czwartek, 22 października 2015

Jak rozwijać umiejętność samooceny

Kiedy nabędziesz już tego wspaniałego zwyczaju wyrażania aprobaty w stosunku do ludzi, z którymi się spotykasz, spostrzeżesz pewien znakomity efekt kumulacyjny. Dr Paul Roberts, psycholog dziecięcy, mówi, że regularne wyrażanie akceptacji i miłości są bardzo ważnymi czynnikami w tworzeniu u dziecka obrazu samego siebie. Ta akumulacja powoduje, że dziecko dochodzi do wniosku: "Wiem, że mnie akceptują", a nie do konkluzji: "Może mnie akceptują, a może nie. Zobaczę, jak zareagują następnym razem."
Czy rodzice mogą cokolwiek zrobić w celu wytworzenia się w dziecku poczucia zaufania do siebie? "Tak, mogą", mówi Ruth Stafford Peale, współczesna działaczka religijna, żona znanego w USA pastora:
"Rzecz polega na tym, aby obserwować, gdzie znajdują się wrodzone zdolności dziecka, potem delikatnie (nie spodziewając się szybko wielkiego efektu) pokieruj je we właściwą stronę. Trudnym może okazać się dla ojca sportowca zrozumienie i pomoc synowi, który wolałby grać w szachy niż w piłkę nożną. Ale to właśnie szachy są tym, czego potrzebuje chłopak, aby mogła rozwinąć się w nim pewność siebie. Jeżeli tę jedną rzecz będzie robił dobrze, wkrótce uwierzy, że także z innymi sprawami może sobie poradzić, a co ważniejsze, nie będzie bał się próbować."
Wyrażając afirmację albo powstrzymując się od tego możemy wywierać olbrzymi wpływ na zdolność samooceny innych ludzi. Podczas jednej z naszych terapii grupowych dyskutowaliśmy o problemie dotyczącym wyobrażenia o własnej powierzchowności. Różni ludzie opowiadali, jak sami siebie widzą. Wysoka i szczupła kobieta o pięknych długich włosach powiedziała:
- Widzę się grubą i pryszczatą.
- Czy to znaczy, że była pani kiedyś gruba i miała krosty? - zapytał ktoś.
- Nie, ja widzę siebie taką w tej chwili.
Jeśli już można było coś o niej powiedzieć, to była ona chuda, ale cerę miała jasną i ładną. Skąd więc ten wypaczony obraz własnej osoby? Bez wątpienia można stwierdzić, że w pewnym stadium jej rozwoju osobowego, prawdopodobnie we wczesnej dojrzałości, kobieta ta nie była atrakcyjna. Ten obraz utkwił w jej pamięci, a nie znalazł się nikt, kto by go zmienił. Był to przykład pięknej kobiety, która nie wiedziała, że jest piękna, bo nikt jej o tym nie powiedział.

Fragment książki Alan Loy McGinnis „Sztuka Przyjazni” 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz