Dwa magiczne słowa: "Potrzebuję cię ".
Naczelną zasadą wobec tego jest: nie ukrywaj, że jesteś w potrzebie.
Trudno jest oprzeć się osobie, która pokazuje nam swe słabe strony i
mówi: "potrzebuję cię". "Czy wie pan, kiedy poczułam się najbliżej
mojego męża? - spytała mnie pewna czarnooka i pewna siebie kobieta -To
było wtedy, gdy odkryłam, że mój mąż boi się niedźwiedzi!" Jej mąż jest
pilotem, człowiekiem silnym i pewnym siebie, a ona do tamtej pory nie
wiedziała, że może on się czegokolwiek bać. Gdy jednak ukazał swoje
słabe punkty, jeszcze bardziej go pokochała.
Myśląc o mojej głębokiej przyjaźni z Markiem Svenssonem, zdaję sobie
sprawę z tego, że wielka siła tej przyjaźni powstała dzięki cierpieniom
przeżywanym przez każdego z nas w obecności drugiego. Często
telefonowaliśmy do siebie, mówiąc: "Czy mógłbym wpaść do ciebie i
porozmawiać? Stało się coś, co zupełnie wytrąciło mnie z równowagi i
potrzebuję cię".
"Potrzebuję cię". To wspaniałe słowa. Wszyscy przecież pragniemy, żeby
ktoś nas potrzebował. Kiedy więc nauczysz się wypowiadać je w chwilach
potrzeby, drzwi mocno zamknięte przed innymi, przed tobą szeroko się
otworzą. Widziałem wielu mężczyzn, którzy przyciągali do siebie kobiety
właśnie dzięki temu. Kobiety, oczywiście, nie poszukują mężczyzn o
słabym charakterze, ale chcą takich, którzy będą ich potrzebować.
Dyskutujemy tutaj na temat bardzo starej zasady dotyczącej kontaktów
międzyludzkich: "Jeżeli chcesz, żeby obca ci osoba stała się twoim
przyjacielem, zwróć się do niej z jakąś prośbą". Kiedy apelujemy do
naturalnej ludzkiej uprzejmości, przyciągamy ludzi do siebie. Być może
jest tak dlatego, iż więcej satysfakcji znajdujemy w tym, że możemy być
pomocni niż w tym, że ktoś może nam pomóc.
Fragment książki Alan Loy McGinnis „Sztuka Przyjażni”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz