środa, 14 października 2015

  Dwa magiczne słowa: "Potrzebuję cię ".


Naczelną zasadą wobec tego jest: nie ukrywaj, że jesteś w potrzebie. Trudno jest oprzeć się osobie, która pokazuje nam swe słabe strony i mówi: "potrzebuję cię". "Czy wie pan, kiedy poczułam się najbliżej mojego męża? - spytała mnie pewna czarnooka i pewna siebie kobieta -To było wtedy, gdy odkryłam, że mój mąż boi się niedźwiedzi!" Jej mąż jest pilotem, człowiekiem silnym i pewnym siebie, a ona do tamtej pory nie wiedziała, że może on się czegokolwiek bać. Gdy jednak ukazał swoje słabe punkty, jeszcze bardziej go pokochała. Myśląc o mojej głębokiej przyjaźni z Markiem Svenssonem, zdaję sobie sprawę z tego, że wielka siła tej przyjaźni powstała dzięki cierpieniom przeżywanym przez każdego z nas w obecności drugiego. Często telefonowaliśmy do siebie, mówiąc: "Czy mógłbym wpaść do ciebie i porozmawiać? Stało się coś, co zupełnie wytrąciło mnie z równowagi i potrzebuję cię". "Potrzebuję cię". To wspaniałe słowa. Wszyscy przecież pragniemy, żeby ktoś nas potrzebował. Kiedy więc nauczysz się wypowiadać je w chwilach potrzeby, drzwi mocno zamknięte przed innymi, przed tobą szeroko się otworzą. Widziałem wielu mężczyzn, którzy przyciągali do siebie kobiety właśnie dzięki temu. Kobiety, oczywiście, nie poszukują mężczyzn o słabym charakterze, ale chcą takich, którzy będą ich potrzebować. Dyskutujemy tutaj na temat bardzo starej zasady dotyczącej kontaktów międzyludzkich: "Jeżeli chcesz, żeby obca ci osoba stała się twoim przyjacielem, zwróć się do niej z jakąś prośbą". Kiedy apelujemy do naturalnej ludzkiej uprzejmości, przyciągamy ludzi do siebie. Być może jest tak dlatego, iż więcej satysfakcji znajdujemy w tym, że możemy być pomocni niż w tym, że ktoś może nam pomóc.

Fragment książki Alan Loy McGinnis „Sztuka Przyjażni”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz