Kluczem jest otwarte porozumiewanie się
Zdolność do przekazywania intymnych myśli, uczuć i pragnień seksualnych
jest dla wielu z nas prawdopodobnie jedną z najtrudniejszych rzeczy do
wykonania. Często boimy się powiedzieć to, co naprawdę myślimy lub
czujemy, ponieważ nie chcemy zranić uczuć naszego partnera lub boimy
się, że zostaniemy odrzucone lub wyśmiane. W rzeczy samej, zbyt często
zdarza się, że próby dwojga ludzi szczerego porozumienia się w sprawach
seksu, przekształcają się w kłótnie i nieporozumienia. Komunikowanie
się, to wieczny dialog pomiędzy partnerami, a każda osoba jest w 100
procentach odpowiedzialna za swój udział w tym procesie. Gdy kobieta
nauczy się rozumieć swe własne pragnienia i ograniczenia seksualne,
wówczas jest w pełni odpowiedzialna za powiadomienie o nich swego
partnera. Już nie możemy bawić się w nieśmiałość, podsuwając delikatne
sugestie i oczekując, że nasz partner będzie czytał w naszych myślach.
We wczesnym okresie każdego zdrowego związku intymnego lub seksualnego,
partnerzy powinni określić i ustanowić wzajemnie akceptowalne
ograniczenia tak, aby żadne z partnerów nie czuło, że wkracza się w jego
granice, ani żeby nie było natrętne. Określanie i deklarowanie naszych
własnych granic i ograniczeń może być wyzwaniem - w szczególności jeśli
wyrosłyśmy w rodzinach w których lekceważono granice. Konkretne mówienie
co jesteś i czego nie jesteś skłonna zrobić seksualnie i intymnie może
wydawać się nieromantyczne, ale w ostateczności służy podbudowaniu
uczucia miłości i dobrego samopoczucia, które tworzą klimat zaufania.
Dopiero wtedy znacznie wzrośnie podniecenie związane z autentycznym
zainteresowaniem i miłością.
Starym, lecz zapomnianym sekretem sztuki kochania jest to, że swobodne
rozmowy z partnerem o seksie znacznie wzmagają pożądanie i podniecenie.
Nie chodzi tu o typowo żenujące dowcipy lub poniżające, deprecjonujące
siebie złośliwości, które tak często skrywają nasze skrępowanie w łóżku z
partnerem. Negatywne podejście do seksu, które przenika zachodnią
kulturę, służy zachęcaniu do nieodpowiedzialnego seksu. Gdy wprowadzamy
się w poczucie winy, skrępowania i zawstydzenia z powodu naszych
naturalnych seksualnych myśli, odczuć i fizycznych pragnień, uczymy się
zaprzeczać ich istnieniu lub tłumić je w naszej świadomości. Dopiero,
gdy zaistnieje sytuacja seksualna, nagle wyzwalamy tę podświadomą
energię seksualną, w nieoczekiwanej sile i formie. W sferze postępowania
seksualnego stajemy się wtedy nieodpowiedzialne, ponieważ u podłoża
leżą wtedy żądze, do których się nie przyznajemy. Możemy winić tę drugą
osobę za to, że skłania nas do myślenia, czucia lub robienia rzeczy,
których nie chcemy i przedstawiać siebie w roli ofiary: mówimy, że to
nie była nasza wina, że nie mogłyśmy się oprzeć, że popęd seksualny był
zniewalający lub że nie miałyśmy wyboru. Bywają kobiety, które czują się
jak dziewice, a zachowują prowokacyjnie, nie zdając sobie z tego
sprawy. Potem są zdziwione i urażone seksualnymi pomówieniami. (Te
scenariusze będą znajome dla wielu z nas, które wracają do normy z
nałogowego stylu życia.)
W rezultacie wszystkie musimy zrozumieć, że zawsze mamy możliwość
wyboru. Musimy nauczyć się być świadome naszej seksualności i postrzegać
ją jako piękną, naturalną, zasadniczo ludzką wartość duchową, która
zasługuje na naszą godną i baczną uwagę i troskę. Bardziej konkretnie,
musimy nauczyć się nie traktować seksu jako czegoś oddzielnego od
naszego normalnego życia codziennego. Na ogół nie mamy trudności z
rozmową z partnerem intymnym o jedzeniu, spaniu i innych sprawach
związanych ze zdrowiem i życiem, a seks może być traktowany w dokładnie
ten sam sposób: może z szacunkiem być uznany za naturalną i przyjemną
część życia.
Fragment książki Karin.E.Weiss „Seksualność kobiety”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz