Czy totalna szczerość?
Czas teraz dodać kilka wyjaśnień w celu określenia, czego NIE rozumiem pod pojęciem przejrzystości.
Najpierw chciałbym wyjaśnić, że nie popieram kontrowersyjności. Ludzie
próbujący być absolutnie szczerymi, wyrażają swoją opinię na każdy
poruszony temat. Jeśli zaryzykujesz twierdzenie, z którym taki człowiek
się nie zgadza, jego "otwartość" powoduje, że z miejsca wyraża on swoje
przeciwne zdanie.
Powyższy sposób jest ryzykownym sposobem życia. Czasami sprawą rozumu
jest zachowanie opinii dla siebie samego. Dean Martin, popularny
piosenkarz i aktor amerykański, powiedział kiedyś: "Pokażcie mi chłopca,
który nie wie, co to strach, a pokażę wam chłopca, którego często
biją."
Po drugie, nie uważam, że należy całkowicie się "obnażać". Często sądzi
się, że "nagość psychiczna" jest zaletą. Jednak takie osoby mogą
pozostawać bardziej poza kontrolą, niż zdają sobie z tego sprawę.
Przecież jednym z objawów ciężkiej psychozy jest niezdolność pohamowania
się w wyrażaniu emocji.
Większość z nas ucieka przed ludźmi, którzy opowiadają swe szczegółowe
życiorysy już w pierwszej godzinie znajomości. Nie ma więc sensu
otwieranie się w pełni przed każdym. Mamy prawo do ciszy i każdy z nas
musi sam decydować, jaką część swojej osobowości może ujawnić w danej
sytuacji.
Ostatnia uwaga: oczywiście, będziemy unikać ujawniania uczuć i faktów,
które mogłyby przynieść szkodę innym lub zranić słuchającego. Mam tutaj
na myśli wyjawianie niewierności seksualnej swemu partnerowi. Wielu
psychologów, zafascynowanych ideą szczerości totalnej, poleca
małżeństwom wyjawić wszystkie dawne złe występki, bez względu na ich
druzgocące następstwa. Są jednak przypadki, kiedy partner, próbując
ulżyć swojemu poczuciu winy, nieświadomie przerzuca ów ciężar na ramiona
ukochanej osoby.
Wiem, że w niektórych małżeństwach katharsis wspólnej spowiedzi przynosi
korzyści, oraz że takie oczyszczenie może bardziej zbliżyć partnerów.
Jednak "spowiedź" nie zawsze przynosi takie efekty i dlatego twierdzę,
że należy posługiwać się nią bardzo ostrożnie.
Nasza naczelna zasada pozostaje mimo to niezmienna.
Fragment książki Alan Loy McGinnis „Sztuka Przyjazni"
ni”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz