludzką świadomość w niskowibracyjnym zakresie.
Dużą uwagą i troską powinniśmy otoczyć nasze
ciała, które są przecież narzędziami umożliwiającymi nam doświadczenie
rzeczywistości tu i teraz. Istnieje wiele rzeczy i czynności, których
wykonywanie pomoże naszemu ciału przejść spokojniej i płynniej przez ten
okres zmian. Przede wszystkim należy dbać o regenerację. Powinniśmy
słuchać swojego ciała i iść spać w momencie gdy mamy ochotę na sen.
Niektóre osoby będą potrzebowały ogromnej ilości snu, dlatego bardzo
ważne jest aby się nie obwiniać, że trwonimy swój czas na spanie i
stajemy się leniwi, tylko po prostu spać tyle ile nasze ciało chce.
Kolejną ważną rzeczą jest picie dużej ilości wody. Woda ma ogromny wpływ
na transmisję energii w naszym ciele, dlatego im więcej jej pijemy tym
łatwiej i swobodniej będzie się przemieszczać energia po naszym ciele.
Następną ważną rzeczą są ćwiczenia fizyczne.
Pozwalają one zachować naszemu ciału dobrą kondycję i formę.
Szczególnie polecam praktykowanie ćwiczeń, które otwierają ośrodki
energetyczne w naszym ciele – czyli czakry. Ja osobiście wykonuję
każdego dnia ćwiczenia tybetańskie i mogę je szczerze polecić każdemu bo
mocno wzmacniają energetykę naszego ciała.
Godnym polecenia jest na pewno kurs Qigonu,
dzięki któremu lepiej nauczymy się zarządzać przepływam w naszym ciele
energii życiowej, tzw prany. Kolejną rzeczą na którą do której warto się
przyłożyć jest regularny, świadomy i głębokie rodzaj oddychanie. Na
temat świadomego oddychania jest wiele informacji w internecie, ja
osobiście polecam książkę Colina P. Sissona – „Sztuka Świadomego
Oddychania”. Odżywianie jest kolejnym kluczowym aspektem nad którym
powinniśmy się skupić. Warto przechodzić stopniowo na coraz to lżejsze
posiłki, bogate w witaminy. Warto też wspierać się wieloma suplementami
diety oraz ziołami. Ja zacząłem regularnie pić od około dwóch tygodni
ORMUS, który wg mnie niesamowicie pozytywnie wpływa na moją energetykę.
Od kiedy go używam to zauważyłem, że zmniejszyło się u mnie
zapotrzebowanie na jedzenie. Jem teraz mniej i rzadziej, ale za to mam w
sobie więcej witalności niż przedtem. Także zmalał mi apetyt na ciężkie
potrawy. Następnym suplementem, który chcę dodam do swojego menu będzie
ziemia okrzemkowa. Jest to bardzo ważny suplement
z racji tego, że jak wspomniałem wcześniej nasze ciało przebudowuje
swoją strukturę z węglowej na krystaliczną, opartą właśnie na krzemie.
Należy pamiętać również o częstym przebywaniu wśród natury. Natura sama w
sobie jest inteligentna i znakomicie harmonizuje i balansuje nasze
ciało energetyczne.
z racji tego, że jak wspomniałem wcześniej nasze ciało przebudowuje
swoją strukturę z węglowej na krystaliczną, opartą właśnie na krzemie.
Należy pamiętać również o częstym przebywaniu wśród natury. Natura sama w
sobie jest inteligentna i znakomicie harmonizuje i balansuje nasze
ciało energetyczne.
Wymieniłem tylko marginalnie najważniejsze
moim zdaniem rzeczy nad którymi powinniśmy się skupić. Poniżej podrzucam
kilka filmików, w których znajdziecie mnóstwo innych, bardzo cennych
informacji i rad odnośnie transmutacji naszego ciała.
wtorek, 8 grudnia 2015
Przewodnik po śmierci: Piękna jak życie

Stephen Jenkinson
Nasz błąd polega na tym, że staramy się kochać życie niejako przeciwko śmierci. A tego się po prostu nie da zrobić. Kochać życie to znaczy być w żałobie po życiu. To stany niewystępujące oddzielnie: miłość i żałoba – mówi Stephen Jenkinson, towarzysz umierających, w rozmowie z Agatą Kulą.
Parę lat temu powiedziałbym, że pomagam ludziom w umieraniu. Ale teraz widzę, że to, czym się de facto zajmuję, to sprawianie, żeby ludzie świadomie umierali – przyznaje znany specjalista opieki paliatywnej. – Kiedy śmierć się zbliża, starają się zająć wszystkim, tylko nie umieraniem. Wspiera ich w tym nieszczęśliwym zapętleniu otoczenie: „Co też mama mówi, jaki grób, przecież nie trzeba tak pesymistycznie…”. Kobieta 87-letnia, z rakiem, od miesięcy nie wychodzi z domu, od tygodni prawie nie wstaje z łóżka. Jak można tak jej mydlić oczy?
Odwiedzałem kiedyś kobietę, która przy każdej kolejnej wizycie witała mnie coraz słabsza, ale rozmawiać chciała tylko o swojej pracy w przykościelnej organizacji i o przebudowie domu. W końcu powiedziałem: „Mam wrażenie, że jesteś niespokojna i że przed czymś uciekasz, popraw mnie, jeśli się mylę”. Wtedy się rozpłakała, a potem po raz pierwszy porozmawialiśmy o jej śmierci.
Ogromna większość z umierających nie czuje fizycznego bólu. Akurat w uśmierzaniu go współczesna opieka paliatywna jest bardzo dobra. Każdy jest obstawiony lekami, lecz boi się nadal, nawet jeszcze bardziej. Tak, prawie wszyscy, z którymi pracowałem, byli przerażeni. Tylko że to nie cierpienie ich tak naprawdę przerażało. Bezimienna zmora naszych czasów to obawa, co ze mną, umarłym, zrobią ci, co przeżyją. Nikt z osób, którym towarzyszyłem w umieraniu, nie był od niej wolny.
Żyjemy w kulturze wykorzenienia, życie we wspólnocie, w kontakcie ze starszymi pokoleniami i z przodkami, jest nam kompletnie obce. Jeśli ja nie znam swoich przodków, jaką mogę mieć nadzieję, że sam zostanę przodkiem? To jest lęk przed tym, że nikt nawet nie zauważy naszego odejścia.
Z mojego doświadczenia wynika, że religia nie chroni przed wątpliwościami, nie powstrzymuje pytań i nie jest lekarstwem na lęk przed śmiercią. Spotykam oczywiście ludzi, których religijność ukształtowała się przez życie na tyle silnie, że daje im rodzaj osłony w obliczu śmierci. Nie zadają zbyt wielu pytań, mają bardzo konkretne wyobrażenie o tym, co ma się stać, czasem po prostu milczą. Uważam, że ludzie umierający mają ważne zadanie do wykonania. Proszę więc, by ci, którzy umierają, zrobili tę wstrząsającą, nie do opisania, domagającą się języka poezji rzecz, która przed nimi stoi. By pięknie umarli.
Tylko jako małe dzieci mamy szansę zbliżyć się do śmierci w naturalny sposób: przepychając się między zgromadzonymi w pokoju docieramy do zmarłego i dotykamy, widzimy, wąchamy. Większość dzieci wdrapuje się bez zastanowienia na łóżko umierającego dziadka, ku przerażeniu lub w najlepszym razie zakłopotaniu rodziców. Nie dlatego, że są wyjątkowo odważne: po prostu jeszcze się nie nauczyły, że śmierci trzeba się bać.
Czasem ktoś pyta mnie o radę: „Uważasz, że powinienem zabrać dzieci do szpitala, do mojego ojca?”. „A dlaczego nie miałbyś ich zabrać?” – odpowiadam. „No wiesz, on wygląda dość okropnie: bez zębów, ślini się, co chwila walczy o oddech”. To prawda, że umierający często kiepsko wyglądają i patrzenie na nich nie jest łatwe, ale pytanie brzmi: dlaczego nie miałyby tego widzieć dzieci? Bo my sami nie radzimy sobie z tym widokiem? Zejdźmy dzieciom z drogi i obserwujmy, dokąd je prowadzi ciekawość. Np. zaprowadźmy dzieci do wrót tej skarbnicy mądrości, jaką jest pokój naszych umierających rodziców, i je tam zostawmy. Nie wchodźmy z nimi. Żywimy nasze dzieci watą cukrową, oto, co im robimy, a nazywamy to współczuciem, miłością, dobrym rodzicielstwem.
Od pracujących w branży śmierci często oczekuje się, że będą ułatwiać, pocieszać. To wielkie nieporozumienie: nie można sprawić, żeby ktoś poczuł się wygodnie ze śmiercią. Oswojona śmierć, łatwa śmierć to sprzeczność.
Kiedy rozmawiam z umierającymi, pochłoniętymi przeżywaniem lęku, odizolowanymi fizycznie i psychicznie od bliskich, proszę: umierajcie dla nich. Wasza śmierć to ostatnia i najważniejsza rzecz, jaką możecie dać, nie przegapcie tego.
Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że moje dzieci umrą. Było to jak uderzenie prawdy, że powołując je do życia, wprowadziłem je na drogę, która wiedzie obok mojego łoża śmierci do ich własnego. I poczułem, że za żadne skarby nie chciałbym, żeby moje umierające dzieci trafiły w ręce jakichś nieświadomych, niemądrych ludzi.
Źródło: http://tygodnik.onet.pl/przewodnik-po-smierci-piekna-jak-zycie/48hqp#.Um2IjOD9cpQ.facebook
piątek, 4 grudnia 2015
Czy Integracja Oddechem mnie oświeci?
Inne spojrzenie na pułapkę utożsamiania się
Malarz świadomie i umiejętnie używa pędzla .Wielu myśli, że są pędzlem
Anonim
Integracja Oddechem dotrzymuje kroku najnowszym odkryciom w pracy z oddechem na świecie. W ciągu 4 dni naszej wrześniowej Międzynarodowej Konferencji prezentujemy wiele z tych ekscytujących odkryć. Jednakże najbardziej ekscytujące zmiany dotyczą tego, co dzieje się z samą Integracją Oddechem. Integracja Oddechem nie jest systemem skończonym, co oznacza, że nie przestaje rozrastać się i rozwijać. Kiedy w roku 1983 system kół wolności i ofiary oraz proces 5 przeszkód (przywiązań) pojawił się w mojej głowie (nadal nie jestem pewien, czy był to channelling, czy po prostu największa inspiracja mojego życia) nie byłem w stanie w pełni rozpoznać, co tak naprawdę odkryłem. 21 lat później - czyli obecnie - nadal uczymy się i wchodzimy w ten proces głębiej. Możemy nigdy nie dotrzeć do końca, ponieważ prawdopodobnie nie ma żadnego końca. Integracja Oddechem nie jest oczywiście jedyną drogą, ale dla mnie jest ona jedną z najbardziej bezpośrednich ścieżek wiodących do naszej istoty i podświadomego umysłu. Jest ona jedną z najskuteczniejszych metod połączenia się z tym, kim naprawdę jesteśmy. A przecież nie jesteśmy jedynie ciałem, emocjami czy umysłem. To są tylko narzędzia dane nam lub stworzone na czas naszego pobytu na Ziemi. Przeciętna osoba wierzy, że wszystko kończy się na tych właśnie narzędziach. Świat materialistyczny i naukowy uważa, że warto badać jedynie wymiar fizyczny i mentalny. Osoba religijna natomiast wie, że istnieje coś poza światem fizycznym i mentalnym, ale próbuje dotrzeć tam żyjąc według pewnych zewnętrznych zasad, co sprawia, że kurczowo identyfikuje się ze swoją grupą i systemem.
Integracja Oddechem dostrzega, że ludzie pozostają ograniczeni w poznawaniu siebie, gdy kurczowo identyfikują się ze strukturami wiary, systemami, filozofiami lub nawet świętymi tekstami. W obecnym momencie rozwoju ludzkiego potencjału co tydzień pojawia się na rynku jakiś hit - nowy system, technika lub filozofia. Wielu ludzi kuszą nowe propozycje oferujące im szansę oświecenia lub też techniki, które sami mogą wypróbować na innych ludziach (dobre dla podniesienia poczucia własnej „ważności”. Niestety większość z nich to nieco zmienione podróbki tego, co pojawiło się już wcześniej. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma nic nowego pod słońcem. Czy Integracja Oddechem jest lepsza niż inne systemy? Nie wiem i nie zależy mi na tym. Wiem jedno, że za każdym razem, kiedy obserwuję siebie - czującego irytację, złość, zdenerwowanie czy lęk - przełamuję koło identyfikacji. Kiedy obserwuję siebie porównującego, osądzającego, opierającego się czy analizującego, przełamuję koło utożsamiania się i zaczynam odnajdować siebie. Wkraczam w Niebo chwili teraźniejszej. Mogę obserwować, jak mój zdezorientowany umysł, poruszone emocje i napięte ciało fizyczne przechodzą przez swoje małe dramaty, podczas gdy ja spokojnie mogę być świadkiem tego wszystkiego. Prowadzi to do lepszego połączenia z moją głębszą prawdą wykraczającą poza fizyczne i mentalne granice, poza to, co jest poza. Czyż jest wspanialsza prawda niż właśnie ta? A do tego jeszcze nie muszę w nic wierzyć, aby to się działo. Tak wielu ludzi poszukuje prawdy w tym czy tamtym systemie, technice lub nauczycielu, mając nadzieję, że w końcu odnajdą samych siebie. W tej chwili szczyty popularności bije wszystko, co niezwykle skomplikowane i co wymaga dużo nauki. Ludzie mówią czasem, że to, czym ostatnio się zajmowali, nie działało, więc może w końcu ta nowość pomoże. Za rok lub dwa znów przeżyją rozczarowanie i przyjmą kolejny nowy system, który właśnie się pojawił. Ja sam całe lata żyłem w ten sposób. Poznałem ogromną liczbę systemów, ale wciąż, tak samo jak wcześniej, sterowało mną moje środowisko, ludzie i sytuacje. Tak naprawdę, nic się nie zmieniło. Wciąż byłem tak samo nieszczęśliwy. Wcześniej byłem po prostu nieszczęśliwy, a potem stałem się nieszczęśliwym specjalistą od różnych systemów. A więc dlaczego ludzie nie uświadamiają sobie prawdy o sobie? Ponieważ szukają ocalenia na zewnątrz siebie. Prawda znajduje się wewnątrz. I większość ludzi wie o tym, ale jakże łatwo jest zapomnieć o tej podstawowej kwestii. W ten sam sposób ludzie wchodzą w Integrację Oddechem. Po roku czy dwóch odkrywają, że to jednak nie działa w ich przypadku, a wiecie dlaczego? Ponieważ spodziewali się, że Integracja Oddechem zrobi to za nich. Po prostu kolejne utożsamienie się z czymś, co należy do zewnętrznego świata. Integracja Oddechem nie zrobi niczego za nikogo. Nie po to przecież jest. Integracja Oddechem, podobnie jak inne systemy, nie jest niczym więcej jak tylko narzędziem do przebudzenia się. Ale przebudzenie musi przyjść ze środka, nie z techniki czy systemu. Integracja Oddechem tworzy jedynie środowisko sprzyjające przebudzeniu; żebyśmy stali się bardziej świadomi, a cała reszta zależy już tylko od nas samych. Jeśli to prawda, że nawet Integracja Oddechem nie jest w stanie mnie przebudzić, to kto lub co może tego dokonać? Jest to bardzo dobre pytanie, które warto zadać sobie samemu. Sesje oddechowe nie zrobią tego za mnie. Jedynie JA - świadomy moich funkcji: myśli, uczuć i ciała w czasie sesji oddechowej - mogę to zrobić. Także samoobserwacja nie zrobi tego za mnie. Tylko Ja sam - świadomy podczas samoobserwacji. To jest właśnie ostateczna pełna odpowiedzialność. Moim zadaniem jest włączyć świadomość do dowolnej techniki, z jakiej korzystam. Żadna technika nie działa, jeśli nie ma świadomości i każda technika działa, jeśli jest świadomość. Oczywiście moja świadomość nie włączy się bez mojego wyboru. Moje świadome wybory (pierwszy i drugi punkt mocy w Kole Wolności) są kluczowymi punktami mojej rzeczywistości, świadome wybory obserwowania siebie, gdy w moim wnętrzu operują jedna lub więcej przeszkód. Dlaczego ludzie odchodzą od raz praktykowanych systemów? Ponieważ z powrotem wpadają w pułapkę 5 przywiązań, szczególnie w utożsamianie się z danym systemem, co tym samym oddala ich od samych siebie, zamiast przybliżać. I dlatego idą dalej w poszukiwaniu kolejnej drogi, którą mogliby podążyć i z którą mogliby się utożsamić, w nadziei, że tym razem znajdą to czego szukają. Wielu ludzi staje się kolekcjonerami systemów. To tak, jakby człowiek chciał przepłynąć rzekę na drugą stronę i spędził całe życie na zbieraniu jak największej liczby łodzi, w obawie, że nie zdoła dostać się na drugi brzeg. Kiedy wyruszymy w drogę, nie potrzebujemy już systemów, technik, wierzeń czy filozofii. Wystarczy świadomość. Mając świadomość pojmujemy, że nie ma żadnej rzeki i żadnej przeszkody; że możemy iść w kierunku Domu w pełni wolni. Nie potrzeba nawet dużej wiedzy, ponieważ ona może stanąć na drodze naszej intuicji.
Nie ma nic złego w systemach, wierzeniach, filozofiach, technikach czy specjalistycznej wiedzy, ponieważ one wszystkie mogą służyć naszemu przebudzeniu, jednakże one same nie spowodują przebudzenia. Tak naprawdę może to zrobić tylko moja świadomość. Jeśli czujesz, że Integracja Oddechem jest twoją drogą do stania się w pełni tym, kim jesteś - zadaj sobie następujące pytania: Czy podczas praktykowania Integracji Oddechem skupiam uwagę na swym wnętrzu czy na zewnętrzu? Czy oczekuję, że sesja oddechowa naprawi moje życie? Czym tak naprawdę jest dla mnie samoobserwacja? Gdzie leży sedno całej mojej praktyki - w wewnętrznej obecności czy w samej technice? A może jeszcze gdzie indziej? Wróć do swojego wewnętrznego domu i obudź się! Tylko ty możesz to zrobić. Nigdy za dużo przypominania sobie i obserwowania, jak bardzo oddalamy się od samych siebie poprzez zatracanie się w zewnętrznym świecie w wyniku utożsamiania.
Z miłością Colin P. Sisson
Przekład: Hanna Dankiewicz
Redakcja: Magdalena Janicka
Inne spojrzenie na pułapkę utożsamiania się
Malarz świadomie i umiejętnie używa pędzla .Wielu myśli, że są pędzlem
Anonim
Integracja Oddechem dotrzymuje kroku najnowszym odkryciom w pracy z oddechem na świecie. W ciągu 4 dni naszej wrześniowej Międzynarodowej Konferencji prezentujemy wiele z tych ekscytujących odkryć. Jednakże najbardziej ekscytujące zmiany dotyczą tego, co dzieje się z samą Integracją Oddechem. Integracja Oddechem nie jest systemem skończonym, co oznacza, że nie przestaje rozrastać się i rozwijać. Kiedy w roku 1983 system kół wolności i ofiary oraz proces 5 przeszkód (przywiązań) pojawił się w mojej głowie (nadal nie jestem pewien, czy był to channelling, czy po prostu największa inspiracja mojego życia) nie byłem w stanie w pełni rozpoznać, co tak naprawdę odkryłem. 21 lat później - czyli obecnie - nadal uczymy się i wchodzimy w ten proces głębiej. Możemy nigdy nie dotrzeć do końca, ponieważ prawdopodobnie nie ma żadnego końca. Integracja Oddechem nie jest oczywiście jedyną drogą, ale dla mnie jest ona jedną z najbardziej bezpośrednich ścieżek wiodących do naszej istoty i podświadomego umysłu. Jest ona jedną z najskuteczniejszych metod połączenia się z tym, kim naprawdę jesteśmy. A przecież nie jesteśmy jedynie ciałem, emocjami czy umysłem. To są tylko narzędzia dane nam lub stworzone na czas naszego pobytu na Ziemi. Przeciętna osoba wierzy, że wszystko kończy się na tych właśnie narzędziach. Świat materialistyczny i naukowy uważa, że warto badać jedynie wymiar fizyczny i mentalny. Osoba religijna natomiast wie, że istnieje coś poza światem fizycznym i mentalnym, ale próbuje dotrzeć tam żyjąc według pewnych zewnętrznych zasad, co sprawia, że kurczowo identyfikuje się ze swoją grupą i systemem.
Integracja Oddechem dostrzega, że ludzie pozostają ograniczeni w poznawaniu siebie, gdy kurczowo identyfikują się ze strukturami wiary, systemami, filozofiami lub nawet świętymi tekstami. W obecnym momencie rozwoju ludzkiego potencjału co tydzień pojawia się na rynku jakiś hit - nowy system, technika lub filozofia. Wielu ludzi kuszą nowe propozycje oferujące im szansę oświecenia lub też techniki, które sami mogą wypróbować na innych ludziach (dobre dla podniesienia poczucia własnej „ważności”. Niestety większość z nich to nieco zmienione podróbki tego, co pojawiło się już wcześniej. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma nic nowego pod słońcem. Czy Integracja Oddechem jest lepsza niż inne systemy? Nie wiem i nie zależy mi na tym. Wiem jedno, że za każdym razem, kiedy obserwuję siebie - czującego irytację, złość, zdenerwowanie czy lęk - przełamuję koło identyfikacji. Kiedy obserwuję siebie porównującego, osądzającego, opierającego się czy analizującego, przełamuję koło utożsamiania się i zaczynam odnajdować siebie. Wkraczam w Niebo chwili teraźniejszej. Mogę obserwować, jak mój zdezorientowany umysł, poruszone emocje i napięte ciało fizyczne przechodzą przez swoje małe dramaty, podczas gdy ja spokojnie mogę być świadkiem tego wszystkiego. Prowadzi to do lepszego połączenia z moją głębszą prawdą wykraczającą poza fizyczne i mentalne granice, poza to, co jest poza. Czyż jest wspanialsza prawda niż właśnie ta? A do tego jeszcze nie muszę w nic wierzyć, aby to się działo. Tak wielu ludzi poszukuje prawdy w tym czy tamtym systemie, technice lub nauczycielu, mając nadzieję, że w końcu odnajdą samych siebie. W tej chwili szczyty popularności bije wszystko, co niezwykle skomplikowane i co wymaga dużo nauki. Ludzie mówią czasem, że to, czym ostatnio się zajmowali, nie działało, więc może w końcu ta nowość pomoże. Za rok lub dwa znów przeżyją rozczarowanie i przyjmą kolejny nowy system, który właśnie się pojawił. Ja sam całe lata żyłem w ten sposób. Poznałem ogromną liczbę systemów, ale wciąż, tak samo jak wcześniej, sterowało mną moje środowisko, ludzie i sytuacje. Tak naprawdę, nic się nie zmieniło. Wciąż byłem tak samo nieszczęśliwy. Wcześniej byłem po prostu nieszczęśliwy, a potem stałem się nieszczęśliwym specjalistą od różnych systemów. A więc dlaczego ludzie nie uświadamiają sobie prawdy o sobie? Ponieważ szukają ocalenia na zewnątrz siebie. Prawda znajduje się wewnątrz. I większość ludzi wie o tym, ale jakże łatwo jest zapomnieć o tej podstawowej kwestii. W ten sam sposób ludzie wchodzą w Integrację Oddechem. Po roku czy dwóch odkrywają, że to jednak nie działa w ich przypadku, a wiecie dlaczego? Ponieważ spodziewali się, że Integracja Oddechem zrobi to za nich. Po prostu kolejne utożsamienie się z czymś, co należy do zewnętrznego świata. Integracja Oddechem nie zrobi niczego za nikogo. Nie po to przecież jest. Integracja Oddechem, podobnie jak inne systemy, nie jest niczym więcej jak tylko narzędziem do przebudzenia się. Ale przebudzenie musi przyjść ze środka, nie z techniki czy systemu. Integracja Oddechem tworzy jedynie środowisko sprzyjające przebudzeniu; żebyśmy stali się bardziej świadomi, a cała reszta zależy już tylko od nas samych. Jeśli to prawda, że nawet Integracja Oddechem nie jest w stanie mnie przebudzić, to kto lub co może tego dokonać? Jest to bardzo dobre pytanie, które warto zadać sobie samemu. Sesje oddechowe nie zrobią tego za mnie. Jedynie JA - świadomy moich funkcji: myśli, uczuć i ciała w czasie sesji oddechowej - mogę to zrobić. Także samoobserwacja nie zrobi tego za mnie. Tylko Ja sam - świadomy podczas samoobserwacji. To jest właśnie ostateczna pełna odpowiedzialność. Moim zadaniem jest włączyć świadomość do dowolnej techniki, z jakiej korzystam. Żadna technika nie działa, jeśli nie ma świadomości i każda technika działa, jeśli jest świadomość. Oczywiście moja świadomość nie włączy się bez mojego wyboru. Moje świadome wybory (pierwszy i drugi punkt mocy w Kole Wolności) są kluczowymi punktami mojej rzeczywistości, świadome wybory obserwowania siebie, gdy w moim wnętrzu operują jedna lub więcej przeszkód. Dlaczego ludzie odchodzą od raz praktykowanych systemów? Ponieważ z powrotem wpadają w pułapkę 5 przywiązań, szczególnie w utożsamianie się z danym systemem, co tym samym oddala ich od samych siebie, zamiast przybliżać. I dlatego idą dalej w poszukiwaniu kolejnej drogi, którą mogliby podążyć i z którą mogliby się utożsamić, w nadziei, że tym razem znajdą to czego szukają. Wielu ludzi staje się kolekcjonerami systemów. To tak, jakby człowiek chciał przepłynąć rzekę na drugą stronę i spędził całe życie na zbieraniu jak największej liczby łodzi, w obawie, że nie zdoła dostać się na drugi brzeg. Kiedy wyruszymy w drogę, nie potrzebujemy już systemów, technik, wierzeń czy filozofii. Wystarczy świadomość. Mając świadomość pojmujemy, że nie ma żadnej rzeki i żadnej przeszkody; że możemy iść w kierunku Domu w pełni wolni. Nie potrzeba nawet dużej wiedzy, ponieważ ona może stanąć na drodze naszej intuicji.
Nie ma nic złego w systemach, wierzeniach, filozofiach, technikach czy specjalistycznej wiedzy, ponieważ one wszystkie mogą służyć naszemu przebudzeniu, jednakże one same nie spowodują przebudzenia. Tak naprawdę może to zrobić tylko moja świadomość. Jeśli czujesz, że Integracja Oddechem jest twoją drogą do stania się w pełni tym, kim jesteś - zadaj sobie następujące pytania: Czy podczas praktykowania Integracji Oddechem skupiam uwagę na swym wnętrzu czy na zewnętrzu? Czy oczekuję, że sesja oddechowa naprawi moje życie? Czym tak naprawdę jest dla mnie samoobserwacja? Gdzie leży sedno całej mojej praktyki - w wewnętrznej obecności czy w samej technice? A może jeszcze gdzie indziej? Wróć do swojego wewnętrznego domu i obudź się! Tylko ty możesz to zrobić. Nigdy za dużo przypominania sobie i obserwowania, jak bardzo oddalamy się od samych siebie poprzez zatracanie się w zewnętrznym świecie w wyniku utożsamiania.
Z miłością Colin P. Sisson
Przekład: Hanna Dankiewicz
Redakcja: Magdalena Janicka
niedziela, 22 listopada 2015
Oczyszczanie ścieżki dostępu –rytuał kala
Rytuał Kala - oczyszczanie ścieżki dostępu
Wiele osób, które weszły na ścieżkę rozwoju duchowego i rozpoczęły praktykowanie afirmacji, wizualizacji, czy modlitw, skarży się, że nic im nie wychodzi, albo wychodzi coś, czego nie chcą. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka. Najbardziej prawdopodobna to zablokowanie (zamknięcie) ścieżki dostępu do Wyższego Ja. Nasz umysł funkcjonuje podobnie do komputera, a to dlatego, że jego praca jest związana z informacjami. Jeśli ma pracować dobrze, musi być precyzyjnie zaprogramowany. W zaprogramowaniu ważną rolę odgrywa dokładne i precyzyjne zdefiniowanie ścieżek dostępu do programów, które mają się uruchamiać zgodnie z intencją użytkownika. Jeśli w komputerze pojawią się wirusy, staje się on nieprzydatny. Podobnie jest z umysłem, w którym zgromadzono mnóstwo programów zakłócających. Kahuni nazywali je zjadającymi towarzyszami, czyli negatywnymi myślami i nastawieniami.
Jeżeli nic ci nie wychodzi, to znaczy, że:
1. Masz bałagan w głowie i nie wiesz, czego chcesz. A jeśli nawet wiesz, to często zmieniasz swoje cele.
2. Czujesz się winny lub niegodny.
3. Nie ufasz swemu Wyższemu Ja i swej intuicji.
4. Po twym Niższym lub Średnim Ja błąkają się rozmaite kompleksy, które nie pasują do twych aspiracji, albo nawet takie, które są im przeciwne. To znaczy, że twój system wartości jest pełen sprzecznych wyobrażeń i dążeń.
Co robić, jeśli masz zablokowaną ścieżkę?
Po prostu, odblokować ją.
1. Gdy nie jesteś zdecydowany, warto afirmować, że sam wiesz, czego chcesz i o co ci chodzi. A potem jasno formułować swoje cele. Jeśli chcesz mieć silne, zdrowe ciało, nie wizualizuj sobie ćwiczeń, tylko silne, zdrowe ciało. Jeśli chcesz być zdrowy, nie afirmuj, że trafiasz do najlepszych lekarzy czy uzdrowicieli, tylko skoncentruj się na celu, który chcesz osiągnąć. Jeśli twym celem jest nowy luksusowy samochód, to wyobrażaj sobie, że nim jeździsz z wielką przyjemnością, a nie że na niego harujesz! Definiując cele i koncentrując się na nich uczysz się wpisywać właściwe adresy dostępu do tych części twego umysłu, które są odpowiedzialne za realizację twych zamiarów i planów.
2. Gdy czujesz się winny i niegodny, dokonaj zadośćuczynienia, przebacz sobie i afirmuj, że jesteś w porządku, a także że jesteś godzien i że zasługujesz na wszystko, co najlepsze. To ważny etap przygotowań. Jeśli będziesz go nadal omijać, to dalej nic ci nie będzie wychodzić. Najwyżej znajdziesz nowe sposoby dokopania sobie. Dlatego nie przechodź do punktu 4, zanim nie przepracujesz tego tematu. Dopóki gryzie cię sumienie, będziesz zmuszony ponosić niepowodzenia i porażki w tych dziedzinach życia, z którymi się wiąże poczucie winy i niegodności.
3. Jeśli nie ufasz intuicji, to afirmuj, że twoja intuicja i twoje Wyższe Ja zasługują na zaufanie. Być może, że trzeba będzie do tego dorzucić afirmację, że Bóg ci sprzyja i zasługuje na twoje zaufanie.
4. Najwięcej pracy trzeba będzie włożyć w pozbycie się kompleksów i przywiązania do sprzecznych z sobą wartości. I dalej się tym zajmiemy.
Tu warto sobie spisać, co ci przeszkadza w realizacji twych celów?
Kolejnym etapem będzie modlitwa o uwolnienie od tych przeszkód połączona z afirmacjami, że jest dokładnie odwrotnie, niż ci się wydawało. Takie afirmacje tworzy się jako proste pozytywne zaprzeczenia tego, co ci przeszkadzało. Np. jeśli przeszkadzała rodzina, to jej przebacz, że przeszkadzała, a potem afirmuj, że osiągasz swój cel bez względu na postawę i zachowanie rodziny. Albo że jesteś wolny od wszelkich przeszkód ze strony rodziny. Modlitwa o ukazanie przeszkód i o uwolnienie od nich zadziała, nawet jeśli masz kiepski kontakt z Wyższym Ja. A to dlatego, że Niższe Ja zna przeszkody, ale nie bardzo wie, jak je uwolnić. To z kolei wie Wyższe Ja. Aby taka modlitwa przyniosła skutek, trzeba się przed nią naładować energią za pomocą intensywnego oddychania. Energia podnosi poziom wibracji Niższego Ja i w ten sposób ono staje się gotowe do kontaktu z Wyższym Ja. Dostraja się do jego poziomu wibracji. Poziom wibracji Niższego ja podnosi się jeszcze bardziej dzięki relaksowi. Kiedy więc uda ci się zrelaksować, twoje Niższe i Średnie Ja uspokoją się i staną się gotowe do nawiązania przynajmniej minimalnego kontaktu z Wyższym Ja. To wystarczy, by zacząć identyfikować przeszkody i uwalniać się od nich.
Po takiej modlitwie pojawia się stan regresywny, w którym konfrontujesz się z zawartością podświadomej pamięci. Przypominają się błędne decyzje i przeżycia, które je wyzwoliły. Im więcej wówczas oddychasz, tym łatwiej uwolnić ci pamięć od ich brzemienia. A to oczyszcza ścieżkę dostępu do Wyższego Ja.
Metoda może ci się wydać brutalna i bolesna. Ale konfrontacja z negatywnym zapisem podświadomości to jedyny sposób, by wprowadzić do niej porządek, by oczyścić, bądź udrożnić ścieżkę dostępu do Wyższego Ja. W ten prosty sposób można uwolnić podświadomość i świadomość od wielu kompleksów i negatywnych myśli. Znikają z niej żale, pretensje, wstyd, obwinianie siebie lub innych, poczucie niemocy i zastraszenia. Znika wiele innych zakłócających rozwój i dobre samopoczucie emocji oraz wyobrażeń. W ten sposób też likwidujemy ścieżki dostępu do błędnie działających programów, do starych błędnych wersji programu na miłość, sukces, szczęście. Rezygnujemy z manipulacji ludźmi i sobą, na rzecz poszerzania współpracy z Wyższym Ja. I ten program ugruntowuje się w podświadomości. A ćwiczenie czyni mistrzem.
Nie wszyscy jednak chcą rezygnować z przyjemności zadawania cierpienia sobie i innym. Pewien facet w Wielkiej Brytanii postanowił uszczęśliwić czytelników jednej z gazet codziennymi opisami swej walki z rakiem i konania. Wpadł na pomysł takiego reality show. Jego dewiza brzmiała w ten sposób: "jeśli ktoś poleca mi pozytywne myślenie, to ja wiem, że tylko po to, by jemu było łatwiej żyć ze mną. A ja nie chcę, żeby innym było łatwiej". Ten pan wolał umrzeć, niż wybaczyć i zmienić sposób myślenia. Podobnie czyni wielu umierających na raka czy AIDS! Kahuni doskonale wiedzieli, że śmiertelna choroba, czy śmiertelny wypadek, to efekt całkowitego odcięcia się od Wyższego Ja, czyli pełnego zablokowania ścieżki dostępu.
Metoda oczyszczania ścieżki oferowana przez Hunę jest dość skuteczna, ale rzadko udaje się za jej pomocą uwolnić od obciążeń z poprzednich wcieleń. Tu przydają się terapie reinkarnacyjne, jak np. regresing®. Nie tylko Huna mówi o konieczności oczyszczenia umysłu. Jako warunek wstępny przystąpienia do praktyk uznaje je większość szkół duchowych.
Otwarcie i właściwe zdefiniowanie ścieżki dostępu do realizacji swych celów i do Wyższego Ja umożliwia korzystanie z najwspanialszych inspiracji, oraz ze wsparcia Wyższego Ja w procesach kreacji, uzdrawiania i rozwoju duchowego. Dysponuje ono bowiem nie tylko naturalną mądrością, która pomaga nam lepiej żyć, ale też i wyższą maną (energią życiową), która jest w stanie dokonywać cudownych uzdrowień, zbiegów okoliczności, a nawet materializacji.
Leszek Żądło
czwartek, 19 listopada 2015
SAMOTNOŚĆ wśród ludzi. Dlaczego?
Zastanawiałeś się kiedyś nad samotnością?
Dlaczego często czujemy się samotni będąc wśród ludzi?
Co jest tego przyczyną?
Myślę, że jest kilka powodów:
- poczucie, że się nie jest rozumianym,
- brak dobrych relacji z ludźmi (nawet najbliższymi),
- wewnętrzne rozterki, depresja, stany przygnębienia, jakiś emocjonalny ból.
1. Poczucie bycia nierozumianym.
Najczęściej tak się czujemy, gdy ktoś nie ma dla nas czasu. Nie chce nas wysłuchać.
Albo, gdy my jesteśmy na tyle zamknięci i nieufni, że nie potrafimy się otworzyć i wyjaśnić o co nam chodzi.
Często też mamy przekonanie, że i tak nas nikt nie zrozumie, więc po co mamy cokolwiek tłumaczyć?
I rzeczywiście - gdy nie zdobędziemy się na szczerą rozmowę, na szczegółowe i cierpliwe wytłumaczenie - nikt nas nie zrozumie.
Nierzadko też pewne problemy są dla nas na tyle bolesne i trudne do opowiedzenia, że nie mówimy o nich...
Ponadto boimy się ośmieszenia, odrzucenia - wolimy nie rozmawiać o istotnych dla nas sprawach.
I zostajemy sami z naszymi problemami. Czujemy się samotni...
2. Brak dobrych kontaktów z otoczeniem.
Ten punkt wiąże się z poprzednim.
Jeśli nie mamy osoby, której ufamy i która jest szczerze zainteresowana nami - to często czujemy się samotni. A poczucie samotności świadczy o tym, że coś "nie gra" w naszych relacjach międzyludzkich.
I tu musimy poszukać przyczyny:
- co nas blokuje, że nie potrafimy zaufać?
- jakie zdarzenia mogły mieć wpływ na to, że jesteśmy nieufni?
- czy w przeszłości wystarczająco dużo poświęcano nam uwagi i zainteresowania?
Tylko znalezienie przyczyny da nam szansę zmienić swoje odczuwanie samotności.
Pozwoli nam zrozumieć i zaakceptować siebie.
3. Wewnętrzne rozterki, depresja, ból emocjonalny, przygnębienie...
To też przyczyna naszych nieudanych relacji z innymi ludźmi. A nieudane kontakty międzyludzkie prowadzą do samotności. Gdy jesteśmy przygnębieni i smutni - wtedy nawet nie potrafimy przyjąć czyjejś życzliwości.
Gdy cierpimy, gdy coś nas gnębi - często nie potrafimy się otworzyć i przyjąć pomocy. Wszyscy wydają nam się tacy dalecy, wrogo do nas nastawieni... Wtedy zamykamy się jeszcze bardziej w obawie, że możemy być jeszcze dotkliwiej zranieni.
I czujemy się samotni...
Jak pozbyć się poczucia samotności?
Poniżej przedstawię Ci moje sposoby - Ty też je wypróbuj:
1. Pozwól sobie na samotność, smutek. Nie broń się przed tym. Często chcemy udawać, że wcale nie jesteśmy smutni, że nie czujemy się samotni.
Przypomina to trochę płynięcie pod prąd, walkę z wiatrakami...
Gdy mam ochotę przeciwstawiać się swoim odczuciom - patrzę na swoje dziecko. Ono doskonale potrafi poddawać się swoim nastrojom. Jest mu źle - płacze. Czuje się szczęśliwe i zadowolone - śmieje się.
Niczego nie ukrywa, nie tłumi w sobie, nie reaguje wbrew temu, co czuje. Jest SOBĄ! Nie walczy z tym, co czuje. Jeszcze nie umie ukrywać swoich emocji.
Może warto nauczyć się czegoś od dzieci?
2. Ośmiel się powiedzieć komuś bliskiemu o swojej samotności. Pracuj nad otwartością i szczerym wyrażaniem swoich uczuć. Poproś przyjaciela lub kogoś z rodziny, by z Tobą porozmawiał o Twoim poczuciu samotności.
To może być trudna rozmowa, ale może dużo wznieść w Waszą przyjaźń.
Gdy już z kimś będziesz o tym rozmawiać - nie będziesz się czuć samotny
Ponadto takie szczere rozmowy często przynoszą ulgę i mogą poprowadzić Cię do znalezienia przyczyny Twojej samotności. A znając przyczynę - łatwiej Ci będzie zrozumieć siebie, nauczyć się żyć ze sobą lub zmienić coś w sobie.
Coraz częściej upewniam się, że gdy odczuwam samotność - jest to dla mnie oznaką, że coś "nie gra" w moich relacjach międzyludzkich. A jak to jest z Tobą?
Anna Grabka
Zastanawiałeś się kiedyś nad samotnością?
Dlaczego często czujemy się samotni będąc wśród ludzi?
Co jest tego przyczyną?
Myślę, że jest kilka powodów:
- poczucie, że się nie jest rozumianym,
- brak dobrych relacji z ludźmi (nawet najbliższymi),
- wewnętrzne rozterki, depresja, stany przygnębienia, jakiś emocjonalny ból.
1. Poczucie bycia nierozumianym.
Najczęściej tak się czujemy, gdy ktoś nie ma dla nas czasu. Nie chce nas wysłuchać.
Albo, gdy my jesteśmy na tyle zamknięci i nieufni, że nie potrafimy się otworzyć i wyjaśnić o co nam chodzi.
Często też mamy przekonanie, że i tak nas nikt nie zrozumie, więc po co mamy cokolwiek tłumaczyć?
I rzeczywiście - gdy nie zdobędziemy się na szczerą rozmowę, na szczegółowe i cierpliwe wytłumaczenie - nikt nas nie zrozumie.
Nierzadko też pewne problemy są dla nas na tyle bolesne i trudne do opowiedzenia, że nie mówimy o nich...
Ponadto boimy się ośmieszenia, odrzucenia - wolimy nie rozmawiać o istotnych dla nas sprawach.
I zostajemy sami z naszymi problemami. Czujemy się samotni...
2. Brak dobrych kontaktów z otoczeniem.
Ten punkt wiąże się z poprzednim.
Jeśli nie mamy osoby, której ufamy i która jest szczerze zainteresowana nami - to często czujemy się samotni. A poczucie samotności świadczy o tym, że coś "nie gra" w naszych relacjach międzyludzkich.
I tu musimy poszukać przyczyny:
- co nas blokuje, że nie potrafimy zaufać?
- jakie zdarzenia mogły mieć wpływ na to, że jesteśmy nieufni?
- czy w przeszłości wystarczająco dużo poświęcano nam uwagi i zainteresowania?
Tylko znalezienie przyczyny da nam szansę zmienić swoje odczuwanie samotności.
Pozwoli nam zrozumieć i zaakceptować siebie.
3. Wewnętrzne rozterki, depresja, ból emocjonalny, przygnębienie...
To też przyczyna naszych nieudanych relacji z innymi ludźmi. A nieudane kontakty międzyludzkie prowadzą do samotności. Gdy jesteśmy przygnębieni i smutni - wtedy nawet nie potrafimy przyjąć czyjejś życzliwości.
Gdy cierpimy, gdy coś nas gnębi - często nie potrafimy się otworzyć i przyjąć pomocy. Wszyscy wydają nam się tacy dalecy, wrogo do nas nastawieni... Wtedy zamykamy się jeszcze bardziej w obawie, że możemy być jeszcze dotkliwiej zranieni.
I czujemy się samotni...
Jak pozbyć się poczucia samotności?
Poniżej przedstawię Ci moje sposoby - Ty też je wypróbuj:
1. Pozwól sobie na samotność, smutek. Nie broń się przed tym. Często chcemy udawać, że wcale nie jesteśmy smutni, że nie czujemy się samotni.
Przypomina to trochę płynięcie pod prąd, walkę z wiatrakami...
Gdy mam ochotę przeciwstawiać się swoim odczuciom - patrzę na swoje dziecko. Ono doskonale potrafi poddawać się swoim nastrojom. Jest mu źle - płacze. Czuje się szczęśliwe i zadowolone - śmieje się.
Niczego nie ukrywa, nie tłumi w sobie, nie reaguje wbrew temu, co czuje. Jest SOBĄ! Nie walczy z tym, co czuje. Jeszcze nie umie ukrywać swoich emocji.
Może warto nauczyć się czegoś od dzieci?
2. Ośmiel się powiedzieć komuś bliskiemu o swojej samotności. Pracuj nad otwartością i szczerym wyrażaniem swoich uczuć. Poproś przyjaciela lub kogoś z rodziny, by z Tobą porozmawiał o Twoim poczuciu samotności.
To może być trudna rozmowa, ale może dużo wznieść w Waszą przyjaźń.
Gdy już z kimś będziesz o tym rozmawiać - nie będziesz się czuć samotny
Ponadto takie szczere rozmowy często przynoszą ulgę i mogą poprowadzić Cię do znalezienia przyczyny Twojej samotności. A znając przyczynę - łatwiej Ci będzie zrozumieć siebie, nauczyć się żyć ze sobą lub zmienić coś w sobie.
Coraz częściej upewniam się, że gdy odczuwam samotność - jest to dla mnie oznaką, że coś "nie gra" w moich relacjach międzyludzkich. A jak to jest z Tobą?
Anna Grabka
środa, 18 listopada 2015
Wolność od podniecenia
Najczęściej podniecenie jest kojarzone z seksem. Łączy się je z przekonaniem, że bez podniecenia seksu nie może być. Jednak prawdziwy seks jest wolny od wszelkiego podniecenia i pożądania z nim związanego. Jak w ogóle możliwy jest seks bez podniecenia? Prawdziwy seks to pełen ciepła, czułości, miłości, delikatności, radości, szacunku, łagodności. Mi osobiście jeszcze do niedawna kojarzyła się część z tych uczuć z ckliwością, miękkością przynależną mięczakom i niemocą. Taką po prostu grzeczną świętością. A podniecenie to była ta niby moc, to dopiero była przyjemność. Warto jednak oczyszczać intencje dotyczące przyjemności. Seks połączony z podnieceniem to też przyjemność. Jest to fajnie opisane w którejś części „Rozmów z Bogiem” Walscha. Bóg tam mówi, że on poprzez ludzi uprawiających taki seks również odczuwa przyjemność, ale jednocześnie zachęca do podniesienia jej wibracji poprzez włączenie do seksu miłości, ciepła, delikatności, czyli poprzez uruchomienie wyższych czakr. I to jest właśnie rozwój duchowy. Stały wzrost jakości doznań i odczuwanych uczuć. Warto tu jeszcze dodać, że uczucia wyższe w seksie nie są po to, aby spełnić religijny obowiązek i zadowolić Boga. Dobry seks to służący zadowoleniu własnemu i przy tym również partnerki, ale bez wywierania na siebie presji, aby zadowalać drugą osobę i tym samym bez poczucia odpowiedzialności za doznania drugiej osoby. Nie istnieje coś takiego, jak odpowiedzialność za odczucia drugiej osoby. Komuś, kto nie poznał, nie zasmakował uczuć wyższych, a zna tylko seks z podnieceniem i być może również np. z nieprzytomnością, może być trudno znaleźć motywację do pracy nad sobą i wzrostu uczuć wyższych właśnie np. w seksie. Rozwój dokonuje się poprzez głos duszy. Gdy słychać go, to pojawia się motywacja do dokonywania zmian. To ona daje impuls do poszukiwania, otwarcia się na coś lepszego. Rozwój duchowy nie jest ograniczaniem seksu. Nie jest związany z mylnymi przekonaniami, że seks jest brudny, a drogą do czystości jest wstrzemięźliwość seksualna. Tłumienie przejawiania tego wszystkiego, co postrzegane jest w seksie jako brudne czyli nie oczyszczone i zarazem tłumienie samego seksu nie jest rozwiązaniem problemu. Nie jest rozwojem. To jest spychanie problemu, kamuflowanie go. To po prostu ignorancja problemu. Rozwiązywanie jego jest oczyszczaniem umysłu i tym samym, tego co brudne w seksie, w pełnej aktywności, poprzez działanie. To poznanie czym naprawdę jest akceptacja własnego ciała, ciała partnerki, czym jest prawdziwe piękno ciała, czym jest szacunek, delikatność, ciepło.
Podniecenie powoduje napięcie. Jemu zawsze towarzyszy wysiłek i w konsekwencji zmęczenie. Wiele osób uważa, że wyczerpanie po seksie jest miernikiem tego, że seks był naprawdę udany. Jednak aktywność nie jest tożsama z wysiłkiem. Nie jest tożsama z napięciem. Podobnie jest z zadowoleniem. I jest ono większe, gdy seks jest łatwy, lekki, bez zmęczenia. Podniecenie to w większym lub mniejszym stopniu trans zamykający na odczuwanie uczuć wyższych. Podniecenie niesie ze sobą przymus jego rozładowania. W pewnym stopniu ogranicza naszą wolną wolę, czyli również niezależność. Wtedy człowiek staje się niewolnikiem seksu, a właściwie podniecenia. Daje ono o sobie znać podczas zmuszania partnerki do seksu, a skrajnym tego przykładem jest gwałt. Bez podniecenia nie byłoby gwałtu, a towarzyszą jemu inne niskie energie jak brutalność, agresja, poniżenie, wykorzystanie. Uruchamiają się wraz z podnieceniem u osób mających takie wzorce. Podobnie jest ze wszelkimi dewiacjami seksualnymi. Potrzeba ich uzewnętrznienia powoduje podniecenie wraz z nieczystą przyjemnością. Wydawać by się mogło, że przyjemność jest sprzeczna z bólem. Jednak np. w przypadku masochizmu podniecenie powstaje podczas odczuwania bólu. Nie ma to nic wspólnego z szacunkiem, delikatnością, ciepłem. W takich praktykach przyjemność jest substytutem uczuć wyższych. Takim osobom ciepło i miłość są bardzo potrzebne. Ich brak powoduje napełnianie się byle czym (mogą to być również słodycze, używki, ucieczka od bycia tu i teraz w fantazje, marzenia, wyobrażenia, uzależnienie od pieniędzy i dóbr materialnych), aby tylko poczuć przyjemność, aby czymś się wypełnić, co przyniesie ulgę i zniweluje przynajmniej na krótki czas poczucie pustki. Warto wtedy zbadać, dlaczego podświadomość wybiera przyjemność niosącą skutki uboczne, a dlaczego jest zamknięta na uczucia wyższe płynące od Boga. Może to być lęk, przywiązanie do nieprzytomności, różne rzeczy wmówione w hipnozie. Warto uwalniać się od wszelkiej zachłanności na emocje i niskie wibracje.
Uczucia wyższe niosą ze sobą moc, rozluźnienie, łatwość. To uczucia wyższe nadają w seksie prawdziwą moc. Prawdziwy seks to bez wyładowania napięcia seksualnego.
To taki, w którym energia seksualna płynie swobodnie i zostaje wzbudzona nie przez wyobrażenia lub widok narządów płciowych, ale przez ciepło i miłość odczuwane względem drugiej osoby. Wtedy energia seksualna nie powoduje, że jesteśmy niewolnikami podniecenia. Ta energia jest wtedy w pełni zsynchronizowana z uczuciami wyższymi, ma wyższą wibrację. Niesie to ze sobą wolność i niezależność w seksie.
Podniecenie to też niecierpliwość. Wymaga bowiem jak najszybszego rozładowania. Jest to nie tylko związane z seksem. Może wiązać się z oczekiwaniem na coś bardzo przyjemnego, co niebawem wydarzy się. Nie ma w tym spokoju. Spokój to bycie tu i teraz, w chwili bieżącej. To całkowita wolność od pożądania i oczekiwania.
„Kochany Boże, pokazuj mi czym jest wolność od podniecenia. Pokazuj mi korzyści płynące z przejawiania się w seksie z pełnym szacunkiem, delikatnością, ciepłem i czułością oraz z czysto boską miłością. Pokazuj mi kochany Boże, czym naprawdę jest miłość, co to znaczy przejawiać się z partnerką w seksie z miłością. Bądź dobry Boże moją świadomością miłości, czułości i delikatności w seksie. Wypełniaj moje życie seksualne uczuciami radości, bosko czystej przyjemności i spontaniczności w pełnym rozluźnieniu. Już teraz poddaję się bogactwu ciepła, miłości, szacunku i delikatności w pełnym rozluźnieniu.
Pozwalam sobie je przejawiać w całym moim życiu. Z hojnością obdarowywuję się ciepłem, miłością i delikatnością. Zgadzam się na ciepło, miłość, delikatność. Kocham energie ciepła, miłości i delikatności, ponieważ ubogacają mnie i niosą ze sobą spokój, radość i spełnienie.
Ja, ........ pozwalam sobie na zadowolenie płynące z czułości i delikatności. Pozwalam sobie na rozluźnienie w pełni na trzeźwo i przytomnie. Doceniam seks w pełni trzeźwy i przytomny, ponieważ jestem wtedy świadomy delikatności, ciepła, łagodności i miłości, a to służy mojemu najwyższemu dobru, mojemu pełnemu zadowoleniu oraz bardzo dobremu samopoczuciu.
Ja, ........ kocham czysto boskie rozluźnienie. Znajduję w nim siłę, relaks i odprężenie.. Ja, ........ gdy na trzeźwo i przytomnie daję sobie relaks i rozluźnienie, to odczuwam moc.
Pokazuj mi kochany Boże, czym naprawdę jest moc. Gdy odczuwam czysto boską moc, to odczuwam lekkość, rześkość i zadowolenie, odczuwam chęć do życia i działania, odczuwam moc do życia i działania. Niech moc w trzeźwości i przytomności przejawia się w całym moim seksie, w całym moim życiu.
Ja, ........ w wibracjach szacunku, delikatności i miłości pozwalam sobie odnaleźć w seksie bogactwo doznań, zmysłów i uczuć najwyższej jakości. Karmię się uczuciami najwyższej jakości. Pozwalam sobie przejawiać uczucia najwyższej jakości. Gdy jestem trzeźwy i przytomny, to znajduję w sobie źródło bogactwa i miłości, dzieląc się hojnie nim z partnerką, ze sobą i innymi ludźmi. Gdy karmię się ciepłem, miłością i radością w pełnym rozluźnieniu, to odczuwam spełnienie i zaspokojenie. To korzystne dla mnie ........, karmić się mocą miłości, ciepła, szacunku, delikatności i radości. Gdy odczuwam pełnię szacunku, łagodności, ciepła, delikatności, to odczuwam entuzjazm do siebie i całego świata, to odczuwam zgodę i akceptację dla siebie i całego świata.
Tomasz Nawrot
Najczęściej podniecenie jest kojarzone z seksem. Łączy się je z przekonaniem, że bez podniecenia seksu nie może być. Jednak prawdziwy seks jest wolny od wszelkiego podniecenia i pożądania z nim związanego. Jak w ogóle możliwy jest seks bez podniecenia? Prawdziwy seks to pełen ciepła, czułości, miłości, delikatności, radości, szacunku, łagodności. Mi osobiście jeszcze do niedawna kojarzyła się część z tych uczuć z ckliwością, miękkością przynależną mięczakom i niemocą. Taką po prostu grzeczną świętością. A podniecenie to była ta niby moc, to dopiero była przyjemność. Warto jednak oczyszczać intencje dotyczące przyjemności. Seks połączony z podnieceniem to też przyjemność. Jest to fajnie opisane w którejś części „Rozmów z Bogiem” Walscha. Bóg tam mówi, że on poprzez ludzi uprawiających taki seks również odczuwa przyjemność, ale jednocześnie zachęca do podniesienia jej wibracji poprzez włączenie do seksu miłości, ciepła, delikatności, czyli poprzez uruchomienie wyższych czakr. I to jest właśnie rozwój duchowy. Stały wzrost jakości doznań i odczuwanych uczuć. Warto tu jeszcze dodać, że uczucia wyższe w seksie nie są po to, aby spełnić religijny obowiązek i zadowolić Boga. Dobry seks to służący zadowoleniu własnemu i przy tym również partnerki, ale bez wywierania na siebie presji, aby zadowalać drugą osobę i tym samym bez poczucia odpowiedzialności za doznania drugiej osoby. Nie istnieje coś takiego, jak odpowiedzialność za odczucia drugiej osoby. Komuś, kto nie poznał, nie zasmakował uczuć wyższych, a zna tylko seks z podnieceniem i być może również np. z nieprzytomnością, może być trudno znaleźć motywację do pracy nad sobą i wzrostu uczuć wyższych właśnie np. w seksie. Rozwój dokonuje się poprzez głos duszy. Gdy słychać go, to pojawia się motywacja do dokonywania zmian. To ona daje impuls do poszukiwania, otwarcia się na coś lepszego. Rozwój duchowy nie jest ograniczaniem seksu. Nie jest związany z mylnymi przekonaniami, że seks jest brudny, a drogą do czystości jest wstrzemięźliwość seksualna. Tłumienie przejawiania tego wszystkiego, co postrzegane jest w seksie jako brudne czyli nie oczyszczone i zarazem tłumienie samego seksu nie jest rozwiązaniem problemu. Nie jest rozwojem. To jest spychanie problemu, kamuflowanie go. To po prostu ignorancja problemu. Rozwiązywanie jego jest oczyszczaniem umysłu i tym samym, tego co brudne w seksie, w pełnej aktywności, poprzez działanie. To poznanie czym naprawdę jest akceptacja własnego ciała, ciała partnerki, czym jest prawdziwe piękno ciała, czym jest szacunek, delikatność, ciepło.
Podniecenie powoduje napięcie. Jemu zawsze towarzyszy wysiłek i w konsekwencji zmęczenie. Wiele osób uważa, że wyczerpanie po seksie jest miernikiem tego, że seks był naprawdę udany. Jednak aktywność nie jest tożsama z wysiłkiem. Nie jest tożsama z napięciem. Podobnie jest z zadowoleniem. I jest ono większe, gdy seks jest łatwy, lekki, bez zmęczenia. Podniecenie to w większym lub mniejszym stopniu trans zamykający na odczuwanie uczuć wyższych. Podniecenie niesie ze sobą przymus jego rozładowania. W pewnym stopniu ogranicza naszą wolną wolę, czyli również niezależność. Wtedy człowiek staje się niewolnikiem seksu, a właściwie podniecenia. Daje ono o sobie znać podczas zmuszania partnerki do seksu, a skrajnym tego przykładem jest gwałt. Bez podniecenia nie byłoby gwałtu, a towarzyszą jemu inne niskie energie jak brutalność, agresja, poniżenie, wykorzystanie. Uruchamiają się wraz z podnieceniem u osób mających takie wzorce. Podobnie jest ze wszelkimi dewiacjami seksualnymi. Potrzeba ich uzewnętrznienia powoduje podniecenie wraz z nieczystą przyjemnością. Wydawać by się mogło, że przyjemność jest sprzeczna z bólem. Jednak np. w przypadku masochizmu podniecenie powstaje podczas odczuwania bólu. Nie ma to nic wspólnego z szacunkiem, delikatnością, ciepłem. W takich praktykach przyjemność jest substytutem uczuć wyższych. Takim osobom ciepło i miłość są bardzo potrzebne. Ich brak powoduje napełnianie się byle czym (mogą to być również słodycze, używki, ucieczka od bycia tu i teraz w fantazje, marzenia, wyobrażenia, uzależnienie od pieniędzy i dóbr materialnych), aby tylko poczuć przyjemność, aby czymś się wypełnić, co przyniesie ulgę i zniweluje przynajmniej na krótki czas poczucie pustki. Warto wtedy zbadać, dlaczego podświadomość wybiera przyjemność niosącą skutki uboczne, a dlaczego jest zamknięta na uczucia wyższe płynące od Boga. Może to być lęk, przywiązanie do nieprzytomności, różne rzeczy wmówione w hipnozie. Warto uwalniać się od wszelkiej zachłanności na emocje i niskie wibracje.
Uczucia wyższe niosą ze sobą moc, rozluźnienie, łatwość. To uczucia wyższe nadają w seksie prawdziwą moc. Prawdziwy seks to bez wyładowania napięcia seksualnego.
To taki, w którym energia seksualna płynie swobodnie i zostaje wzbudzona nie przez wyobrażenia lub widok narządów płciowych, ale przez ciepło i miłość odczuwane względem drugiej osoby. Wtedy energia seksualna nie powoduje, że jesteśmy niewolnikami podniecenia. Ta energia jest wtedy w pełni zsynchronizowana z uczuciami wyższymi, ma wyższą wibrację. Niesie to ze sobą wolność i niezależność w seksie.
Podniecenie to też niecierpliwość. Wymaga bowiem jak najszybszego rozładowania. Jest to nie tylko związane z seksem. Może wiązać się z oczekiwaniem na coś bardzo przyjemnego, co niebawem wydarzy się. Nie ma w tym spokoju. Spokój to bycie tu i teraz, w chwili bieżącej. To całkowita wolność od pożądania i oczekiwania.
„Kochany Boże, pokazuj mi czym jest wolność od podniecenia. Pokazuj mi korzyści płynące z przejawiania się w seksie z pełnym szacunkiem, delikatnością, ciepłem i czułością oraz z czysto boską miłością. Pokazuj mi kochany Boże, czym naprawdę jest miłość, co to znaczy przejawiać się z partnerką w seksie z miłością. Bądź dobry Boże moją świadomością miłości, czułości i delikatności w seksie. Wypełniaj moje życie seksualne uczuciami radości, bosko czystej przyjemności i spontaniczności w pełnym rozluźnieniu. Już teraz poddaję się bogactwu ciepła, miłości, szacunku i delikatności w pełnym rozluźnieniu.
Pozwalam sobie je przejawiać w całym moim życiu. Z hojnością obdarowywuję się ciepłem, miłością i delikatnością. Zgadzam się na ciepło, miłość, delikatność. Kocham energie ciepła, miłości i delikatności, ponieważ ubogacają mnie i niosą ze sobą spokój, radość i spełnienie.
Ja, ........ pozwalam sobie na zadowolenie płynące z czułości i delikatności. Pozwalam sobie na rozluźnienie w pełni na trzeźwo i przytomnie. Doceniam seks w pełni trzeźwy i przytomny, ponieważ jestem wtedy świadomy delikatności, ciepła, łagodności i miłości, a to służy mojemu najwyższemu dobru, mojemu pełnemu zadowoleniu oraz bardzo dobremu samopoczuciu.
Ja, ........ kocham czysto boskie rozluźnienie. Znajduję w nim siłę, relaks i odprężenie.. Ja, ........ gdy na trzeźwo i przytomnie daję sobie relaks i rozluźnienie, to odczuwam moc.
Pokazuj mi kochany Boże, czym naprawdę jest moc. Gdy odczuwam czysto boską moc, to odczuwam lekkość, rześkość i zadowolenie, odczuwam chęć do życia i działania, odczuwam moc do życia i działania. Niech moc w trzeźwości i przytomności przejawia się w całym moim seksie, w całym moim życiu.
Ja, ........ w wibracjach szacunku, delikatności i miłości pozwalam sobie odnaleźć w seksie bogactwo doznań, zmysłów i uczuć najwyższej jakości. Karmię się uczuciami najwyższej jakości. Pozwalam sobie przejawiać uczucia najwyższej jakości. Gdy jestem trzeźwy i przytomny, to znajduję w sobie źródło bogactwa i miłości, dzieląc się hojnie nim z partnerką, ze sobą i innymi ludźmi. Gdy karmię się ciepłem, miłością i radością w pełnym rozluźnieniu, to odczuwam spełnienie i zaspokojenie. To korzystne dla mnie ........, karmić się mocą miłości, ciepła, szacunku, delikatności i radości. Gdy odczuwam pełnię szacunku, łagodności, ciepła, delikatności, to odczuwam entuzjazm do siebie i całego świata, to odczuwam zgodę i akceptację dla siebie i całego świata.
Tomasz Nawrot
| ENERGIA KOLORÓW | |
Jest to kolor odwagi,optymizmu,niesie zdrowie,witalność,pewność siebie.
Jest to kolor siły i energii twórczej.
Pomaga w dobrej komunikacji,porozumiewaniu sie z bliskimi.
Zdrowie.
Stymuluje krew,procesy krążeniowe,płuca,astma
śledziona,żołądek,trzustka,pęcherz,jelita,wydzielanie gazów,reumatyzm(np.kolor koca).
Paznokcie np.jeżeli się rozdwajają malować pomarańczowym lakierem,włosy,zęby.
Bardzo wazna informacja dla matek karmiących
POBUDZA LAKTACJE.Można ubierać pomarańczową bluzkę lub pomarańczowy biustonosz.
Zastanówcie się czy lubicie kolor pomarańczowy?
Koloru pomarańczowego nie zaleca się dla osób nadpobudliwych,będących stale w stresie,napięciu,ponieważ jeszcze bardziej je pobudzi.
Dobre zestawienie kolorów dla pomarańczowego jest kolor niebieski,który daje równowagę.
Otoczmy się pomarańczem,jeżeli chcemy coś tworzyć,pisać,malować.
Okładajmy chore miejsca czymś w kolorze pomarańczu,używajmy kamieni w tym kolorze,naświetlań.
Jeżeli chcemy troche optymizmu,a właśnie nam go brakuje-DOŁADUJMY SIE TYM KOLOREM ubierajac coś pomarańczowego.
A jeżeli bardzo nie lubimy tego koloru,ubierzmy coś pod spód w tym kolorze.
Jakie pomieszczenia urządzać lub malować w tym kolorze napisze następnym razem.
Oczywiście,jeżeli was to zainteresuje,możemy rozszerzyć kolorystykę.
Kolor żółty :
Kolor żółty to energia słońca.
Symbolizuje Boską moc,oświecenie,przynosi nadzieje.
Kolor ten mówi nam o inspiracji,kolor ten sugeruje otwartość naszego umysłu na wiedze.
Jest to kolor,który daje nam harmonię.
Jest to kolor wiedzy.
Zdrowie.
W czym może pomóc;
Jeżeli mamy problemy z mięśniami,
-schorzenia wątroby,woreczka żółciowego.
-likwiduje nistrawność,zaparcia.
-zapalenia stawów,usztywnienia stawów,wszystko co związane z tkanką łączną.
-usuwa śluz z naszego organizmu.
-poprawia prace nerek,
-oczyszcza krew i wszystkie toksyny z organizmu,
-pobudza prace mózgu,
-depresja w bardzo początkowym etapie rozwoju.
Niewskazane u osób chorych umysłowo lub z silną nerwicą.
Możemy stosować,aby sobie pomóc w:
-ubiorach,
-naświetlanich,
-kąpielach np.z solą w kolorze żółtym(w tej chwili na rynku są dostępne różnego rodzaju kolory soli)
-koce do nakrywania,
-piżamy w kolorze żółtym,podczas snu najlepiej działa kolor,
-palenie świecy w kolorze żółtym,
-otaczanie się przedmiotami,dodatkami,drobnymi aspektami w tym kolorze.
Ale uwaga nadmiar szkodzi jak wszystkiego nadmiar,potrzebny jest umiar.
Używany w nadmiarze może prowadzić nawet do destrukcji,może prowadzić do negatywnych nastrojów,do depresji i pesymizmu.
Starajmy się równoważyć.
To tak jak słońce może ogrzać ciepłymi promieniami,każy promyk to radość ale jak to słońce w nadmiarze może nawet spalić. Zyczę umiarkowanego używania koloru i pomagania sobie lub bliskich.
Kolor zielony .
Wprowadza równowagę,harmonię,odpręża i uspokaja.
Wprowadza równowagę do naszego organizmu przez wszystkie komórki,odbudowuje komórki.
Jeżeli ktoś ma problem z odbudową komórek po ciężkiej chorobie wesprzyjcie się kolorem zielonym(naświetlania,kąpiele z solą w kolorze zielonym).
Kolor zielony to CZAKRA SERCA.
Zdrowie.
-arytmia(łomotanie serca,migotanie)
-płuca,
-bóle głowy,migreny,
-alergie,
-klaustrofobia.
Kolor zielony pomaga rozpuszczać wszystkie skrzepy,które są w naszej krwi.
Leczy:
- guzy,
-narośla na naszym ciele,
-nowotwory,
obniża ciśnienie tętnicze krwi.
Osoby po urazach i szokach emocjonalnych powinny wspierać się energią tego koloru.
W naturze lasy,łąki.
W domu dobrze jest mieć trochę kwitów,akcentów,dodatków w kolorze zielonym,również ubranie lub bielizna nocna na czas doładowywania energią zieleni.
Kolor indygo:.
Kolor indygo ma siłę i przeogromną moc.
Jest kolorem zwiazanym z intuicją,z postrzeganem pozazmysłowym,jest to kolor ludzi bardzo uduchowionych.
kolor indygo::
-przeobraża,
-wyjaśnia to co jest nieznane,można odkryć więcej niż my widzimy(intuicja),
-godzi naukę z religią,
-jest przewodnikiem duchowym,
-daje siłe i moc ruszenia z miejsca,
-zachęca do analizowania swojego życia(postrzeganie)
-kolor sprawiedliwości i pokoju.
-to CZAKRA TRZECIEGO OKA,
-to świat pozazmysłowy,
-sztuki wojenne.
Jeżeli mamy w harmonii trzecie oko to mamy zdolności terapeutyczne.
Używamy go do medytacji paląc świece w tym kolorze.Jeżeli chcemy odciąć się od negatywnych energi,wyczyścić,poczyścić swoje życie.Kiedy stoimy w miejscu i chcemy dać krok naprzód,kiedy nic nam się nie udaje,kiedy nie wiemy co mamy zrobić albo nie mamy siły nic zrobić.
Kolor indygo jest to fiolet z niebieskim ,jest to taki ciemno niebieski.
Jest to kolor trudny do określenia.
Skąd możemy czerpać z natury energię tego koloru?
Trzeba stanąć pod niebem w kolorze indygo.
Jest to zachód słońca,wtedy kiedy tego słońca już nie ma.Wtedy właśnie jest silna wibracja tego koloru.
Kiedy czujemy pustkę, niemoc zróbmy takie ćwiczenie stojąc pod niebiem czerpiemy energię z kosmosu.
Ale uwaga!
Jest to bardzo silnie energetyczny kolor i osoby,ktore bardzo często noszą ubranie w tym kolorze może spowodować,że to nasze TRZECIE OKO będzie zaburzone,będzie tzw, mętlik,że nie będziemy wiedzieć w tym momencie nic i wibracja całej naszej aury będzie zaburzona.
Także bardzo ostrożnie z tym kolorem.
ZDROWIE CZESCI CIAŁA.
-układ kostny,
-cały nasz szkielet,a więc kręgosłup,czyli cała naszą bazę, gdyby kręgosłupa nie było to, przecież by nas nie było,
-gruczoły przysadki mózgowej,
-oczy
-nos,
-całe nasze zatoki,
-uszy.
Trzecie oko jest to punkt między brwiami..
Kiedy na już potrzebujecie wsparcia energetycznego koloru indygo zróbcie sobie kąpiel z solą w tym kolorze.
Kolor biały:
Kolor biały jest kolorem,który posiada w swoim spektrum wszystkie kolory tęczy.
Gdzie te kolory są?To tak niekoniecznie może zobaczyć ludzie oko.
W 1666 r I.Newton właśnie udowodnił,że pozornie białe światło(to,które widzimy),przechodząc przez pryzmat rozszczepia się i daje wszystkie kolory tęczy.I zrobił póżniej to doświadczenie na odwrót,czyli te wszystkie kolory puścił znowu przez pryzmat i to stworzyło światło
jednokolorowe(inaczej monochromatyczne).
Zauważmy,ze my ludzie znajdujemy się na drodze białego światła,kiedy przychodzimy tu na ziemię.Wiemy,że czeka nas podróż pod koniec naszego życia praktycznie wtedy,kiedy mamy przejść w ten inny wymiar,czyli wrócić do siebie.Co wtedy nas czeka?
Zauważmy,że ze wszystkich opowieści wiemy,że czeka na nas właśnie białe światło.
Przechodzimy przez biały kolor do światła,czyli biały kolor to duchowość ,najwyższa energia
Kolor biały to CZAKRA KORONY,ta najwyższa czakra.Niektórzy mówia,że emituje kolorem fioletowym,niektórzy,że złotym i też jest to prawda.Ja przyjmuję,że jest to kolor biały.
Kolor biały to :
-wiara,
-nadzieja,
-religia,
-czystość,
-odpoczynek,
-zdrowie,
-spokój,
-współczucie,
-wspomaganie,
-wyobrażnia.
Wielu ludzi w ubiorze boi się tego koloru,zobaczmy na ulicy jak mało ludzi ubiera sie w tym kolorze.
Osoby,które ubierają się w ten kolor(oczywiście nie non stop),tylko od czasu do czasu ubierają sie na biało,oznacza to,że;
-są ludzmi zrównoważonymi,
-pełnymi optymizmu,
-osoby te są proste nie maja zbyt wygórowanego mniemania o sobie,
-uwolnieni od wszelkiej presji.
Natomiast takie osoby są trochę na uboczu,trochę boją się współdziałania z innymi,trzymaja sie na odległość.
Kolor biały to;
-niezależność,(czyli sam sobie jestem panem)
-stan przejściowy,
-mówi nam o kształtowaniu nowego życia i spojrzenia na życie.
Kolor biały noszony z innymi kolorami,czyli dodatki mówi o tym,że jesteśmy osobami bardzo żywymi ze zrównoważona osobowością.
Czakra korony zwana też ciemienia otrzymuje energię z Góry i nie tylko poprzez modlitwe,medytacje,poprzez uczucia nasze najwyższe,najczystsze,piękne ale przede wszystkim za sprawowanie dobrych uczynków,czyli wszystko to co robimy dla drugiego człowieka nie oczekując zapłaty,czyli harytatywnie.I wtedy jest ta czysta energia,która spływa na nas z Góry.
Osoby,które maja tą czakre w równowadze,są to osoby,które właśnie są otwarte na wyższe pozazmysłowe energie,są to osoby,które maja nieograniczona wiedze zwiazaną z parapsychologią i to już jest kontakt z tymi najwyższymi energiami i mają pełny dostęp do podswiadomości.
Niestety tych osób nie jest tak wiele,sa to wybrańcy.Nam zwykłym ludziom nie jest to,aż tak potrzebne.Nam potrzebne jest ukorzenienie.
Natomiast niedobór energii w tej czaksze to nic innego jak;
-brak radości życia,
-nie umiemy sobie poradzić,
-nie umiemy podejmować decyzji,
-to jest też aspekt seksualny,ale jak on wygląda?wygląda tak,że raz jest miłość,ale zarazem nienawiść.
Czyli nicośc i pustka
Kiedy palimy kolor biały świecy?
Wtedy,kiedy mamy problem ze swoją duchowością,
-kiedy cos nas boli,
-kiedy coś doskwiera,
-kiedy sami nie wiemy co od życia chcemy.
Kolor biały to tzw, duchowe błogosławieństwo .
Przywołujemy wtedy wszystkie istoty duchowe,oczywiście wszystkie te,o które prosimy.
Pozdrawiam tęczowo Zosia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



