niedziela, 22 listopada 2015



Oczyszczanie ścieżki dostępu –rytuał kala

Rytuał Kala - oczyszczanie ścieżki dostępu
Wiele osób, które weszły na ścieżkę rozwoju duchowego i rozpoczęły praktykowanie afirmacji, wizualizacji, czy modlitw, skarży się, że nic im nie wychodzi, albo wychodzi coś, czego nie chcą. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka. Najbardziej prawdopodobna to zablokowanie (zamknięcie) ścieżki dostępu do Wyższego Ja. Nasz umysł funkcjonuje podobnie do komputera, a to dlatego, że jego praca jest związana z informacjami. Jeśli ma pracować dobrze, musi być precyzyjnie zaprogramowany. W zaprogramowaniu ważną rolę odgrywa dokładne i precyzyjne zdefiniowanie ścieżek dostępu do programów, które mają się uruchamiać zgodnie z intencją użytkownika. Jeśli w komputerze pojawią się wirusy, staje się on nieprzydatny. Podobnie jest z umysłem, w którym zgromadzono mnóstwo programów zakłócających. Kahuni nazywali je zjadającymi towarzyszami, czyli negatywnymi myślami i nastawieniami.

Jeżeli nic ci nie wychodzi, to znaczy, że:
1. Masz bałagan w głowie i nie wiesz, czego chcesz. A jeśli nawet wiesz, to często zmieniasz swoje cele.
2. Czujesz się winny lub niegodny.
3. Nie ufasz swemu Wyższemu Ja i swej intuicji.
4. Po twym Niższym lub Średnim Ja błąkają się rozmaite kompleksy, które nie pasują do twych aspiracji, albo nawet takie, które są im przeciwne. To znaczy, że twój system wartości jest pełen sprzecznych wyobrażeń i dążeń.

Co robić, jeśli masz zablokowaną ścieżkę?
Po prostu, odblokować ją.

1. Gdy nie jesteś zdecydowany, warto afirmować, że sam wiesz, czego chcesz i o co ci chodzi. A potem jasno formułować swoje cele. Jeśli chcesz mieć silne, zdrowe ciało, nie wizualizuj sobie ćwiczeń, tylko silne, zdrowe ciało. Jeśli chcesz być zdrowy, nie afirmuj, że trafiasz do najlepszych lekarzy czy uzdrowicieli, tylko skoncentruj się na celu, który chcesz osiągnąć. Jeśli twym celem jest nowy luksusowy samochód, to wyobrażaj sobie, że nim jeździsz z wielką przyjemnością, a nie że na niego harujesz! Definiując cele i koncentrując się na nich uczysz się wpisywać właściwe adresy dostępu do tych części twego umysłu, które są odpowiedzialne za realizację twych zamiarów i planów.

2. Gdy czujesz się winny i niegodny, dokonaj zadośćuczynienia, przebacz sobie i afirmuj, że jesteś w porządku, a także że jesteś godzien i że zasługujesz na wszystko, co najlepsze. To ważny etap przygotowań. Jeśli będziesz go nadal omijać, to dalej nic ci nie będzie wychodzić. Najwyżej znajdziesz nowe sposoby dokopania sobie. Dlatego nie przechodź do punktu 4, zanim nie przepracujesz tego tematu. Dopóki gryzie cię sumienie, będziesz zmuszony ponosić niepowodzenia i porażki w tych dziedzinach życia, z którymi się wiąże poczucie winy i niegodności.

3. Jeśli nie ufasz intuicji, to afirmuj, że twoja intuicja i twoje Wyższe Ja zasługują na zaufanie. Być może, że trzeba będzie do tego dorzucić afirmację, że Bóg ci sprzyja i zasługuje na twoje zaufanie.

4. Najwięcej pracy trzeba będzie włożyć w pozbycie się kompleksów i przywiązania do sprzecznych z sobą wartości. I dalej się tym zajmiemy.
Tu warto sobie spisać, co ci przeszkadza w realizacji twych celów?
Kolejnym etapem będzie modlitwa o uwolnienie od tych przeszkód połączona z afirmacjami, że jest dokładnie odwrotnie, niż ci się wydawało. Takie afirmacje tworzy się jako proste pozytywne zaprzeczenia tego, co ci przeszkadzało. Np. jeśli przeszkadzała rodzina, to jej przebacz, że przeszkadzała, a potem afirmuj, że osiągasz swój cel bez względu na postawę i zachowanie rodziny. Albo że jesteś wolny od wszelkich przeszkód ze strony rodziny. Modlitwa o ukazanie przeszkód i o uwolnienie od nich zadziała, nawet jeśli masz kiepski kontakt z Wyższym Ja. A to dlatego, że Niższe Ja zna przeszkody, ale nie bardzo wie, jak je uwolnić. To z kolei wie Wyższe Ja. Aby taka modlitwa przyniosła skutek, trzeba się przed nią naładować energią za pomocą intensywnego oddychania. Energia podnosi poziom wibracji Niższego Ja i w ten sposób ono staje się gotowe do kontaktu z Wyższym Ja. Dostraja się do jego poziomu wibracji. Poziom wibracji Niższego ja podnosi się jeszcze bardziej dzięki relaksowi. Kiedy więc uda ci się zrelaksować, twoje Niższe i Średnie Ja uspokoją się i staną się gotowe do nawiązania przynajmniej minimalnego kontaktu z Wyższym Ja. To wystarczy, by zacząć identyfikować przeszkody i uwalniać się od nich.
Po takiej modlitwie pojawia się stan regresywny, w którym konfrontujesz się z zawartością podświadomej pamięci. Przypominają się błędne decyzje i przeżycia, które je wyzwoliły. Im więcej wówczas oddychasz, tym łatwiej uwolnić ci pamięć od ich brzemienia. A to oczyszcza ścieżkę dostępu do Wyższego Ja.
Metoda może ci się wydać brutalna i bolesna. Ale konfrontacja z negatywnym zapisem podświadomości to jedyny sposób, by wprowadzić do niej porządek, by oczyścić, bądź udrożnić ścieżkę dostępu do Wyższego Ja. W ten prosty sposób można uwolnić podświadomość i świadomość od wielu kompleksów i negatywnych myśli. Znikają z niej żale, pretensje, wstyd, obwinianie siebie lub innych, poczucie niemocy i zastraszenia. Znika wiele innych zakłócających rozwój i dobre samopoczucie emocji oraz wyobrażeń. W ten sposób też likwidujemy ścieżki dostępu do błędnie działających programów, do starych błędnych wersji programu na miłość, sukces, szczęście. Rezygnujemy z manipulacji ludźmi i sobą, na rzecz poszerzania współpracy z Wyższym Ja. I ten program ugruntowuje się w podświadomości. A ćwiczenie czyni mistrzem.

Nie wszyscy jednak chcą rezygnować z przyjemności zadawania cierpienia sobie i innym. Pewien facet w Wielkiej Brytanii postanowił uszczęśliwić czytelników jednej z gazet codziennymi opisami swej walki z rakiem i konania. Wpadł na pomysł takiego reality show. Jego dewiza brzmiała w ten sposób: "jeśli ktoś poleca mi pozytywne myślenie, to ja wiem, że tylko po to, by jemu było łatwiej żyć ze mną. A ja nie chcę, żeby innym było łatwiej". Ten pan wolał umrzeć, niż wybaczyć i zmienić sposób myślenia. Podobnie czyni wielu umierających na raka czy AIDS! Kahuni doskonale wiedzieli, że śmiertelna choroba, czy śmiertelny wypadek, to efekt całkowitego odcięcia się od Wyższego Ja, czyli pełnego zablokowania ścieżki dostępu.

Metoda oczyszczania ścieżki oferowana przez Hunę jest dość skuteczna, ale rzadko udaje się za jej pomocą uwolnić od obciążeń z poprzednich wcieleń. Tu przydają się terapie reinkarnacyjne, jak np. regresing®. Nie tylko Huna mówi o konieczności oczyszczenia umysłu. Jako warunek wstępny przystąpienia do praktyk uznaje je większość szkół duchowych.

Otwarcie i właściwe zdefiniowanie ścieżki dostępu do realizacji swych celów i do Wyższego Ja umożliwia korzystanie z najwspanialszych inspiracji, oraz ze wsparcia Wyższego Ja w procesach kreacji, uzdrawiania i rozwoju duchowego. Dysponuje ono bowiem nie tylko naturalną mądrością, która pomaga nam lepiej żyć, ale też i wyższą maną (energią życiową), która jest w stanie dokonywać cudownych uzdrowień, zbiegów okoliczności, a nawet materializacji.

Leszek Żądło

czwartek, 19 listopada 2015

SAMOTNOŚĆ wśród ludzi. Dlaczego?

Zastanawiałeś się kiedyś nad samotnością?
Dlaczego często czujemy się samotni będąc wśród ludzi?
Co jest tego przyczyną?
Myślę, że jest kilka powodów:
- poczucie, że się nie jest rozumianym,
- brak dobrych relacji z ludźmi (nawet najbliższymi),
- wewnętrzne rozterki, depresja, stany przygnębienia, jakiś emocjonalny ból.
1. Poczucie bycia nierozumianym.
Najczęściej tak się czujemy, gdy ktoś nie ma dla nas czasu. Nie chce nas wysłuchać.
Albo, gdy my jesteśmy na tyle zamknięci i nieufni, że nie potrafimy się otworzyć i wyjaśnić o co nam chodzi.
Często też mamy przekonanie, że i tak nas nikt nie zrozumie, więc po co mamy cokolwiek tłumaczyć?
I rzeczywiście - gdy nie zdobędziemy się na szczerą rozmowę, na szczegółowe i cierpliwe wytłumaczenie - nikt nas nie zrozumie.
Nierzadko też pewne problemy są dla nas na tyle bolesne i trudne do opowiedzenia, że nie mówimy o nich...
Ponadto boimy się ośmieszenia, odrzucenia - wolimy nie rozmawiać o istotnych dla nas sprawach.
I zostajemy sami z naszymi problemami. Czujemy się samotni...
2. Brak dobrych kontaktów z otoczeniem.
Ten punkt wiąże się z poprzednim.
Jeśli nie mamy osoby, której ufamy i która jest szczerze zainteresowana nami - to często czujemy się samotni. A poczucie samotności świadczy o tym, że coś "nie gra" w naszych relacjach międzyludzkich.
I tu musimy poszukać przyczyny:
- co nas blokuje, że nie potrafimy zaufać?
- jakie zdarzenia mogły mieć wpływ na to, że jesteśmy nieufni?
- czy w przeszłości wystarczająco dużo poświęcano nam uwagi i zainteresowania?
Tylko znalezienie przyczyny da nam szansę zmienić swoje odczuwanie samotności.
Pozwoli nam zrozumieć i zaakceptować siebie.
3. Wewnętrzne rozterki, depresja, ból emocjonalny, przygnębienie...
To też przyczyna naszych nieudanych relacji z innymi ludźmi. A nieudane kontakty międzyludzkie prowadzą do samotności. Gdy jesteśmy przygnębieni i smutni - wtedy nawet nie potrafimy przyjąć czyjejś życzliwości.
Gdy cierpimy, gdy coś nas gnębi - często nie potrafimy się otworzyć i przyjąć pomocy. Wszyscy wydają nam się tacy dalecy, wrogo do nas nastawieni... Wtedy zamykamy się jeszcze bardziej w obawie, że możemy być jeszcze dotkliwiej zranieni.
I czujemy się samotni...

Jak pozbyć się poczucia samotności?

Poniżej przedstawię Ci moje sposoby - Ty też je wypróbuj:
1. Pozwól sobie na samotność, smutek. Nie broń się przed tym. Często chcemy udawać, że wcale nie jesteśmy smutni, że nie czujemy się samotni.
Przypomina to trochę płynięcie pod prąd, walkę z wiatrakami...
Gdy mam ochotę przeciwstawiać się swoim odczuciom - patrzę na swoje dziecko. Ono doskonale potrafi poddawać się swoim nastrojom. Jest mu źle - płacze. Czuje się szczęśliwe i zadowolone - śmieje się.
Niczego nie ukrywa, nie tłumi w sobie, nie reaguje wbrew temu, co czuje. Jest SOBĄ! Nie walczy z tym, co czuje. Jeszcze nie umie ukrywać swoich emocji.
Może warto nauczyć się czegoś od dzieci? 
2. Ośmiel się powiedzieć komuś bliskiemu o swojej samotności. Pracuj nad otwartością i szczerym wyrażaniem swoich uczuć. Poproś przyjaciela lub kogoś z rodziny, by z Tobą porozmawiał o Twoim poczuciu samotności.
To może być trudna rozmowa, ale może dużo wznieść w Waszą przyjaźń.
Gdy już z kimś będziesz o tym rozmawiać - nie będziesz się czuć samotny 
Ponadto takie szczere rozmowy często przynoszą ulgę i mogą poprowadzić Cię do znalezienia przyczyny Twojej samotności. A znając przyczynę - łatwiej Ci będzie zrozumieć siebie, nauczyć się żyć ze sobą lub zmienić coś w sobie.
Coraz częściej upewniam się, że gdy odczuwam samotność - jest to dla mnie oznaką, że coś "nie gra" w moich relacjach międzyludzkich. A jak to jest z Tobą?

Anna Grabka

środa, 18 listopada 2015

  Wolność od podniecenia

Najczęściej podniecenie jest kojarzone z seksem. Łączy się je z przekonaniem, że bez podniecenia seksu nie może być. Jednak prawdziwy seks jest wolny od wszelkiego podniecenia i pożądania z nim związanego. Jak w ogóle możliwy jest seks bez podniecenia? Prawdziwy seks to pełen ciepła, czułości, miłości, delikatności, radości, szacunku, łagodności. Mi osobiście jeszcze do niedawna kojarzyła się część z tych uczuć z ckliwością, miękkością przynależną mięczakom i niemocą. Taką po prostu grzeczną świętością. A podniecenie to była ta niby moc, to dopiero była przyjemność. Warto jednak oczyszczać intencje dotyczące przyjemności. Seks połączony z podnieceniem to też przyjemność. Jest to fajnie opisane w którejś części „Rozmów z Bogiem” Walscha. Bóg tam mówi, że on poprzez ludzi uprawiających taki seks również odczuwa przyjemność, ale jednocześnie zachęca do podniesienia jej wibracji poprzez włączenie do seksu miłości, ciepła, delikatności, czyli poprzez uruchomienie wyższych czakr. I to jest właśnie rozwój duchowy. Stały wzrost jakości doznań i odczuwanych uczuć. Warto tu jeszcze dodać, że uczucia wyższe w seksie nie są po to, aby spełnić religijny obowiązek i zadowolić Boga. Dobry seks to służący zadowoleniu własnemu i przy tym również partnerki, ale bez wywierania na siebie presji, aby zadowalać drugą osobę i tym samym bez poczucia odpowiedzialności za doznania drugiej osoby. Nie istnieje coś takiego, jak odpowiedzialność za odczucia drugiej osoby. Komuś, kto nie poznał, nie zasmakował uczuć wyższych, a zna tylko seks z podnieceniem i być może również np. z nieprzytomnością, może być trudno znaleźć motywację do pracy nad sobą i wzrostu uczuć wyższych właśnie np. w seksie. Rozwój dokonuje się poprzez głos duszy. Gdy słychać go, to pojawia się motywacja do dokonywania zmian. To ona daje impuls do poszukiwania, otwarcia się na coś lepszego. Rozwój duchowy nie jest ograniczaniem seksu. Nie jest związany z mylnymi przekonaniami, że seks jest brudny, a drogą do czystości jest wstrzemięźliwość seksualna. Tłumienie przejawiania tego wszystkiego, co postrzegane jest w seksie jako brudne czyli nie oczyszczone i zarazem tłumienie samego seksu nie jest rozwiązaniem problemu. Nie jest rozwojem. To jest spychanie problemu, kamuflowanie go. To po prostu ignorancja problemu. Rozwiązywanie jego jest oczyszczaniem umysłu i tym samym, tego co brudne w seksie, w pełnej aktywności, poprzez działanie. To poznanie czym naprawdę jest akceptacja własnego ciała, ciała partnerki, czym jest prawdziwe piękno ciała, czym jest szacunek, delikatność, ciepło.

Podniecenie powoduje napięcie. Jemu zawsze towarzyszy wysiłek i w konsekwencji zmęczenie. Wiele osób uważa, że wyczerpanie po seksie jest miernikiem tego, że seks był naprawdę udany. Jednak aktywność nie jest tożsama z wysiłkiem. Nie jest tożsama z napięciem. Podobnie jest z zadowoleniem. I jest ono większe, gdy seks jest łatwy, lekki, bez zmęczenia. Podniecenie to w większym lub mniejszym stopniu trans zamykający na odczuwanie uczuć wyższych. Podniecenie niesie ze sobą przymus jego rozładowania. W pewnym stopniu ogranicza naszą wolną wolę, czyli również niezależność. Wtedy człowiek staje się niewolnikiem seksu, a właściwie podniecenia. Daje ono o sobie znać podczas zmuszania partnerki do seksu, a skrajnym tego przykładem jest gwałt. Bez podniecenia nie byłoby gwałtu, a towarzyszą jemu inne niskie energie jak brutalność, agresja, poniżenie, wykorzystanie. Uruchamiają się wraz z podnieceniem u osób mających takie wzorce. Podobnie jest ze wszelkimi dewiacjami seksualnymi. Potrzeba ich uzewnętrznienia powoduje podniecenie wraz z nieczystą przyjemnością. Wydawać by się mogło, że przyjemność jest sprzeczna z bólem. Jednak np. w przypadku masochizmu podniecenie powstaje podczas odczuwania bólu. Nie ma to nic wspólnego z szacunkiem, delikatnością, ciepłem. W takich praktykach przyjemność jest substytutem uczuć wyższych. Takim osobom ciepło i miłość są bardzo potrzebne. Ich brak powoduje napełnianie się byle czym (mogą to być również słodycze, używki, ucieczka od bycia tu i teraz w fantazje, marzenia, wyobrażenia, uzależnienie od pieniędzy i dóbr materialnych), aby tylko poczuć przyjemność, aby czymś się wypełnić, co przyniesie ulgę i zniweluje przynajmniej na krótki czas poczucie pustki. Warto wtedy zbadać, dlaczego podświadomość wybiera przyjemność niosącą skutki uboczne, a dlaczego jest zamknięta na uczucia wyższe płynące od Boga. Może to być lęk, przywiązanie do nieprzytomności, różne rzeczy wmówione w hipnozie. Warto uwalniać się od wszelkiej zachłanności na emocje i niskie wibracje.

Uczucia wyższe niosą ze sobą moc, rozluźnienie, łatwość. To uczucia wyższe nadają w seksie prawdziwą moc. Prawdziwy seks to bez wyładowania napięcia seksualnego.
To taki, w którym energia seksualna płynie swobodnie i zostaje wzbudzona nie przez wyobrażenia lub widok narządów płciowych, ale przez ciepło i miłość odczuwane względem drugiej osoby. Wtedy energia seksualna nie powoduje, że jesteśmy niewolnikami podniecenia. Ta energia jest wtedy w pełni zsynchronizowana z uczuciami wyższymi, ma wyższą wibrację. Niesie to ze sobą wolność i niezależność w seksie.

Podniecenie to też niecierpliwość. Wymaga bowiem jak najszybszego rozładowania. Jest to nie tylko związane z seksem. Może wiązać się z oczekiwaniem na coś bardzo przyjemnego, co niebawem wydarzy się. Nie ma w tym spokoju. Spokój to bycie tu i teraz, w chwili bieżącej. To całkowita wolność od pożądania i oczekiwania.

„Kochany Boże, pokazuj mi czym jest wolność od podniecenia. Pokazuj mi korzyści płynące z przejawiania się w seksie z pełnym szacunkiem, delikatnością, ciepłem i czułością oraz z czysto boską miłością. Pokazuj mi kochany Boże, czym naprawdę jest miłość, co to znaczy przejawiać się z partnerką w seksie z miłością. Bądź dobry Boże moją świadomością miłości, czułości i delikatności w seksie. Wypełniaj moje życie seksualne uczuciami radości, bosko czystej przyjemności i spontaniczności w pełnym rozluźnieniu. Już teraz poddaję się bogactwu ciepła, miłości, szacunku i delikatności w pełnym rozluźnieniu.
Pozwalam sobie je przejawiać w całym moim życiu. Z hojnością obdarowywuję się ciepłem, miłością i delikatnością. Zgadzam się na ciepło, miłość, delikatność. Kocham energie ciepła, miłości i delikatności, ponieważ ubogacają mnie i niosą ze sobą spokój, radość i spełnienie.
Ja, ........ pozwalam sobie na zadowolenie płynące z czułości i delikatności. Pozwalam sobie na rozluźnienie w pełni na trzeźwo i przytomnie. Doceniam seks w pełni trzeźwy i przytomny, ponieważ jestem wtedy świadomy delikatności, ciepła, łagodności i miłości, a to służy mojemu najwyższemu dobru, mojemu pełnemu zadowoleniu oraz bardzo dobremu samopoczuciu.
Ja, ........ kocham czysto boskie rozluźnienie. Znajduję w nim siłę, relaks i odprężenie.. Ja, ........ gdy na trzeźwo i przytomnie daję sobie relaks i rozluźnienie, to odczuwam moc.
Pokazuj mi kochany Boże, czym naprawdę jest moc. Gdy odczuwam czysto boską moc, to odczuwam lekkość, rześkość i zadowolenie, odczuwam chęć do życia i działania, odczuwam moc do życia i działania. Niech moc w trzeźwości i przytomności przejawia się w całym moim seksie, w całym moim życiu.
Ja, ........ w wibracjach szacunku, delikatności i miłości pozwalam sobie odnaleźć w seksie bogactwo doznań, zmysłów i uczuć najwyższej jakości. Karmię się uczuciami najwyższej jakości. Pozwalam sobie przejawiać uczucia najwyższej jakości. Gdy jestem trzeźwy i przytomny, to znajduję w sobie źródło bogactwa i miłości, dzieląc się hojnie nim z partnerką, ze sobą i innymi ludźmi. Gdy karmię się ciepłem, miłością i radością w pełnym rozluźnieniu, to odczuwam spełnienie i zaspokojenie. To korzystne dla mnie ........, karmić się mocą miłości, ciepła, szacunku, delikatności i radości. Gdy odczuwam pełnię szacunku, łagodności, ciepła, delikatności, to odczuwam entuzjazm do siebie i całego świata, to odczuwam zgodę i akceptację dla siebie i całego świata.

Tomasz Nawrot
ENERGIA KOLORÓW

Kolor pomarańczowy :.

Jest to kolor odwagi,optymizmu,niesie zdrowie,witalność,pewność siebie.
Jest to kolor siły i energii twórczej.
Pomaga w dobrej komunikacji,porozumiewaniu sie z bliskimi.
Zdrowie.
Stymuluje krew,procesy krążeniowe,płuca,astma
śledziona,żołądek,trzustka,pęcherz,jelita,wydzielanie gazów,reumatyzm(np.kolor koca).
Paznokcie np.jeżeli się rozdwajają malować pomarańczowym lakierem,włosy,zęby.
Bardzo wazna informacja dla matek karmiących
POBUDZA LAKTACJE.Można ubierać pomarańczową bluzkę lub pomarańczowy biustonosz.
Zastanówcie się czy lubicie kolor pomarańczowy?
Koloru pomarańczowego nie zaleca się dla osób nadpobudliwych,będących stale w stresie,napięciu,ponieważ jeszcze bardziej je pobudzi.
Dobre zestawienie kolorów dla pomarańczowego jest kolor niebieski,który daje równowagę.

Otoczmy się pomarańczem,jeżeli chcemy coś tworzyć,pisać,malować.
Okładajmy chore miejsca czymś w kolorze pomarańczu,używajmy kamieni w tym kolorze,naświetlań.
Jeżeli chcemy troche optymizmu,a właśnie nam go brakuje-DOŁADUJMY SIE TYM KOLOREM ubierajac coś pomarańczowego.
A jeżeli bardzo nie lubimy tego koloru,ubierzmy coś pod spód w tym kolorze.
Jakie pomieszczenia urządzać lub malować w tym kolorze napisze następnym razem.
Oczywiście,jeżeli was to zainteresuje,możemy rozszerzyć kolorystykę.

Kolor żółty :

Kolor żółty to energia słońca.
Symbolizuje Boską moc,oświecenie,przynosi nadzieje.
Kolor ten mówi nam o inspiracji,kolor ten sugeruje otwartość naszego umysłu na wiedze.
Jest to kolor,który daje nam harmonię.
Jest to kolor wiedzy.
Zdrowie.
W czym może pomóc;
Jeżeli mamy problemy z mięśniami,
-schorzenia wątroby,woreczka żółciowego.
-likwiduje nistrawność,zaparcia.
-zapalenia stawów,usztywnienia stawów,wszystko co związane z tkanką łączną.
-usuwa śluz z naszego organizmu.
-poprawia prace nerek,
-oczyszcza krew i wszystkie toksyny z organizmu,
-pobudza prace mózgu,
-depresja w bardzo początkowym etapie rozwoju.
Niewskazane u osób chorych umysłowo lub z silną nerwicą.
Możemy stosować,aby sobie pomóc w:
-ubiorach,
-naświetlanich,
-kąpielach np.z solą w kolorze żółtym(w tej chwili na rynku są dostępne różnego rodzaju kolory soli)
-koce do nakrywania,
-piżamy w kolorze żółtym,podczas snu najlepiej działa kolor,
-palenie świecy w kolorze żółtym,
-otaczanie się przedmiotami,dodatkami,drobnymi aspektami w tym kolorze.

Ale uwaga nadmiar szkodzi jak wszystkiego nadmiar,potrzebny jest umiar.
Używany w nadmiarze może prowadzić nawet do destrukcji,może prowadzić do negatywnych nastrojów,do depresji i pesymizmu.

Starajmy się równoważyć.
To tak jak słońce może ogrzać ciepłymi promieniami,każy promyk to radość ale jak to słońce w nadmiarze może nawet spalić. Zyczę umiarkowanego używania koloru i pomagania sobie lub bliskich.

Kolor zielony .

Wprowadza równowagę,harmonię,odpręża i uspokaja.
Wprowadza równowagę do naszego organizmu przez wszystkie komórki,odbudowuje komórki.
Jeżeli ktoś ma problem z odbudową komórek po ciężkiej chorobie wesprzyjcie się kolorem zielonym(naświetlania,kąpiele z solą w kolorze zielonym).
Kolor zielony to CZAKRA SERCA.
Zdrowie.
-arytmia(łomotanie serca,migotanie)
-płuca,
-bóle głowy,migreny,
-alergie,
-klaustrofobia.
Kolor zielony pomaga rozpuszczać wszystkie skrzepy,które są w naszej krwi.
Leczy:
- guzy,
-narośla na naszym ciele,
-nowotwory,
obniża ciśnienie tętnicze krwi.
Osoby po urazach i szokach emocjonalnych powinny wspierać się energią tego koloru.
W naturze lasy,łąki.
W domu dobrze jest mieć trochę kwitów,akcentów,dodatków w kolorze zielonym,również ubranie lub bielizna nocna na czas doładowywania energią zieleni.

Kolor indygo:.

Kolor indygo ma siłę i przeogromną moc.
Jest kolorem zwiazanym z intuicją,z postrzeganem pozazmysłowym,jest to kolor ludzi bardzo uduchowionych.
kolor indygo::
-przeobraża,
-wyjaśnia to co jest nieznane,można odkryć więcej niż my widzimy(intuicja),
-godzi naukę z religią,
-jest przewodnikiem duchowym,
-daje siłe i moc ruszenia z miejsca,
-zachęca do analizowania swojego życia(postrzeganie)
-kolor sprawiedliwości i pokoju.
-to CZAKRA TRZECIEGO OKA,
-to świat pozazmysłowy,
-sztuki wojenne.

Jeżeli mamy w harmonii trzecie oko to mamy zdolności terapeutyczne.

Używamy go do medytacji paląc świece w tym kolorze.Jeżeli chcemy odciąć się od negatywnych energi,wyczyścić,poczyścić swoje życie.Kiedy stoimy w miejscu i chcemy dać krok naprzód,kiedy nic nam się nie udaje,kiedy nie wiemy co mamy zrobić albo nie mamy siły nic zrobić.
Kolor indygo jest to fiolet z niebieskim ,jest to taki ciemno niebieski.
Jest to kolor trudny do określenia.

Skąd możemy czerpać z natury energię tego koloru?
Trzeba stanąć pod niebem w kolorze indygo.
Jest to zachód słońca,wtedy kiedy tego słońca już nie ma.Wtedy właśnie jest silna wibracja tego koloru.

Kiedy czujemy pustkę, niemoc zróbmy takie ćwiczenie stojąc pod niebiem czerpiemy energię z kosmosu.

Ale uwaga!
Jest to bardzo silnie energetyczny kolor i osoby,ktore bardzo często noszą ubranie w tym kolorze może spowodować,że to nasze TRZECIE OKO będzie zaburzone,będzie tzw, mętlik,że nie będziemy wiedzieć w tym momencie nic i wibracja całej naszej aury będzie zaburzona.
Także bardzo ostrożnie z tym kolorem.

ZDROWIE CZESCI CIAŁA.
-układ kostny,
-cały nasz szkielet,a więc kręgosłup,czyli cała naszą bazę, gdyby kręgosłupa nie było to, przecież by nas nie było,
-gruczoły przysadki mózgowej,
-oczy
-nos,
-całe nasze zatoki,
-uszy.
Trzecie oko jest to punkt między brwiami..

Kiedy na już potrzebujecie wsparcia energetycznego koloru indygo zróbcie sobie kąpiel z solą w tym kolorze.

Kolor biały:

Kolor biały jest kolorem,który posiada w swoim spektrum wszystkie kolory tęczy.
Gdzie te kolory są?To tak niekoniecznie może zobaczyć ludzie oko.
W 1666 r I.Newton właśnie udowodnił,że pozornie białe światło(to,które widzimy),przechodząc przez pryzmat rozszczepia się i daje wszystkie kolory tęczy.I zrobił póżniej to doświadczenie na odwrót,czyli te wszystkie kolory puścił znowu przez pryzmat i to stworzyło światło
jednokolorowe(inaczej monochromatyczne).
Zauważmy,ze my ludzie znajdujemy się na drodze białego światła,kiedy przychodzimy tu na ziemię.Wiemy,że czeka nas podróż pod koniec naszego życia praktycznie wtedy,kiedy mamy przejść w ten inny wymiar,czyli wrócić do siebie.Co wtedy nas czeka?
Zauważmy,że ze wszystkich opowieści wiemy,że czeka na nas właśnie białe światło.
Przechodzimy przez biały kolor do światła,czyli biały kolor to duchowość ,najwyższa energia

Kolor biały to CZAKRA KORONY,ta najwyższa czakra.Niektórzy mówia,że emituje kolorem fioletowym,niektórzy,że złotym i też jest to prawda.Ja przyjmuję,że jest to kolor biały.
Kolor biały to :
-wiara,
-nadzieja,
-religia,
-czystość,
-odpoczynek,
-zdrowie,
-spokój,
-współczucie,
-wspomaganie,
-wyobrażnia.
Wielu ludzi w ubiorze boi się tego koloru,zobaczmy na ulicy jak mało ludzi ubiera sie w tym kolorze.
Osoby,które ubierają się w ten kolor(oczywiście nie non stop),tylko od czasu do czasu ubierają sie na biało,oznacza to,że;
-są ludzmi zrównoważonymi,
-pełnymi optymizmu,
-osoby te są proste nie maja zbyt wygórowanego mniemania o sobie,
-uwolnieni od wszelkiej presji.
Natomiast takie osoby są trochę na uboczu,trochę boją się współdziałania z innymi,trzymaja sie na odległość.
Kolor biały to;
-niezależność,(czyli sam sobie jestem panem)
-stan przejściowy,
-mówi nam o kształtowaniu nowego życia i spojrzenia na życie.
Kolor biały noszony z innymi kolorami,czyli dodatki mówi o tym,że jesteśmy osobami bardzo żywymi ze zrównoważona osobowością.
Czakra korony zwana też ciemienia otrzymuje energię z Góry i nie tylko poprzez modlitwe,medytacje,poprzez uczucia nasze najwyższe,najczystsze,piękne ale przede wszystkim za sprawowanie dobrych uczynków,czyli wszystko to co robimy dla drugiego człowieka nie oczekując zapłaty,czyli harytatywnie.I wtedy jest ta czysta energia,która spływa na nas z Góry.
Osoby,które maja tą czakre w równowadze,są to osoby,które właśnie są otwarte na wyższe pozazmysłowe energie,są to osoby,które maja nieograniczona wiedze zwiazaną z parapsychologią i to już jest kontakt z tymi najwyższymi energiami i mają pełny dostęp do podswiadomości.
Niestety tych osób nie jest tak wiele,sa to wybrańcy.Nam zwykłym ludziom nie jest to,aż tak potrzebne.Nam potrzebne jest ukorzenienie.
Natomiast niedobór energii w tej czaksze to nic innego jak;
-brak radości życia,
-nie umiemy sobie poradzić,
-nie umiemy podejmować decyzji,
-to jest też aspekt seksualny,ale jak on wygląda?wygląda tak,że raz jest miłość,ale zarazem nienawiść.
Czyli nicośc i pustka
Kiedy palimy kolor biały świecy?
Wtedy,kiedy mamy problem ze swoją duchowością,
-kiedy cos nas boli,
-kiedy coś doskwiera,
-kiedy sami nie wiemy co od życia chcemy.
Kolor biały to tzw, duchowe błogosławieństwo .
Przywołujemy wtedy wszystkie istoty duchowe,oczywiście wszystkie te,o które prosimy.
Pozdrawiam tęczowo Zosia



wtorek, 17 listopada 2015

   Niezwykła moc twojej podświadomości



Twoja podświadomość rozporządza nieograniczoną siłą. To ona cię inspiruje, prowadzi i przywraca twojej świadomości wszystkie przechowywane w zakamarkach pamięci nazwiska, fakty i sceny. Ona steruje biciem serca, krążeniem krwi, całym procesem trawienia i wydalania. Kiedy jesz kromkę chleba, podświadomość przeobraża ją w tkankę organiczną, mięśnie, kości i krew. Prawdziwa tajemnica tego procesu wymyka się obserwacji nawet najwnikliwszych i najmądrzejszych ludzi. Podświadomość kontroluje wszelkie procesy i funkcje życiowe organizmu i zna rozwiązanie wszelkich problemów.
Twoja podświadomość nie ma chwili wytchnienia. Zawsze stoi na posterunku. O jej niezwykłej sile możesz przekonać się sam, stawiając jej tuż przed zaśnięciem konkretne zadanie. Z radością odkryjesz, że ów akt woli wyzwala wewnętrzne siły, które powodują pożądany rezultat. Tutaj więc leży źródło wszelkiej siły i mądrości; tu znajdziesz dostęp do Wszechmocy, która porusza światem, wytycza tory planet i rozpala słońce.
Podświadomość jest źródłem wszystkich twoich ideałów, dążeń i bezinteresownych postanowień. Okiem tego subiektyw­nego umysłu Szekspir poznał wielkie prawdy, w jego czasach niedostępne zwykłym zjadaczom chleba. I niewątpliwie to reakcja podświadomości natchnęła greckiego rzeźbiarza Fidia­sza, by w marmurze i brązie wykuć swoje wyobrażenia piękna, ładu, harmonii i proporcji. Ta sama siła uskrzydlała Rafaela, kiedy malował swoje Madonny, i natchnęła Beethovena do napisania dziewięciu symfonii.
Gdy w 1955 roku wygłaszałem cykl wykładów na uniwer­sytecie Yoga Forest w Rishikesh (Indie), miałem okazję porozmawiać z pewnym chirurgiem z Bombaju. Opowiadał mi o szkockim chirurgu dr. Jamesie Esdaille'u, który praktykował w Bengalu, zanim jeszcze odkryto eter czy inne nowoczesne metody narkozy. Między rokiem 1843 a 1846 doktor Esdaille przeprowadził około czterystu skomplikowanych zabiegów, między innymi amputacji, operacji nowotworów oraz operacyj­nych zabiegów oczu, uszu i krtani. Wszystkie te zabiegi wykonywano jedynie pod umysłową narkozą. Hinduski lekarz z Rishikesh opowiadał, że dwu-trzyprocentową umieralność pooperacyjną leczonych przez dr. Esdaille'a pacjentów uznać trzeba za niezwykle niską. Zabiegi te były całkowicie bezboles­ne i żaden pacjent nie umarł na stole operacyjnym.
Dr Esdaille wprawiał powierzonych mu pacjentów w stan hipnozy i sugerował ich podświadomości, że nie wda się żadna infekcja ani zakażenie krwi. Jest to tym ciekawsze, że dr Esdaille działał na długo przedtem, zanim Louis Pasteur, Joseph Lister i inni badacze wskazali na bakteryjne przyczyny wielu chorób, winę za liczne niebezpieczne infekcje przypisując niedostatecznej sterylizacji narzędzi i sal operacyjnych.
Ów hinduski chirurg tłumaczył niską umieralność i mini­malną ilość infekcji wyłącznie sugestywnością hipnotycznego leczenia doktora Esdaille'a. Organizm pacjenta reagował zgod­nie z sugestiami, jakie wpajano jego podświadomości.
Jakże się cieszyłem słysząc, że już ponad 120 lat temu pewien chirurg odkrył niezwykłe moce podświadomości. Czy i ty nie odczuwasz bojaźni, a zarazem szczęścia na myśl o nadprzyrodzonych siłach twojego subiektywnego umysłu? Przypomnij sobie tylko jego zdolność postrzegania pozazmys­łowego, na przykład jasnowidzenia albo jasnosłyszenia, jego niezależność od czasu i przestrzeni, jego zdolność wyzwalania od wszelkiego bólu i cierpienia, umiejętność rozwiązania każdego problemu. Ten i wiele innych faktów odsłoni ci istnienie takiej psychicznej siły i mądrości, która dalece prze­wyższa najbardziej nawet rozwinięte siły rozumu. Nieograni­czone moce tych sił i ogrom cudów, jakie te siły sprawiają, muszą poruszyć każdego, każąc uwierzyć mu w moc pod­świadomości.


Twoja podświadomość to księga twojego życia

Wszelkie myśli, przekonania, poglądy, teorie albo dog­maty, jakie wpoisz głęboko i trwale własnej podświadomości, urzeczywistnią się w twoim życiu jako konkretne sytuacje, stany lub wydarzenia. Każde psychiczne wrażenie wcześniej czy później zmieni się w realne wyrażenie. Twoje życie ma dwie strony: świadomą i podświadomą, widzialną i niewidzialną, świat myśli i ich materialnych przejawów.
Każdą twoją myśl wchłania mózg, będący przecież or­ganem świadomego umysłu. Przyjąwszy myśl, twój obiektyw­ny, czyli świadomy umysł przekazuje ją do splotu słonecznego, który określamy mianem „mózgu podświadomości”. To tam twoje myśli i wyobrażenia zaczynają działać, objawiając się w twoich przeżyciach.
Jak już obszernie objaśniliśmy, twoja podświadomość nie potrafi czynić zastrzeżeń logicznych. Bez wahania wykonuje to, co jej każesz, a osądy i wnioski twojej świadomości przyjmuje za fakty. Każda myśl zatem zapisuje się w księdze twojego widzialnego życia. Słynny amerykański pisarz i filozof Ralph Waldo Emerson powiedział kiedyś: „Człowiek jest tym, o czym cały dzień myśli”.


Każde wrażenie psychiczne przybiera postać materialną

Ojciec psychologii amerykańskiej William James powie­dział kiedyś, że podświadomość kryje siły, które trzęsą światem. Twoja podświadomość stanowi jedno z nieskończoną wiedzą i mądrością. Jej niewyczerpane siły wypływają z ukrytego źródła, jakim jest prawo życia. Podświadomość poruszy niebo i ziemię, byle urzeczywistnić każdą myśl, jaką jej wpoisz. Dlatego należy bardzo dbać o dobre i konstruktywne myśli.
Przyczyna wszelkiego nieładu i cierpienia tkwi po prostu w ludzkim niezrozumieniu wzajemnych relacji między świado­mością a podświadomością. Dopóki obie te zasady współ­działają harmonijnie i zgodnie w czasie, efektem jest zdrowie, pomyślność, spokój i radość. Wobec jednoczącej mocy obu tych sfer ducha nie ostaną się kłótnie ani choroby.
Z wielkim napięciem otwierano grób Hermesa, sądząc, że zawiera największą tajemnicę wszechczasów. Tajemnica ta zaś brzmiała: „Co wewnątrz, to na zewnątrz; co na górze, to na dole”.
Znaczy to tyle, że każde podświadome wyobrażenie uka­zuje się na ekranie czasu i przestrzeni. Także Mojżesz, Izajasz, Jezus, Budda, Zaratustra, Lao-Tse i inni oświeceni prorocy różnych epok głosili taką samą prawdę. Cokolwiek pod­świadomie odbierzesz jako prawdę, przybierze trwałą postać sytuacji zewnętrznej, stanu albo wydarzenia. Ruchy psychiczne i fizyczne warunkują się wzajemnie i tworzą własną równo­wagę. Jako w niebie (w twoim umyśle), tak i na ziemi (w twoim ciele i otoczeniu) - oto wielkie prawo życia.
Prawo akcji i reakcji, ruchu i spoczynku obowiązuje w całej przyrodzie. Harmonia zapanuje dopiero wtedy, kiedy zrównoważą się dwie przeciwstawne siły. Niech na tej zasadzie, harmonijnie i rytmicznie, przepływa przez ciebie życie. Jed­nakowe powinny być dopływy i wypływy. Wrażenie i wyrażenie muszą sobie odpowiadać. Uczucie rozczarowania jest tylko skutkiem niespełnienia pragnień.
Złe i destrukcyjne myśli wywołują negatywne uczucia, które z kolei domagają się wyrażenia i urzeczywistnienia. Zgodnie ze swoją negatywną naturą często przybierają postać wrzodów żołądka, dolegliwości serca i nerwowych stanów lękowych. Co myślisz teraz o sobie i jak odbierasz siebie w tej chwili? Za kogo się uważasz? Każda część twojej istoty i bytu odzwierciedla wiernie twoje wyobrażenie o sobie. Twoja żywo­tność, ciało, sytuacja finansowa, przyjaciele i pozycja społeczna odzwierciedlają twoją samoocenę aż po najdrobniejsze szczegó­ły. Działa tu bowiem wielokrotnie już wspomniane podstawo­we prawo: cokolwiek wpoisz podświadomości, znajdzie to wyraz we wszystkich fazach twojego życia.
Każda negatywna myśl przyniesie niekorzystne skutki. Jakże często sam siebie raniłeś gniewem, strachem, zazdrością i żądzą zemsty? Te groźne trucizny zarażają twoją podświado­mość. Jako noworodek byłeś wolny od wszystkich negatyw­nych postaw. Pozwól, by do twojej podświadomości napływały życiodajne myśli, a zmażą one bez śladu wszelkie negatywne nawyki myślowe i wyobrażenia z przeszłości.


Podświadomość leczy złośliwą chorobę skóry

Najbardziej chyba przekonywających dowodów na nie­zwykłą siłę podświadomości dostarcza uzdrowienie przeżyte – w dosłownym znaczeniu – na własnej skórze. Przeszło czterdzieści lat temu własną modlitwą uwolniłem się od złoś­liwej choroby skóry. Medycyna nie umiała zahamować jej rozwoju i choroba stawała się z każdym dniem groźniejsza.
Pewien duchowny, mający sporą wiedzę z dziedziny psychologii, wyjaśnił mi wtedy głębsze znaczenie psalmu 139., który mówi: „Mój zarodek oczy Twoje widziały i w księdze Twojej były zapisane wszystkie dni, które będą, zanim pierwszy z nich nastał”. Ksiądz wytłumaczył mi, że określenie „księga” oznacza podświadomość, która kształtuje wszystkie narządy z czysto duchowego zarodka. To zaś, co podświadomość stworzy zgodnie z wpojonym jej wzorem, może wedle tegoż wzoru odtworzyć i uleczyć.
Po czym ksiądz wskazał swój zegarek i powiedział: „Ten zegarek też został stworzony; zanim jednak przybrał materialną postać, zegarmistrz musiał wyrobić sobie o nim w umyśle dokładne wyobrażenie. Ten zaś, kto wymyśli i stworzy zegarek, potrafi go naprawić lepiej niż ktokolwiek inny.” Następnie uprzytomnił mi, że podświadomość, która stworzyła moje ciało, można porównać z tym zegarmistrzem, bowiem i ona potrafi przywrócić i uleczyć wszelkie żywotne procesy i funkcje. W tym celu wystarczy wpoić twórczemu umysłowi subiektyw­nemu wyobrażenie pełnego zdrowia, a sama skuteczność takich myśli spowoduje pożądane uzdrowienie.
Sformułowałem więc następującą prostą modlitwę: „Moje ciało stworzyła w bezgranicznej mądrości moja podświado­mość, ona też potrafi mnie uleczyć. To jej mądrość kształtowała wszystkie moje narządy, tkanki, mięśnie i kości. Ta sama nieskończona i zbawienna siła w moim wnętrzu przemienia teraz każdy atom mojego organizmu i szybko przywraca mi zdrowie. Jestem głęboko wdzięczny, ponieważ wiem, że za­czynam zdrowieć. Wspaniałe są dzieła ukrytej we mnie twórczej mądrości!”
Tę krótką modlitwę odmawiałem dwa albo trzy razy dziennie. Po trzech miesiącach choroba skóry znikła.
Jak widzisz, swojej podświadomości podrzucałem jedynie życiodajne wizje wyzdrowienia, piękna i doskonałości, chcąc tym samym wymazać negatywne wyobrażenia i nawyki myś­lowe, które wryły mi się w podświadomość i stały się praw­dziwym źródłem całego zła. Nie istnieje zjawisko fizjologiczne, które nie byłoby najpierw wyobrażeniem w umyśle. Karmiąc nieustannie umysł pozytywnymi myślami, przeobrażasz jedno­cześnie ciało. To i tylko to jest przyczyną wszelkich uzdrowień... „Cudowne są Twoje dzieła, a dusza moja wie to dobrze” (Ps 139,14).


Podświadomość steruje wszystkimi procesami fizjologicznymi

Czy czuwasz, czy głęboko śpisz, twoja niestrudzona pod­świadomość nieprzerwanie i niezależnie od świadomości steruje wszystkimi żywotnymi funkcjami organizmu. I tak nawet we śnie nie przestaje ci rytmicznie bić serce, płuca zaś dostarczają świeży tlen do krwi. Podświadomość kontroluje proces trawie­nia i wydzieliny gruczołów oraz wszystkie inne tajemnicze procesy w twoim ciele. Czy śpisz, czy czuwasz, rośnie ci zarost. Naukowcy stwierdzili, że w czasie snu skóra wydziela znacznie więcej potu niż na jawie. Twój wzrok, słuch i inne zmysły także podczas snu trwają w pogotowiu. Wielu zaś spośród najwięk­szych uczonych właśnie we śnie znajdowało rozwiązanie zawi­łych problemów.
Twoja świadomość troską, strachem, zwątpieniem i przy­gnębieniem zakłóca często pracę serca i płuc i normalne funkcjonowanie przewodu pokarmowego. Tego rodzaju nega­tywne wyobrażenia zaburzają bowiem harmonię twojej pod­świadomości. Gdy zatem jesteś wzburzony, zrzuć z siebie wszelkie obciążenia, odpręż się i skieruj myśli na spokojne tory. Przemów do podświadomości i powiedz jej, żeby odtworzyła zgodną z Bożym zamysłem harmonię, równowagę i porządek. Stwierdzisz wtedy, że funkcje fizjologiczne wracają do normy. Rzecz jasna, podświadomość posłucha cię tylko wtedy, gdy przemówisz do niej z przekonaniem i pewnością siebie.
Twoja podświadomość dokłada wszelkich starań, żeby chronić twoje życie i przywracać ci zdrowie. Jej instynktowny wysiłek obrony wszystkiego, co żyje, wyraża się między innymi twoją miłością do własnych dzieci. A kiedy zjesz zepsutą żywność, podświadomość od razu skłoni organizm, żeby zwrócił niejadalną rzecz. Gdybyś przez pomyłkę zażył truciznę, podświadome siły od razu spróbują ją zneutralizować. Zaufaj bez reszty niezwykłej sile podświadomości, a wkrótce cieszyć się będziesz pełnią zdrowia.


Jak możesz spożytkować moce podświadomości

Przypomnimy sobie raz jeszcze, że podświadomość działa bez przerwy dzień i noc niezależnie od jakichkolwiek świado­mych wpływów. Rozwija ona i utrzymuje przy życiu twoje ciało, choć tego bezgłośnego procesu nie możesz dostrzec. Nie ma zresztą takiej potrzeby - świadomie bowiem obcujesz ze świadomością, nie zaś z podświadomością. Najpierw więc musisz przekonać świadomość, że los obdarzy cię wszystkim, co najlepsze, bylebyś tylko skierował myśli ku dobru, pięknu, szlachetności, prawdzie i sprawiedliwości. Oprzyj świadome myślenie wyłącznie na pozytywnej podstawie, wierząc mocno, że twoja podświadomość zajmuje się nieustannym wyrażaniem i urzeczywistnianiem twoich myśli.
Tak jak rura nadaje kształt płynącej przez nią strudze wody, tak i twój sposób myślenia nadaje życiu kierunek i sens. Dlatego z całym przekonaniem powiedz sobie: „Bezgraniczna moc uzdrowicielska mojej podświadomości przepływa przeze mnie całego; przejawia się harmonią, zdrowiem, spokojem, radością i materialnym dostatkiem!” Uznaj własną podświado­mość za mądrego i drogiego towarzysza życia, który pójdzie z tobą wszędzie. Uwierz, że to jej siły ożywiają cię, oświecają i obsypują dobrodziejstwami - a wtedy ci ich użyczy. Bo przecież: każdemu dzieje się wedle wiary jego.


Jak uzdrowicielska siła podświadomości odwróciła zanik nerwów wzrokowych

Archiwum medyczne Urzędu Zdrowia w Lourdes opowia­da o starannie badanym i głośnym w kręgach fachowych przypadku madame Bire, która cierpiała na całkowitą atrofię (zanik) nerwów wzrokowych. Wyruszyła z pielgrzymką do Lourdes, gdzie - wedle jej relacji - nastąpiło cudowne uzdro­wienie. Magazyn McCalla wysłał młodą protestantkę Ruth Cranson, aby w słynnym mieście na południu Francji zbadała szczegóły tego przedziwnego wydarzenia. W listopadzie 1955 roku opisała ten przypadek następująco: „To nie do wiary, ale w Lourdes madame Bire odzyskała wzrok, choć - co zaświad­czyło kilku lekarzy po wielokrotnych badaniach - nerwy wzrokowe w dalszym ciągu były całkowicie martwe. Kiedy po miesiącu ponownie ją zbadano, okazało się, że nerwy się odrodziły. Z początku jednak w świetle wiedzy medycznej madame Bire widziała rzeczywiście „martwymi oczyma”.
Ja również wielokrotnie bywałem w Lourdes, obserwując kilka podobnych uzdrowień. W następnym rozdziale przeko­namy się, że niepodobna wątpić w prawdziwość takich zdarzeń w wielu chrześcijańskich i niechrześcijańskich miejscach piel­grzymek na całym świecie.
Tego uzdrowienia nie da się w żaden sposób wytłumaczyć działaniem świętej wody, ale raczej wynikłą z mocnej wiary reakcją podświadomości, której uzdrowieńcza siła zadziałała zgodnie z myślami madame Bire. Wiara to nic innego jak pewna myśl albo stan, który świadomość - a tym samym i pod­świadomość - uznaje za prawdę. To zaś mocne przekonanie wkrótce samo się urzeczywistnia. Bez wątpienia madame Bire wyruszała w pielgrzymkę z radosną nadzieją uzdrowienia. Jej podświadomość zareagowała odpowiednio do jej oczekiwań i użyła swoich uzdrowieńczych mocy; subiektywny umysł bowiem, który stworzył oczy, potrafi też uleczyć obumarłe nerwy wzrokowe. Zasada twórcza, raz coś stworzywszy, może to stworzyć od nowa. Każdemu dzieje się wedle wiary jego.


Jak przekazywać podświadomości wyobrażenie pełnego zdrowia

Znajomy pastor z Johannesburga wyjawił mi kiedyś sposób, w jaki przekazywał podświadomości wyobrażenie pełnego zdrowia. Cierpiał na raka płuc. Poniższe słowa to dosłowny cytat z jego odręcznych zapisków:
„Kilka razy dziennie starałem się całkowicie odprężyć umysł i ciało. Najpierw przemawiałem do ciała w te słowa: stopy mam rozluźnione, kostki rozluźnione, nogi rozluźnione, mięśnie brzucha rozluźnione, serce i płuca rozluźnione, głowę rozluźnioną, cały jestem rozluźniony. - Po jakichś pięciu minutach zapadałem zwykle w rodzaj półsnu, po czym roz­taczałem przed sobą taką wizję: Oto w moim ciele wyraża się doskonałość Boga. Moją podświadomość wypełnia teraz wy­obrażenie pełnego zdrowia. Bóg stworzył mnie na obraz własnej doskonałości, a teraz podświadomość stwarza moje ciało na nowo - zgodnie z doskonałym zamysłem Boga.”
Tym jakże prostym sposobem pastor zdołał wpoić swojej podświadomości wyobrażenie pełnego zdrowia i doprowadzić do zdumiewającego uzdrowienia.
Wyobrażenie pełnego zdrowia można też bardzo skutecz­nie przekazać podświadomości poprzez naukowe, czyli celowe wykorzystanie wyobraźni. I tak, na przykład, pewnemu panu, cierpiącemu na funkcjonalny paraliż, poradziłem, by jak naj­plastyczniej wyobrażał sobie, że chodzi po swoim gabinecie, siada przy biurku, podnosi słuchawkę, słowem - robi wszystko, co robił, gdy był całkiem zdrów. Wyjaśniłem mu, że myśl o pełnym zdrowiu i związane z nią wyobrażenia wryją mu się w podświadomość i zostaną przyjęte za fakt.
Wczuł się w tę rolę, duchem przenosząc się do biura. W ten sposób zupełnie świadomie stworzył podstawę jednoznacznej reakcji dla własnej podświadomości. Użył tej ostatniej jak filmu, który naświetlał żądanym obrazem. Po tygodniach wytężonego treningu umysłowego i usilnego wpajania pod­świadomości żądanych wyobrażeń nadeszła pora, by sprawdzić skuteczność takiego leczenia. Zgodnie z umową żona i pielęg­niarka zostawiły go samego. Po chwili zadzwonił telefon. Mimo, iż aparat znajdował się o cztery metry od jego wózka inwalidzkiego, chory zdołał wstać i odebrać telefon. Wy­zdrowiał - uleczyła go własna podświadomość, reagując na wyobrażenia w umyśle.
W tym wypadku chodziło o blokadę ośrodka ruchowego. Chory mówił, że nie może chodzić, ponieważ bodźce ruchowe wysyłane z mózgu nie docierają do nóg. Kiedy jednak skierował myśli na ukryte w nim uzdrowicielskie moce, spowodowały one pożądaną reakcję przywracając mu zdolność ruchu. „A o cokol­wiek będziecie prosić w modlitwie, wierząc - otrzymacie” (Mt 21,22).


STRESZCZENIE

Twoja podświadomość steruje wszystkimi żywotnymi procesami w organizmie i zna odpowiedź na wszystkie pytania.
Przed zaśnięciem wydaj podświadomości jakiś rozkaz, a przekonasz się o jej niezwykłej mocy!
Cokolwiek wpoisz podświadomości, pojawi się to na ekranie czasu i przestrzeni jako sytuacja zewnętrzna, stan albo wydarzenie. Dlatego musisz starannie sprawdzać, czy twoje myśli i wyobrażenia mają pozytywną czy negatywną treść.
Powszechnym prawem jest współzależność akcji i reak­cji. Działaniem są twoje myśli, reakcją zaś samoczynny odzew podświadomości na daną myśl. Strzeż się zatem myśli negatyw­nych!
Rozczarowanie to nic innego jak skutek niezaspokojo­nej tęsknoty. Jeśli twoje myśli będą stale krążyć wokół jakiegoś problemu, podświadomość zareaguje odpowiednio do tego. W ten sposób tylko zniszczysz własne szczęście.
Jeśli chcesz, by przez całą twoją istotę harmonijnie i rytmicznie przepływała zasada życia, powiedz sobie z całym przekonaniem: „Wierzę mocno, że nieświadoma moc, która podszepnęła mi to pragnienie, już je przeze mnie urzeczywist­nia”. To zaklęcie pokona wszelkie kłopoty.
Poprzez zmartwienia i lęki możesz zakłócić rytm serca, płuc i innych narządów. Wypełnij podświadomość harmonij­nymi, zdrowymi i uspokajającymi myślami, a wszystkie funkcje twojego organizmu szybko się unormują!
Naucz świadomość dostrzegać w tobie wybrańca losu, a podświadomość wiernie urzeczywistni to wyobrażenie!
Stwórz w wyobraźni żywy obraz pożądanego sukcesu i ciesz się nim z całego serca; podświadomość bowiem przyjmie to za fakt i urzeczywistni twoje uczucia i wyobrażenia.

J.Marphy "Potęga podświadomości"

Przywracanie harmonii w duszy.

Gdy ciało czuje dysharmonię, najczęściej objawia to duszy przez chorobę lub odczucie dyskomfortu fizycznego, zmęczenie, rozdrażnienie, oraz ból fizyczny. Gdy w duszy panuje dysharmonia, wtedy bałagan panuje w większej przestrzeni energii i samo uleczenie ciała może nie być wystarczające, aby przywrócić stan harmonii w duszy.
Dysharmonia energii w ciele występuje najczęściej wtedy, gdy człowiek nie dba o swoje ciało, zanieczyszcza je toksynami, stosuje za dużo używek i eksploatuje się ponad swoje siły fizyczne.
Choroba jest wtedy dla ciała ostatnią deską ratunku, którego ciało szuka w rozpaczliwy sposób, wysyłając sobie często już wcześniej wiele sygnałów, informujących o tym, że zbliża się energetyczny kryzys. Niestety, wiele dusz nie przyjmuje do wiadomości sygnałów, płynących od ciała i szukając szybkiego wyleczenia, doprowadza jedynie do zaniku widocznych symptomów chorobowych, a gdy to nastąpi, powraca szybciutko do dawnego stylu życia. Dobrze, jeśli dusza szybciej niż to konieczne, zabierze się za oczyszczenie ciała i zacznie szukać zrozumienia dla natury swej cielesności. Wtedy choroba staje się nauką i dusza szybko zaczyna doceniać jej pojawienie się jako coś, co skłoniło ją do głębszego zastanowienia nad sobą. Gorzej, gdy dusza ignoruje sygnały ciała o zbliżającym się kryzysie i nic sobie z tego nie robi, przeciągając ile się da możliwość życia według starych reguł. Wtedy nie wystarczy zwykłe przeziębienie, dusza potrzebuje silniejszego kopniaka, co ciało dostarcza jej w postaci często już śmiertelnej choroby lub takiej, która pozostawia duży uszczerbek na zdrowiu a nawet ciele. Jednakże, nawet wtedy istnieje możliwość wyleczenia ciała i przywrócenie harmonii w duszy, ale jest to już zadanie o wiele trudniejsze, co nie oznacza, że nie wykonalne. Medycyna notuje wiele przypadków wyleczenia się ludzi ze śmiertelnych chorób. Mało kiedy jednak, dostrzega różnicę pomiędzy tymi, co wygrali ze swoją chorobą a tymi, co zrezygnowali już na starcie.
O ile dysharmonia w ciele jest bardzo szybko odczuwalna, o tyle dysharmonia w duszy może nie być wcale odczuwalna przez ciało lub w nikłym procencie. Wszystko zależy od tego na jakiej płaszczyźnie znajduje się blokada energetyczna, która psuje harmonijny przepływ energii przez przestrzeń duszy. Istnieją przestrzenie duszy, które są dostosowane do przepływu energii emocjonalnej, jednakże i tam może zaistnieć sytuacja, gdy dusza uformuje z własnej energii lub innej energii blokadę, przez którą nie przepłynie inny rodzaj energii emocjonalnej, wywołując reakcję emocjonalną. Bardzo często, energia emocji buduje się z energii niezrozumienia danego rodzaju emocji i pogłębia w miarę doświadczania z tą energią, w świecie materialnym.
Uzdrawiając ciało fizyczne, warto zacząć od uzdrawiania duszy. Uzdrawiając samo ciało fizyczne, można je wyleczyć, ale nie uzyskać zrozumienia dla doświadczenia, które niosła ze sobą energia choroby. A to przecież zrozumienie a nie wyleczenie, jest podstawą budowania świadomości duchowej. Można uleczyć ciało nie uleczając ducha. Efektem tego będzie zanik symptomów choroby, ale nie zniknie ból w duszy, który tę chorobę wywołał.
Uzdrawiając duszę, oczyszczenie będzie głębsze i wpłynie na jakość rozwoju duszy w ciele. Łatwiejszym też, stanie się przeniesienie harmonii z duszy do ciała, a sam proces uzdrawiania ciała stanie się procesem wzrostu dla całej przestrzeni, na którą oddziałuje dusza w ciele.
Jak tego dokonać?
Uzdrawianie to proces, powinien trwać jakiś czas, chyba, że potraficie już wychodzić świadomością poza czas, wtedy można tego dokonać JUŻ, TERAZ. Dla dusz, które nie mają tej świadomości rozwiniętej, będzie to trwać jakiś czas.
Najlepiej, gdy proces ten dokonuje się w oparciu o energię inspiracji lub energię przebłysku intuicyjnego. Energia inspiracji płynie od wszechświata przez postawy innych ludzi, słowa, które do nas kierują, lub za pomocą słowa pisanego. Najlepiej jest wesprzeć ten proces modlitwą, przyciągającą do nas kogoś, kto ma już ten etap za sobą i doskonale rozumie naszą pozycję. Przyciągnięcie osoby, która ma rozwiniętą dobrze świadomość w tym zakresie, ma nieść jedynie możliwość zainspirowania się od tej osoby tym, co osiągnęła w wyniku pracy nad sobą a nie oczekiwanie, że ta osoba ma za nas rozwiązać nasz problem. Otworzenie się na czerpanie inspiracji z postawy takiej osoby, to połowa sukcesu w uzdrawianiu poczucia dysharmonii w duszy. Oczywiście, pozostaje jeszcze etap przekładania tej inspiracji na własną postawę i zmiana nastawiania do siebie. Jeśli rzeczywiście tego dokonasz, doświadczysz zmiany w sobie przepływu światła. Gdy do tego dołączysz korzystanie z intuicyjnych podpowiedzi, czy to przez sen, czy przez medytację, czy relaks i zastanowienie nad sobą, wtedy proces ten nie tylko będzie przebiegać szybciej, ale i także będziesz mocniej odczuwać pozytywne zmiany w życiu i w sobie.
Czy jest to takie trudne? Może się wydawać trudne, gdy nie jesteś dość zdeterminowany i gotowy. Przy braku gotowości niewiele rzeczy się udaje, a nawet jeśli, to w bardzo małym zakresie. Determinacja, zawsze nakaże poszukiwać, gotowość, dostrzec możliwość zmiany na lepsze, a działanie pomoże tego dokonać.
Powodzenia.
A.Atras

poniedziałek, 16 listopada 2015

Wyczuwanie obecności innych dusz

Szlak astralny, jest ścieżką, po której kroczą dusze, które nie przeszły jeszcze przez światło i utknęły w świecie astralnym. Na tych właśnie duszach przeprowadza się egzorcyzm, by doprowadzić je do światła i tam przekazać opiekunowi danej duszy. Dusze, które po śmierci ciała fizycznego powróciły do świata dusz, także mogą przybywać w obszar Ziemi, jednakże ich poruszanie się jest bardzo swobodne. Dusze te nie opętują, choć wyczuwa się je jako duchy. Niektóre z nich, co jakiś czas zbliżają się do miejsc ze swojego ostatniego wcielenia, lub do osób, z którymi obcowały przez jakiś ważny okres swego ostatniego życia. Zdarza się także, że gdy dwie dusze, najbliższe sobie w świecie dusz rozstaną się na Ziemi poprzez śmierć jednej, dusza, która odeszła i powróciła do świat dusz, może pozostawać w pobliżu duszy swego przyjaciela do momentu zakończenia przez niego swej drogi w danym wcieleniu. Osoba o dużej wrażliwości duchowej może wyczuwać obecność przy sobie innej duszy, jednakże odczuwa taką obecność bardzo przyjemnie. Czuje, że dusza tej osoby opiekuje się nią. Może także nawiązywać kontakt z daną duszą, świadomie, gdy ma wystarczająco rozwinięty mediumizm, lub spirytyzm, bądź jasnowidzenie astralne. Przy jasnowidzeniu może także dostrzegać znaki od danej duszy, lub nawet widzieć jej energię jako postać z jej ostatniego wcielenia. W innym przypadku dana dusza może także nawiązywać dosłowny kontakt poprzez sferę snów.
Zdarza się także, że dana osoba odczuwa bardzo silne emocje, gdy dochodzi do kontaktu z najbliższą duszą ze świata dusz. Dzieje się tak najczęściej z kilku powodów:
Po pierwsze, gdy dwie dusze łączył bardzo silny związek emocjonalny. Po drugie wtedy, gdy pomiędzy dwiema duszami dochodziło do ostrych spięć. Lub po trzecie wtedy, gdy dana osoba ma nagromadzonych bardzo wiele negatywnych wyobrażeń o duchach i formach ich przejawów.
Gromadząc wiele informacjo o ludziach, ich reakcjach na wpływ astralny i opętaniach, dochodzę do wniosku, że ludzie nie tyle boją się duchów ile tego, że nagle zobaczą zjawę zmarłej osoby, bądź coś ich dotknie, bądź gdzieś w pobliżu usłyszą czyjeś kroki, lub jakiś inny dźwięk, który nie mógł być wydany przez osoby żywe. Najczęściej wtedy pojawia się paraliżujący starach. Od osób, które proszą mnie o pomoc w uwolnieniu się od duchów, najczęściej słyszę, że do pewnego momentu w swoim życiu nie słyszeli i nie wyczuwali nic, aż nagle zaczęli słyszeć różne dziwne dźwięki i głosy. Dzieje się tak wtedy, gdy poprzez jakieś silnie emocjonalne wydarzenie nagle uruchomią się w tych osobach zdolności paranormalne, zwane mediumizmem, spirytyzmem, lub jasnowidzeniem astralnym. Może to się stać wtedy, gdy przeżywamy jakiś wypadek i dochodzi do nagłej utraty przytomności lub, gdy poddawani jesteśmy zabiegowi operacyjnemu przy znieczuleniu ogólnym, lub w wyniku jakiś innych silnych przeżyć, może to być także śmierć kogoś nam bliskiego. Często może także dochodzić do odnowienia zdolności, które wypracowaliśmy sobie w innych wcieleniach. Dzieje się tak wtedy, gdy nagle stykamy się z impulsem, który odkoduje w nas dany obszar emocjonalny a poprzez to i dane zdolności związane tym obszarem. Impulsem do odkodowania danego obszaru może być jakieś słowo, zdanie, lub inny dźwięk, kolor, zapach, sytuacja, zachowanie innej osoby, lub jakieś zdarzenie. Od tego momentu bardzo wiele osób, u których nastąpiło uruchomienie zdolności mediumicznych, przeżywa swoisty horror emocjonalny. Niestety, gdy jakaś dusza ze świata dusz, lub świata astralnego wyczuje, że ją słyszymy, lub wyczuwamy, wtedy usilnie stara się z nami skontaktować. Może przy tym posługiwać się naszą energią do wywołania telekinezy, lub naszymi zmysłami do stworzenia obrazu, który wydaje nam się bardzo rzeczywisty.
Trochę inaczej jest w przypadku kontaktu z duszami, które przebywają w świecie astralnym. Dusze, które przybywają ze świata dusz, są oczyszczone emocjonalnie po swoim ostatnim wcieleniu. Dlatego odczucia z nimi związane mogą być przyjemnymi odczuciami, podobnymi do tych, gdy ktoś się nami opiekuje i czuwa nad naszym bezpieczeństwem. Niektórzy mylą te duchy z opiekunami duchowymi. Duch opiekuńczy, jest duszą pochodzącą najczęściej z niższego poziomu niż dusza stara. Opiekun duchowy jest duszą już oświeconą. Natomiast przewodnik duchowy może spełniać te rolę począwszy od poziomu średniego. Duch opiekuńczy jest najczęściej duszą naszej duszy bliźniaczej. Może to być także dusza pochodząca z naszej grupy dusz, lub grupy z tego samego poziomu, z którą postanowiliśmy wejść w bliskie doświadczenie w ostatnim wcieleniu. Opiekun duchowy raczej nie pojawia się jako duch, ale możemy także wyczuwać jego opiekę i wsparcie. W przeciwieństwie do przewodnika duchowego i ducha opiekuńczego, którzy mogą interweniować w nasze życie, opiekun duchowy nie robi tego. Jego obecność ujawnia się dopiero momencie, gdy jesteśmy gotowi otwarci na tego rodzaju pomoc. Ludzie, którzy doświadczyli pomocy i wpływu opieki istoty oświeconej, opisują ten rodzaj kontaktu jako przeżycie bardzo duchowe, wręcz mający charakter mistyczny. Przy wpływie i interwencji przewodnika duchowego i ducha opiekuńczego, możemy odczuć nawet bardzo negatywne emocje. Ma to związek z działaniami, jakie podejmują te dusze, aby nas wyrwać z jakiegoś stanu i wtedy, gdy uważają, że może być to dla nas bardzo korzystne i dla naszego rozwoju. Przejawy takich działań ze strony przewodnika duchowego bywają bardzo częste, co może nawet spowodować, że osoba doznająca takiego wpływu może wręcz odwrócić się na jakiś czas od duchowości. Natomiast duchy opiekuńcze mają tendencje do ostrzegania nas poprzez sny, bądź podsuwanie myśli zwane przez nas przeczuciami. Oczywiście nie musi się to dziać w każdym przypadku, gdyż możemy mieć rozwiniętą własną zdolność prekognicyjną. Jednak ich wpływy poprzez sny są bardzo częste i dzieje się to zawsze, gdy śni nam się osoba zmarła. Także kontakt z opiekunem duchowym i przewodnikiem duchowym może odbywać się poprzez sny. Bowiem sen jest dla naszej duszy najlepszą formą kontaktu ze światem dusz.
Za każdym razem, gdy zasypiamy, nasza dusza oddala się od ciała i powraca do świata dusz, by odpocząć od trudów zadań w ciele. Zdarza się jednak, że dusza zamiast powrócić do świata dusz zatrzymuje się w świecie astralnym. Emocje takiej duszy, są w tym monecie tak silne, gdyż zamiast odpoczywać, podświadomie chce ona rozładować swoje emocje. Pomaga jej w tym wtedy pobyt w świecie astralnym, w którym dominują wszelkiego rodzaju energie emocjonalne. Możemy bardzo łatwo rozpoznać, czy nasza dusza podczas snu przebywała w świecie dusz, czy w świecie astralnym. Gdy dusza przebywała w świecie dusz, budzimy się wypoczęci i odprężeni, łatwiej jest nam pozbierać myśli i czujemy ich większą jasność. Gdy budzimy się po przebywaniu podczas snu w sferze astralnej, budzimy się bardzo zmęczeni i z uzewnętrznionymi emocjami. To właśnie wtedy możemy przeżywać koszmary senne, lub budzić się w środku nocy zlani potem. Warto poobserwować samego siebie i dokonać stwierdzenia, czy częściej budzimy się wypoczęci, czy zmęczeni. Pomoże nam to stwierdzić, w jakiej kondycji emocjonalnej znajdujemy się w obecnym momencie.
Obecność innych dusz jest w naszym życiu jest czymś bardzo naturalnym. Z części tej obecności nie zdajemy sobie nawet sprawy, części nawet nie dostrzegamy, a ta cześć, na którą najsilniej zwracamy uwagę ma na nas najczęściej bardzo silne oddziaływanie emocjonalne. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak silnie świat dusz i świat astralny przenikają świat materialny. Żyjąc na co dzień w nieświadomości, budzimy się nagle i stwierdzamy, że jest coś więcej, niż to, co do tej pory dostrzegaliśmy. Na niektóre z tych przejawów reagujemy bardzo emocjonalnie i zazwyczaj silnym lękiem. Nie rozumiemy, czym są przejawy, z którymi mamy do czynienia i czego chcą od nas dusze, którym udało się nawiązać z nami kontakt. Życie w nieświadomości pomaga nam zwrócić uwagę w stronę tej części materii w stronę, której nigdy byśmy nie zdecydowali się zwrócić uwagi. Natomiast nagłe przebudzenie, które doznajemy często w postaci uzewnętrznienia się jakiejś zdolności parapsychicznej, jest tym momentem w naszym rozwoju, który będzie nas wiódł ku innym obszarom duchowego poznania. Ale to także pozostaje zawsze w kwestii wyboru doświadczeń przez naszą duszę i pozostaje za każdym razem w zgodzie z naszą gotowością na wyższe doznania duchowe.
01.05.2015 A.Atras
Kobiety i mężczyźni odmiennie przeżywają seks

Seks dla kobiet różni się od seksu dla mężczyzn. Czym?
1. O ile mężczyźni swoje organy płciowe - prącie i jądra -które od najwcześniejszych lat uczą się dotykać i oglądać, mają łatwo dostępne, kobiece genitalia są ukryte przed bezpośrednim widokiem. Musimy zrobić określony wysiłek by przyjrzeć się naszemu sromowi i poznać narządy - do czego się nas raczej nie zachęca. Nasze genitalia, miękkie, ciepłe i wilgotne są ukryte pomiędzy udami i mówi się nam, że właściwie nie powinno się ich dotykać, oglądać czy poznawać - z wyjątkiem innych ludzi, którzy mają władzę nad naszym życiem: rodziców, lekarzy, partnerów. Nawet dzisiaj niewiele dziewcząt uczy się słów, którymi określa się kobiece zewnętrzne narządy płciowe - łechtaczka, wargi, srom. Gdy o nie pytamy, najczęściej mówi się nam o naszych narządach wewnętrznych -pochwie i macicy, określanych zazwyczaj jako narządy istniejące wyłącznie w celu “robienia dzieci". W rezultacie, gdy jako dziewczyny doznawałyśmy przyjemnych wrażeń dotykając nasze nienazwane, zewnętrzne narządy płciowe, pozostawało w nas uczucie zmieszania. Mogłyśmy się przestraszyć, że jest z nami niedobrze, skoro nikt nigdy nie przyzna], że istnieją tak tajemne części naszego ciała lub nie powiedział o przyjemnych wrażeniach, jakich nam dostarczają.
2. Anatomia płciowa kobiety zapewnia naturalny zbiornik dla męskiego wytrysku, a w związku z tym postrzeganie naszego ciała staje się raczej postrzeganiem wchłaniania i uwew-nętrznienia, niż “wystawania i penetracji" jaką rozwijają mężczyźni. Istnieją bezpośrednie analogie pomiędzy różnym męskim i kobiecym postrzeganiem ciała oraz naszym odmiennym podejściem do seksu. Dziewczęta uczy się na ogół by były grzeczne, czyste i delikatne, choć wiele z nas może się buntować przeciwko ograniczeniom związanym z zachowaniem pasywnym lub uległym i staje się agresywna. Chłopców zaś uczy się zazwyczaj by rywalizowali, byli bezpośredni, silni i władczy, jakkolwiek większość może nie ma ochoty na to, by być bezwzględnym i gwałtownym.
Stosunek płciowy, w czasie którego kobieta pochłania męski wytrysk, jest fizycznie podobny do tego, czego my jako kobiety, emocjonalnie uczynny się, a mianowicie obejmować zarówno nasze własne uczucia jak i niewyrażone uczucia naszego partnera. Przeżywamy intymność poprzez to, że jesteśmy chłonne i wrażliwe na istniejące wokół nas siły psychiczne i reagujemy emocjonalnie jak również fizycznie. Mężczyźni, niezależnie od swych uczuć, częściej wiążą intymność ze zmysłowością i mogą się skłaniać ku bezpośredniemu przechodzeniu do seksu nie zdając sobie sprawy ze swych własnych potrzeb lub potrzeb swych partnerek dotyczących innego rodzaju intymności.
3. Nie musimy być pobudzone seksualnie, by można było odbyć z nami stosunek płciowy. Nasze ciała w czasie stosunku płciowego nie muszą reagować w żaden przyjemny sposób, żeby się “udało". W rzeczy samej, kiedy to ma miejsce, możemy nawet odczuwać fizyczny lub emocjonalny ból. Z drugiej strony mężczyźni muszą być pobudzeni seksualnie a zatem w jakimś stopniu odczuwać fizyczną przyjemność, aby w czasie stosunku płciowego zagłębić się w pochwę kobiety.
4. Gdy efektem stosunku jest zapłodnienie, to właśnie ciało kobiety przechodzi traumę i radość ciąży i rodzenia dziecka. Żaden mężczyzna nigdy nie dozna takich wrażeń, będących jak najbardziej doznaniami seksualnymi. Ciąża może stanowić równocześnie największe fizyczne zagrożenie dla zdrowia i witalności kobiety, a dla tych, które sobie jej nie życzą lub które nie powinny zachodzić w ciążę, może kojarzyć się ze strachem przed seksem. Z tego powodu wiele kobiet walczy o przejęcie władzy nad własnym ciałem oraz o prawo do decydowania w sprawie ciąży, podczas gdy zdominowany przez mężczyzn system obstaje przy odmawianiu kobietom tych praw.
5. Ogólnie rzecz biorąc, kobiety bardziej ulegają stymulacji uczuciowej niż fizycznej. A zatem, o ile mężczyźni mogą być pobudzeni seksualnie w wyniku patrzenia lub dotykania ich partnerek, kobiety prędzej reagują na ciepło emocjonalne i miłość. Gdy upewnimy się co do związku uczuciowego, możemy wówczas przejść do przeżywania fizycznych doznań erotycznych naszego ciała. Różnimy się jednak co do tego, w jakim stopniu potrzebujemy zbliżenia uczuciowego, aby reagować seksualnie. Jest całkiem możliwe, że erotyczne bodźce związane z lubieżnymi przeżyciami lub myślami będą sprawiały nam przyjemność bez zaangażowania w związek lub zakochania się w partnerze.
6. Każda z kobiet przeżywa orgazm w sposób tylko dla siebie właściwy, różniący się od czasu do czasu zarówno pod względem swej intensywności jak i wpływu na poziom przyjemności seksualnej. Okoliczności reakcji związanych z orgazmem oraz względne znaczenie zmysłowości dla przyjemności seksualnej kobiety, są często ubrane w terminy wymyślone przez mężczyzn, nie oddające dokładnego obrazu kobiecych doznań seksualnych. Mówi się nam, że musimy dążyć do przeżywania orgazmu -jeśli to możliwe, wielokrotnego - aby móc poznać prawdziwą “radość seksu", toteż jak szalone poszukujemy magicznej kombinacji dotyku, fantazjowania, nastroju i kochanka, które razem dadzą nam ekstatyczną, orgazmiczną rozkosz. A jednak, kiedy dochodzi do orgazmu, sprawia on wrażenie mniej niż ekstatyczne i okazuje się, że nasze poszukiwania rozkoszy seksualnej w rzeczywistości wynikały raczej z pragnienia zadowolenia naszego partnera i udowodnienia sobie, że jesteśmy dobrymi kochankami, niż z naszej własnej potrzeby przeżywania orgazmu. Większość kobiet odkrywa, że przyjemność sprawiają im w równym stopniu zmysłowe pieszczoty, seksualne trzymanie się, całowanie i tulenie, co dreszcz orgazmu, który często jest zaledwie zwieńczeniem czułego kochania się. Dla wielu kobiet orgazm przynosi w efekcie rozczarowanie, o ile nie towarzyszy mu element głębszego związku - erotycznego i duchowego - z samą sobą, ze swoim partnerem, ze wszechświatem.
7. Nasza seksualność jest w pokrętny sposób powiązana z naszym poczuciem własnej wartości. Odnosi się to także do mężczyzn; słabe poczucie własnej godności zdaje się jednak nie wpływać na funkcjonowanie większości mężczyzn i zadawalające odczuwanie przez nich fizycznego seksu, o ile tylko mają potrzebę seksualną. Jeśli jednak mamy złe samopoczucie, wówczas odczuwanie prawdziwej chęci zbliżenia seksualnego jest prawie niemożliwe, bez względu na to jak bardzo chętny jest partner. Poczucie własnej godności wyrasta z samowiedzy, zatem kobieta często odkrywa, że otwiera się seksualnie wtedy, gdy w pełni zrozumie swoje własne ciało i jego potrzeby, pragnienia i ograniczenia.
8. Często postrzegamy naszą seksualność jako integralną część naszej duszy. Nie w znaczeniu religijnym, jakkolwiek nasze odniesienia duchowe często wynikają z pewnego rodzaju postrzegania religijnego. W szerszym kontekście, dusza może oznaczać głęboki, wewnętrzny związek jaki możemy odczuwać z ziemią i wszelkim życiem. W wielu kulturach związek ten był symbolicznie przedstawiany poprzez wyrażanie zmysłowości w tańcu, muzyce oraz rytualnym i artystycznym przedstawianiu kobiecego ciała w ciąży. Nasza świadomość tego związku została w ciągu wieków obróbki technologicznej i kulturowej nadwerężona i przytłumiona, ale ostatnio wielu ludzi, zarówno mężczyźni jak i kobiety, odtwarza ten duchowy sens swej seksualności. Ze względu na to, że jest to do świadczenie bardziej kobiece - to znaczy yin - niż wyłącznie żeńskie, mężczyźni, na których oddziaływuje kobiecość, także będą o tym wiedzieli. Wiele z nas traktuje seks i seksualność bardziej jako święty niż pogański element naszego życia. 


Fragment książki Karin.E.Weiss „Seksualność kobiety”
Programowanie kulturowe: seks, mity i stereotypy

Mity i stereotypy odnoszące się do seksu wciąż rządzą wieloma naszymi intymnymi związkami. Jeśli jednak nauczymy się kwestionować stereotypy i pytać, dlaczego istnieją mity, ujawnimy sobie ważne prawdy, które będą mogły wskazać drogę do zdrowych związków seksualnych. Jakie są niektóre z tych stereotypów i mitów oddalających nas od istoty kobiecej seksualności?
Mit pierwszy: “Kobieta potrzebuje partnera, by uczynił ją seksualną. Jeśli kobieta nie ma męskiego partnera, to znaczy, że coś jest źle z jej seksualnością, ponieważ mężczyźni są autorytetami w sprawach seksu, a bez mężczyzny jest ona nikim". (Pewne badania wykazują, że nawet wyrafinowane kobiety odnoszące sukces, które określają siebie jako niezależne we wszystkich innych aspektach swego życia, w dalszym ciągu podświadomie wątpią w swą kobiecość, jeśli nie są seksualnie związane z mężczyzną.)
Prawda pierwsza: Nie potrzebujemy nikogo, by uczynił nas seksualnymi. Jesteśmy seksualne bez względu na to, czy
mamy partnera czy też nie. Nie dzieje się nic złego z naszą seksualnością tylko dlatego, że nie mamy partnera. Możemy wiedzieć równie wiele, a często nawet więcej na temat seksu niż jakikolwiek mężczyzna. Niezależnie od tego, czy na naszego partnera seksualnego wybieramy mężczyznę czy kobietę, zawsze będziemy wiedziały więcej o naszej własnej seksualności, niż ktokolwiek inny.
Mit drugi: “Nasza podatność na przeżywanie lub nieprzeżywanie orgazmu jest miarą naszej zdolności do znajdowania przyjemności w seksie i im łatwiej i częściej jesteśmy w stanie osiągnąć orgazm, tym bardziej jesteśmy seksualne".
Prawda druga: Seks, to coś więcej niż orgazm. Podatność na przeżywanie orgazmu nie jest dowodem na to, że seks sprawia kobiecie przyjemność; w rzeczy samej, nasze ciała umożliwiają wywołanie reakcji fizjologicznej w formie orgazmu nawet wówczas, gdy emocjonalnie nie znajdujemy w tym przeżyciu przyjemności. Z drugiej strony, jeśli tylko obecne jest prawdziwe, emocjonalne ciepło i miłość, wówczas możemy mieć wspaniale satysfakcjonujące przeżycia seksualne również bez reakcji fizjologicznej w formie orgazmu.
Mit trzeci: “Mężczyźni muszą bezwzględnie osiągnąć fizyczne rozładowanie i wytrysk, tak więc, gdy nasi męscy partnerzy mają w naszej obecności erekcję, mamy obowiązek pomóc im osiągnąć oczekiwaną satysfakcję (poprzez wykorzystanie naszych ciał dla ich przyjemności)".
Prawda trzecia: Pomimo przeczących temu bajek, żaden mężczyzna nigdy nie umarł z powodu niemożliwości wykorzystania swojej erekcji. Nigdy, pod żadnym pozorem nie musimy “ostosowywać się" lub “godzić" na akt seksualny, który nie sprawi nam przyjemności, tylko po to, by zadowolić naszych partnerów... nawet, jeśli są naszymi mężami!

Mit czwarty: “Ciało kobiety to obiekt zaprojektowany w celu wykorzystania i uzyskania przyjemności seksualnej przez innych. (Standardy piękności propagowane przez przemysł reklamowy i media zniewalają miliony kobiet do starania się o zmianę swoich ciał tak, aby pasowały do tych nienaturalnych wyobrażeń i tym samym stawały się »produktami« bardziej pożądanymi na rynku romansów".
Prawda czwarta: Nasze ciała nie są obiektami. Są świętymi i cennymi darami jakie otrzymałyśmy, by się nimi cieszyć według naszego uznania. Nikt nie ma prawa czegokolwiek robić z ciałem kobiety, o ile ona się na to nie zgodzi. Obejmuje to także patrzenie lub mówienie o niej w sposób seksualizujący. Zdolność do przyciągania związków miłosnych nie zależy od stosowania się do kulturowych stereotypów piękności
Mit piąty: “Seks bez stosunku nie liczy się. Stosunek jest podstawowym aktem seksualnym, którego powinniśmy ze wszech miar pożądać. Jesteśmy zobowiązane do tego, byśmy dla naszych męskich partnerów były zawsze skore do odbycia stosunku, niezależnie od tego, czy nam to sprawia przyjemność czy nie, a zawsze wówczas, gdy są oni naszymi mężami".
Prawda piąta: Prawdziwy seks to coś więcej niż tylko stosunek. Stosunek, to zaledwie jedna z wielu form działalności seksualnej, spośród których pary mogą wybierać. Zawsze mamy prawo powiedzieć, że nie mamy ochoty na stosunek i że wolałybyśmy inny rodzaj aktywności seksualnej, taki jak wzajemna masturbacja, seks oralny, przytulanie i całowanie, czy po prostu trzymanie się za ręce.
Mit szósty: “Tak naprawdę to wszyscy mężczyźni chcą tylko odbycia stosunku. Jakkolwiek, aby »rozgrzać« kobietę zgodzą się na innego rodzaju aktywność seksualną, jednak w rzeczywistości te inne formy aktywności seksualnej nie sprawiają im zanadto przyjemności".
Prawda szósta: Wielu mężczyzn przyznaje, że odczuwają presję, by odbyć stosunek wtedy, gdy w rzeczywistości woleliby się przytulić i dać potrzymać. Tworzenie społecznego stereotypu “nienasyconego" popędu seksualnego mężczyzn powoduje, że niektórym mężczyznom trudno przyznać się do swych prawdziwych pragnień przeżycia seksualnej bliskości, bez konieczności odbycia stosunku.
Mit siódmy: “Seks i miłość to to samo. Kiedy czujemy, że jesteśmy dla innych seksualnie pociągające, to znaczy, że jesteśmy w nich zakochane. I odwrotnie, jeśli nasi partnerzy nie podniecają nas seksualnie, musi to oznaczać, że już nie jesteśmy zakochane lub jeśli oni nie reagują na nasze prowokacje seksualne, oznacza to, że pni już nas nie kochają".
Prawda siódma: Seks i miłość to dwa odrębne zjawiska. Jedno nie obejmuje automatycznie drugiego. Czasami - i być może jest to bardziej idealistycznie podejście - możemy doświadczyć zarówno pragnienia miłości jak i seksu; jednakowoż możemy również doświadczyć jednego bez drugiego i to jest OK. Możliwość oddzielenia seksu od miłości pozwala nam na dokonywanie uczciwych wyborów metod, za pomocą których chciałybyśmy wyrażać się w związkach intymnych.
Mit ósmy: “Gdy kobieta mówi »nie« na zaproszenie seksualne, ona nie ma na myśli »nie«, lecz w rzeczywistości mówi »bardziej się postaraj«, bowiem nie chce wyglądać na zbyt spragnioną seksu lub na zbyt »łatwą«".
Prawda ósma: Większość z nas rzadko mówi nie, gdy czegoś naprawdę chce; w rzeczy samej, bardziej prawdopodobne jest, że na oferowaną aktywność intymną, która tak naprawdę nie sprawia nam przyjemności powiemy tak, tylko po to, by zadowolić lub nie obrazić naszych partnerów! Ponieważ jednak wiele z nas często nie jest pewna swych prawdziwych odczuć seksualnych, możemy czasami powiedzieć kategoryczne “nie" bez wchodzenia w dyskusję lub wyjaśnienia, że zamiast tego istnieją inne formy aktywności, które sprawiłyby nam przyjemność. W ten sposób wysyłamy poplątane komunikaty, które, co jest zrozumiałe, mogą skonfundować naszych partnerów; tym niemniej nie daje to im prawa do przyjmowania założenia, że lepiej od nas wiedzą czego chcemy i co nam seksualnie sprawia przyjemność. 

Fragment książki Karin.E.Weiss „Seksualność kobiety”