środa, 14 października 2015

Łzy drogą do zbliżenia.

Płacz nie musi wcale być oznaką słabości, ani też sposobem narzucania czegokolwiek świadkowi tegoż. Przeciwnie płacz jest swego rodzaju uhonorowaniem osoby, która go widzi. Łzy mogą popłynąć w chwilach radości lub nagłej ulgi. Ponadto mogą one być drogą do zbliżenia z kimś. Agnes Turnball opowiada o swym podnieceniu, gdy wręczano jej honorowy stopień naukowy: "Kiedy stałam, czekając na tę chwilę, łzy popłynęły po policzkach mego męża. Nigdy nie pomyślałam nawet, że może to dla niego znaczyć tak wiele, żeby aż płakał!" Dzięki temu otwartemu wyrażeniu emocji, ich związek zyskał więcej niż dzięki jakiejkolwiek kombinacji słów.
Poeta Robert Herrick nazywa łzy "szlachetnym językiem oczu". Skoro eksperci twierdzą, że w większości porozumiewamy się bez słów, to łzy, jeżeli płyną szczerze, mogą być sposobem zbliżenia.
Moja żona, która posiada nieprzeciętny zakres różnych uczuć, zawsze płacze, kiedy słyszy jakieś wstrząsające, ale dobre wiadomości. Kiedy, na przykład, wchodząc w drzwi mówię, że jakieś czasopismo zamówiło u mnie artykuł, ona zarzuca mi ręce na szyję i płacze. Albo kiedy pochylamy głowy w modlitwie, a nasza dziewięcioletnia córeczka dziękuje Bogu za swojego braciszka, mamę, tatusia, ukochanego psa i hamburgery, wiem, że moja żona uniesie głowę, a w oczach jej pojawi się błysk łez. Czy ta skłonność do łez oznacza jej słabość? Zupełnie przeciwnie! Ona jest najsilniejszą kobietą spośród wszystkich, jakie znam. Płacząc, pozwala mi głębiej zajrzeć w swoje serce.

Fragment książki Alan Loy McGinnis „Sztuka Przyjażni”
"Płacz otwiera płuca, obmywa oblicze, ćwiczy oczy i zmiękcza usposobienie więc płaczcie!"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz