Czy cudza karma jest w stanie rządzić moim życiem? cz.2
Kontynuuję temat zgodnie z potrzebami, które wyrażaliście, oraz z przyzwoleniem osoby, która nad tym pracuje.Po
pierwszych rozpoznaniach, zorientowaliśmy się, że znajoma może mieć
wspólne przeżycia z siostrą, która zmarła w wyniku zabiegu przed
narodzeniem się.Jest to
sytuacja podobna do nawiedzenia – Dusza, która nie odeszła do Światła
potrafi przyczepić się do kogoś. Nawiedzenie jest jednak sytuacją bardzo
rzadką. O wiele częściej zdarza się sytuacja tu opisywana, gdy Dusza
zmarłej siostry lub zmarłego brata pozostaje „wśród żywych”. Dlaczego
częstsza? Ponieważ ma tu miejsce duża przyczyna – pochodzenie z tego
samego rodu, poczęcie u tych samych rodziców. Hellinger na swoich
warsztatach odkrywa te duchowe zasady.Ponadto,
siostra nieżyjąca nie odchodzi do WJ, do Boga, na kolejne wcielenie. I
tak żyje życiem duchowego tułacza, zarówno zabierając kawałek czyjegoś
życia, jak i nie żyjąc sama w pełni.Można
powiedzieć, że oto mamy splecenie się losów dwóch osób. Znajoma
[nazwijmy ją AS] i jej zmarła siostra [nazwijmy ją NS] mają splecione
karmy. Zamiast żyć swoim życiem, nieżyjąca siostra żyje „kątem” u kogoś,
kto mógłby żyć swoim życiem. Siostrze żyjącej wydarzają się losy,
których przyczyny są ukryte w historii wcieleniowej siostry nieżyjącej.
Można by powiedzieć – jest to coś bardzo niedobrego. Zgon dziecka przed
porodem, tragedia dla rodziny, niewidzialne splecenie się bolesnych
losów.
Uruchamia się „cudza” karma, której nie
sposób odkryć badając własne przeszłe wcielenia [bo pochodzi ona od
kogoś innego, innej Duszy]. Słowem – pomieszanie i cierpienie.Jednakże
trzeba wziąc pod uwagę, iż w rozwojowym szwungu Dusza AS chciała też
przeżywać takie „turbo” wcielenie. Przeżycia bowiem w życiu AS są
motywowane karmą zarówno AS jak i NS, czyli mają o wiele większy napęd
do zaistnienia. A Duszy właśnie w to graj! Ona chce doświadczeń: więcej i
więcej!Siostra żyjąca mogła mieć zobowiązania karmiczne wobec siostry nieżyjącejTo, że
istota nie jest w ciele, a ma pragnienia przeżywania wskazuje także, że
jej postawy, przekonania mocno blokowały całkowitą inkarnację. To nie
przypadek, że się nie urodziła. Nieuświadomione postawy Duszy są
twórcze, a więc inne Dusze wytworzyły taki układ, aby postawy istoty
obecnie niewcielonej mogły dojść do skutku. A więc – paradoksalnie – żyć
tak, aby nie wcielić się całkowicie, przeżywać tak, aby się
niezaangażować w pełni. I takich postaw możemy doszukiwać się u siostry
nieżyjącej.Przypatrzmy
się wahaniu, które zrobiłem dla siostry nieżyjącej w ciele. Mówi one
dużo o osobie NS. Badanie było przeprowadzone z uwzględnieniem wiedzy,
że NS wcieliła się ok roku 6 życia AS. Przed tym czasem [zgodnie ze
zdjęciami z tamtego okresu] wibracje NS nie są obecne. Po tym czasie już
są i analiza może być dokonana.Co się rzuca
w oczy to to, że jest dużo obciążeń. Duże kody, także błędne, negatywne
poglądy, współpraca z siłami ciemności, duże wejście, postawy
depresyjne, dwa pogryzienia oraz krokodyl fizyczny. Jeśli Dusza miała
takie obciążenia, to najpewniej miała bardzo kiepskie intencje wobec
siebie, wobec swojego życia, i nie jest dziwne, że wybrała taką ścieżkę
losu.
Jak zinterpretować poszczególne obciążenia?Ogólnie
mówiąc – jeśli ktoś by był z takimi obciążeniami, jeślibyśmy go
zobaczyli, to można by na pierwszy rzut oka powiedzieć, że „coś z nim
mocno nie tak”.
Czakry
bardzo małe i małe – jest to zrozumiałe, jak u osoby „podczepionej”.
Mała czakra = mało aktywności. Lepiej, że jest mniej, bo jakby było
dużo, to możnaby się zastanawiać nad tym, czy nie jest to opętanie.Czakra
podstawy ledwo się rusza. Oznacza to bardzo nikłe przystosowanie do
życia w ciele, na Ziemi. Nic dziwnego, jak się nie ma własnego ciała.Interesujące
są czakry 2 i 3. Obie są mocno aktywne. Mimo braku osobistego ciała
można nieźle żyć, jak się okazuje. Tyle, że najpewniej kosztem czyjegoś
losu.
Na drugiej są obecne 3 obiegi:
1. poprawny, ale mały – niewielka bliskość.
2. mocny,
zablokowany w lewo skos – duża postawa depresyjna – najpewniej NS miała
jakieś duże oczekiwania co do bliskości [z kimś?] i zostały one
rozczarowane. Może to wpływać na AS i jej relacje. Jak w innych
punktach – takie duże postawy, mocne energie mogą prezentować się w
życiu AS, mogą być rozpoznawane przez Dusze z otoczenia jako coś, co
jest związane z AS. I Dusze mogą zgodnie z tym reagować – np. przez
udowadnianie AS, iż bliskość jest czymś niekorzystnym [postawy Duszy są
twórcze, w tym przypadku Duszy NS]
3. Kody wraz
z obiegiem w lewo, duże. Świadczy to o błędnych poglądach wynikających z
kodów, wzorców przyjętych [akurat na czakrach 2 i 3 z zewnątrz]. Obieg w
lewo określa, że są błędne przekonania, lub współpraca z siłami
ciemności. AS pracuje w miejscu, gdzie istotnie są obecni ludzie, którzy
mają dużo obciążeń zgodnych z tym typem. A więc podobne przyciąga
podobne – mimo, iż AS mogła nie aż tak być zainteresowana taką pracą, to
Dusza NS mogła – poprzez energie, które pielęgnowała, skierować NS i AS
w takie kręgi. Co ciekawe, AS nie wydaje się być zrozpaczona tak
niekomfortową czasami pracą. Dusze mogą być na tyle współczujące, iż
mogą nie odczuwać, że takie „poświęcenie” jest czymś złym. Dla Dusz może
to być odczuwane właśnie jako korzystne, wręcz szczytne. A osobowość
AS, przekonywana przez własną Duszę może się czuć w miarę dobrze.Tu można dodać, że cały mechanizm „wzięcia
na siebie czyjejś karmy” Dusze rozpatrują jako coś dobrego, wręcz
szlachetnego. Proszę spojrzeć na chrześciaństwo. Wyznawcy nie mrugną
nawet okiem, że ktoś za nich się dał zabić. Nikt jakoś nie protestuje –
to Dusze tak uważają i skłaniają osobowości do zaakceptowania tej
sytuacji. Mimo, że, jako tzw. medytacja wymiany [czytaj u Leszka Żądło]
stanowi to obciążenie.
Czakra splotu Także duże obroty, co oznacza, że mocno
wpływa ona na działania AS, na realizację zadań bieżących, osiąganie
celów, realizację zadań. Jednakże pokodowana, czyli skłania do działań
nie do końca czystych. AS czuje, że ma duży napęd do działania. Może z
powodu „wspomagania”?
Serce małe,
jakby przestraszone. Przyszła mi myśl, że jakby NS była dzieckiem, to by
musiała się spotkać w dzieciństwie z miłością. A może tego NS nie
chciała?Na gardle i 3
oku podobnie – postawy depresyjne typu „życie jest do niczego”, „nie ma
co rozpoczynać myślenia”, a więc mocno zniechęcające do życia. Czakry
niskie, bliskie uziemieniu aktywnie coś by zrobiły [częściowo z powodu
kodów, może przysiąg], natomiast górne odwrotnie – nie chcą żyć.Na koronie niemal nie ma wahań – Dusza „utknęła” i sama nie nawiązuje kontaktu z WJ.Jest za to
wahanie i to spore na czakrze 1 duchowej. Oznacza to, że istota jest
zdolna do działania na poziomu własnej Wyższej Jaźni i że jest zdolna do
prowadzenia innych po ścieżce duchowej. To dlaczego ktoś taki wciela
się jako „druga osoba” przy żyjącej siostrze? Ano pewnie dlatego, iż
nabrał tylu błędnych poglądów, tyle, że zszedł z naturalnej ścieżki
rozwoju wcielenie po wcieleniu. W Tybecie przykładowo miało miejsce
wiele dziwacznych wydarzeń duchowych. Z powodu posiadania wysokich
umiejętności duchowych inkarnujące tam osoby dokonywały różnorakich,
często mocno odbiegających od normalności praktyk. Można powiedzieć, iż z
powodu nieoczyszczonych intencji, działy się sytuacje, ludzie byli
duchowo wprowadzani w stany nie mające odpowiednika bez ingerencji
człowieka.W Europie
mamy wynalazek psychoterapii, dla nas praca nad psychiką jest już czymś
generalnie znajomym, zrozumiałym. W pismach kolorowych jest to stały
element, co prawda w uproszczonej wersji. Natomiast w Tybecie praca
psychoterapeutyczna, ustalanie prymatu moralności, etyki ponad praktyką
duchową nie było obecne. Praca z psychiką była rozumiana prymitywnie.
Najlepszym przykładem może być tu film „Samsara”, w którym młody, ale
już doświadczony mnich tybetański po długim samotnym odosobnieniu
medytacyjnym, które spędził w himalajskiej jaskinii schodzi do życia
wśród ludzi, poznaje dziewczynę. Zakochuje się i uruchamiają się w nim
normalne pragnienia ludzkie. I teraz – jeśli ze sprawami medytacyjnymi
lamaici byli obeznani super, tak dobrze, że potrafili długotrwale
medytować w zimnej jaskinii, to przy okazji uruchomieniu się relacji
męsko-damskiej tamte nauki legły od razu. Nie umieli sobie z tym
zupełnie poradzić – praca z emocjami, uczuciami, która by była tak
potrzebna, była im obca. Owszem, tradycyjne postępowanie związane ze
ślubem, małżeństwem było dobrze ustawione przez pokolenia, ale było ono
sztywno określone. Gdy przyszedł wariant nietypowy nikt nie umiał dobrze
poradzić.
Ciało
fizyczne – srodze nadużyte, co widać po ogromnym krokodylu fizycznym,
tutaj już w fazie uszkodzenia. Ciało fizyczne zostało „użyte”, nadużyte,
niezgodnie z jego naturalnym przeznaczeniem. Przeznaczeniem ciała
fizycznego jest długotrwałe wcielenie się istoty, nie zaś zakotwiczenie
istoty duchowej do innej [tutaj AS]. To oczywiście rodzi odpowiednią
karmę. Czasami karma podobna jest do przyzwyczajenia: jeśli raz coś się
udało, to Dusza uważa, że należy próbować podobnego postępowania kolejny
raz. Ponadto gotowa jest akceptować podobne postępowanie innych Dusz
wobec siebie, nawet jeśli by to było szkodliwe.Ciała nierozwinięte, nieuformowane prawidłowo.Bardzo duże
pogryzienie na ciele przyczynowym – zaburzone kojarzenie faktów. Trudno
od NS wymagać poprawnego kojarzenia faktów [takiego, jakie występuje w
filmie kryminalnym np. „Ojciec Mateusz”]. A jak to zawodzi, to trudno
oczekiwać poprawnego działania, w tym samodzielnego oczyszczania się.Ciało buddialne pogryzione – zaburzone wartości.Tak wyglądają sprawy analizy osoby NS.Katolicy
mają sporo racji tak nawołując do zaprzestania aborcjom, ponieważ można w
ten sposób zapobiec zarówno tragediom i owych nienarodzonych dzieci,
jak i ich rodzeństwa, które żyje.Cóż,
chrześcianie niestety nie przekonują innych ludzi, którzy są skłonni
nadal dokonywać aborcji. Nie tyle, że nie próbują, ale raczej nie udaje
się to im.
Ludzie zbywają te nawoływania mówiąc: „nic
się nie dzieje”. Można bowiem patrzeć na płód nie jako na Duszę, a na
coś o wiele prostszego i w rezultacie nie doceniać, nie szanować samego
zjawiska inkarnacji.
Podejrzewam, iż argumentacje chrześcian katolików są na poziomie średniowiecza i to tak mocno odrzuca ludzi od nauk zarówno katolickich, jak i jakichkolwiek duchowych.Te anachroniczne, dogmatyczne argumentacje mocno poniżają status rozważań duchowych. Kto mówi o duchowości jest kojarzony z ciemnogrodem i ustawiany w takiej przegródce.No cóż, mnie to akurat nie wzrusza, bo wiem, jakiej wartości jest wiedza, którą gromadzę. A osoby, które mają uprzedzenia do duchowości też mają to ze swoich konkretnych przyczyn, więc nie będę iść i robić demonstracji, aby im cokolwiek udowadniać.
Podejrzewam, iż argumentacje chrześcian katolików są na poziomie średniowiecza i to tak mocno odrzuca ludzi od nauk zarówno katolickich, jak i jakichkolwiek duchowych.Te anachroniczne, dogmatyczne argumentacje mocno poniżają status rozważań duchowych. Kto mówi o duchowości jest kojarzony z ciemnogrodem i ustawiany w takiej przegródce.No cóż, mnie to akurat nie wzrusza, bo wiem, jakiej wartości jest wiedza, którą gromadzę. A osoby, które mają uprzedzenia do duchowości też mają to ze swoich konkretnych przyczyn, więc nie będę iść i robić demonstracji, aby im cokolwiek udowadniać.
Natomiast katolicy sobie robią karmę nie rozszerzając swoich poglądów i trwając przy dogmatach.
Są ateiści,
agnostycy, którzy nie mają przekonania o prawdziwym wcielaniu się Duszy.
Uważają, że „Duszy nie ma”. Nie mają przekonania do wielokrotnej
inkarnacji Duszy. Tacy ludzie nie widzą w zjawisku poczęcia się dziecka
wcielenia Duszy. Nie postrzegają dziecka jako kogoś, kto już wiele razy
żył, i był [tak jak buddyści mówią] być może właśnie tej osoby matką.Czasami
[dosyć rzadko] zdarza się, że wcielają się rodzice u swoich dawnych
dzieci. Natomiast jest nadużyciem mówienie, że „wszystkie istoty kiedyś
były naszymi matkami”, jak to w swoim duchowym zakręceniu utrzymują
buddyści tybetańscy. [Różnych istot – na zdrowy rozum biorąc – jest zbyt
dużo, aby były wszystkie matkami danego kogoś, ile by było potrzebne do
tego inkarnacji!?] Odlatują od logiki, co wystawia na szwank inne
poprawne nauki duchowe, przez nich głoszone.Dusza
przychodzi do rodziców, prosząc ich Dusze aby się mogła urodzić. Dusze
zwykle się zgadzają. Bardzo często osobowości nie zdają sobie sprawy z
tego, co się dzieje. W odczuwaniu energetycznym zejście Duszy jest tak
intensywne, że trudno tego nie dostrzec :)
Jakby osobowości wiedziały, jakby odczuwały to zejście Duszy, to czy by
się godziły na to? Najpewniej by tak prosto Duszy nie odrzucały.Czemu jednak
zarówno ludzie nie dostrzegają Duszy dziecka, dlaczego nie respektują
Duszy w ciąży? Można powiedzieć: „Bóg nas tak kocha, a więc dlaczego
dopuszcza do takich tragedii!? To świadczy o tym, że Boga nie ma!”Owszem, to świadczy o czymś, o tym, że
Boga – w takim rozumieniu, jakie przytoczyłem, istotnie nie ma. Jest
inny Bóg, który jest jednak różny od pojęcia propagowanego przez
religie. Taki Bóg, który widoczny jest w stworzeniu jest o wiele wyższy w
swojej postawie, niż Bóg wyznawców religijnych. Jednocześnie – jak
stworzenie nam pokazuje – postawa Boga jest też inna, niżby chcieli
wyznawcy. Bez wzięcia pod uwagę reinkarnacji, bez wielowcieleniowej
Duszy, wszelkie nauki religijne brzmią bardzo nieprzekonująco – nie
zgadzają się z rzeczywistością, której doświadczamy.
Brak
respektu dla dzieci jest częścią planu wcieleniowego, karmicznego, w
którym mieszczą się także tragedie, także te osobiste, rodzinne. Jest to
z pewnością bardzo przykre, natomiast zdarza się i jest obecne w dużym
planie Bożym, obejmującym także karmę i cierpienia. Na szczęście – z
tego punktu widzenia – cierpienia są jedynie czasowe. No niestety, dla
osobowości, która żyje ledwie dziesiątki lat nie jest to żadne
wytłumaczenie.Dodoatkowo, ktoś te tragedie „musi”
dokonywać, wykonywać. Znajdują się więc i „oprawcy”, agresorzy. Co
prawda osoby w to zaangażowane są na tyle nieświadome, że trudno je
winić, robią to zwykle z powodu własnych przeżyć cierpienia, aby im
zapobiec.Dlaczego się
rozwodzę tak o sprawach wcielenia? Ponieważ w kolejnych krokach
działania uwalniającego będzie potrzeba zastosować ową wiedzę karmiczną.
Do rozwiązania relacji i oczyszczenia sytuacji potrzeba będzie wskazać
Duszom obu sióstr w jakiej sytuacji się znalazły.Dusza bowiem
jest jak koń – dużo przeżywa, natomiast na jej refleksyjność liczyć nie
można. Do tego potrzeba Świadomego Ja, które potrafi być refleksyjne,
obejmować sytuację i podejmować przemyślane [a nie – jak Dusza –
instynktowne, zgodne z dotychczasowymi wytycznymi osobowości] decyzje.Następnie
potrzeba będzie zdecydować z pozycji Świadomego Ja, jakie podejmuje ono
wybory. I te wybory potrzebują odpowiedniego rozpoznania, aby skutkowały
prawdziwym uwolnieniem.Przygotowanie rytuałuRytuał jest
rozmową z Duszą [link do innego rytuału]. Trzeba dodać, że specyficzną
rozmową. Będzie rozmową posiadającą konkretną strukturę: rozmawiamy z
istotą, która potrzebuje poprowadzenia, nie będzie miejsca więc na
dywagacje, swobodne dygresje.
Po drugie,
rozmowa ma na celu konkretne oczyszczenie, a więc będzie kierowała się
ku zmianom postawy Duszy. Jako Świadome Ja możemy wskazać Duszy co
wybieramy i użyć zdecydowania. Dusza tego potrzebuje, abyśmy wiedzieli,
czego chcemy. Na początek rytuału zapraszamy do rozmowy Dusze, Wyższe Jaźnie, nawiązujemy kontakt z Bogiem.W pierszej części rytuału opisujemy to, co Dusze obu sióstr przeżywały.Część druga – opisujemy jakie nastąpiły doświadczenia i jakie zależności powstały
Część
trzecia – tutaj zaczynamy deklarować, wyrażać wolę i ustalać z mocą
przynależną nam z Ducha, jakie wyjścia wybieramy, jakie zmiany
uruchamiamy i ku jakim celom zmierzamy.Część
czwarta – powoli zamykamy rytuał. Uruchomiliśmy potężne energie,
poruszyliśmy wysokie wymiary, możemy pobyć sobie jeszcze chwilę w ich
wibracjach.Potem powoli zaczynamy dziękować przybyłym
istotom, Bogu, Wyższym Jaźniom, aniołom, Duchom Opiekuńczym, Duszom za
przyjście, za uwagę, za wsparcie, za błogosławieństwa. Możemy wręcz
prosić o błogosławieństwa i jest możliwe, że takowe dostaniemy, bowiem
Wzniesione Istoty lubią dzielić się swoimi czystymi, świetlistymi
wibracjami.Przykładowe słowa mocy, które można użyć w rytuale:Przyjmuję Cię do mojego systemu rodzinnego jako moją siostrę.
Przyjmuję Cię do mojego serca, daję Ci należne miejsce w moim sercu jako mojej siostrze.
[Taką
działalność nazywam rytuałem, może błędnie, ponieważ chyba poprawniej
byłoby nazwać to „szamanieniem” albo znaleźć inną bardziej poprawną
nazwę :) Jakby ktoś miał, proszę o podpowiedź.
Niemniej,
niezależnie od nazwy, potrzeba jest dokonać poruszeń na poziomach na
których rezydują DUsze i tak, aby to Dusze właśnie te poruszenia
dostrzegły i zareagowały na nie. Wtedy taki rytuał ma sens i może
zadziałać. Im bardziej jesteśmy zbliżeni z własną Duszą, z Duszami
innych ludzi, im więcej rozumiemy, wiemy o Duszach, tym łatwiej nam jest
przeprowadzać taki rytuał, tym łatwiej i chętniej Dusze odpowiadają,
rozmawiają z nami.podaję łącza do stron o rozmowach z Duszami z forum swiatdusz.pl Jest tam cały wątek o tym, warto poczytać:
cytat:
„Rozalia: taplałam się
w śródziemnym przez tydzień. próbowałam pogadać, to ciekawe, bo i morze
i samoloty były bardzo zdziwione tym, ze ktoś się do nich odzywa. za
każdym razem „kim jesteś”. morze od razu przesłało mi przekaz coś jakby
„jak chcesz to ci pokażę kim jestem” (jaki jestem silny). to jest tak,
jakby jego świadomość była cofnięta w głąb morza/ciała, tej całej masy
wodnej, zaś to przy brzegach, gdzie się taplają ludzie było takimi
jakimiś końcówkami jego ciała, na które nie za bardzo zwraca uwagę.
czułam cały czas, że bardzo dawno nikt z ludzi z nim nie rozmawiał, ale
co ciekawsze, to było tak, jakby on się spodziewał, że jestem jakimś
potężnym kimś (może na poziomie dusz to czuć coś takiego) i właśnie
przyszłam go znowu wzywać i zaklinać. może dlatego był ten pokaz sił,
czy coś. strasznie się zdziwił, że tylko z nim gadam, nic nie chcę,
nawet lekko mną wzgardził, że przyszłam się taplać jak reszta
„bezrozumnych”, jak z pogardą mówił o ludziach :)samoloty za
to były bardzo zdezorientowane, w tym życiu w ogóle nikt do nich nie
gadał, one w ogóle nie zwracają uwagi na to co wożą w swoich brzuchach, o
pasażerach jakoś się tak wyrażały, że to „towar do przewiezienia”,
zadnie do wykonania. za to czułam coś jak więź z ich pilotami. myślę, że
to musi coś być w tym kontakcie, podobnie zresztą jak u kierowców i
samochodów. w jedną stronę leciała trochę starsza dusza, energie
bardziej żeńskie, kojarzyła mi się z lewiatanem z farscape, takie coś
moyowate, co już wcześniej sporo latało w kosmosie (ale się denerwowało,
jak mówiłam do niej moya :)
). z powrotem zaś lecieliśmy z facecikiem, młodszym i nie
lewiatanowym,jakiś inny typ powietrzny, raczej z urodzenia nie
organiczny, a mechaniczny. „moyowatą” poprosiłam, żeby tak nie trzęsła,
zdziwiła się, że to w ogóle nam przeszkadza, bo jej nie. one lubią latać
i to jest jakby to do czego były stworzone. „moyowata” była tylko
trochę rozczarowana małymi dystansami, odczułam, że lubiła czarną
przestrzeń kosmosu.”]
DodatekPo napisaniu
tego tekstu zdarzyło się tak, że AS spotkała się z jasnowidzką,
uzdrowicielką duchową i zaszły pewne dodatkowe okoliczności.
AS została
poinformowana, że oto w którymś wcieleniu wcześniej sama była matką
Duszy NS. I także zaszło przykre wydarzenie, jako małe dziecko NS
umarła. AS była tak bardzo przywiązana wtedy do NS, że nie chciała jej
pochować [ było to pragnienie Duszy na tamten czas] I AS zobaczyła w tej
sesji z jasnowidzką, że jej Dusza pochylała się wtedy nad grobem NS i
ją z tego grobu jakby wyciąga.
Okazało się,
że ta postawa Duszy się rozciąga również na obecne wcielenie i że Dusza
AS tak lgnęła do NS, że trzymała ją w uścisku.
Po tym rozpoznaniu AS zaczęła robić odpowiednie prace, aby oczyścić zastaną sytuację. Zrobiliśmy także ustawienie, w którym AS użyła wiedzy i rozpoznań dotychczas uzyskanych. Ustawienie dało zmianę w energiach. Jak to z ustawieniem bywa, teraz czekamy na to, co Wszechświat ukaże w okolicznościach dni codziennych.
Po tym rozpoznaniu AS zaczęła robić odpowiednie prace, aby oczyścić zastaną sytuację. Zrobiliśmy także ustawienie, w którym AS użyła wiedzy i rozpoznań dotychczas uzyskanych. Ustawienie dało zmianę w energiach. Jak to z ustawieniem bywa, teraz czekamy na to, co Wszechświat ukaże w okolicznościach dni codziennych.
Ze stronki https://swiatducha.wordpress.com/2013/05/31/czy-cudza-karma-2/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz